Adrian Kacperkiewicz: Będę trenować tak ciężko, żeby pozostali czuli na plecach mój oddech

Przejście z siatkówki młodzieżowej do seniorskiej przypomina skok na głęboką wodę. O oczekiwaniach, radości i obawach oraz przygotowaniach przed startem PlusLigi opowiedział nam młody przyjmujący Espadonu Szczecin, Adrian Kacperkiewicz.

DSC_1353
Adrian nie należy do grona miłośników kawy  (fot. Anna Kołakowska)

Anna Kołakowska: Nadchodzący sezon będzie dla Ciebie wyjątkowy, bo z siatkówki juniorskiej przechodzisz do seniorskiej. Zacznijmy więc od tego jak oceniasz młodzieżową część swojej kariery?

Adrian Kacperkiewicz (przyjmujący Espadonu Szczecin): To nie kariera, a raczej przygoda (uśmiech). Trudno mi jednoznacznie ocenić moją dotychczasową siatkarską drogę, bo była ona podzielona na etapy – wiek młodzika, kadeta, juniora – i na każdym z nich pojawiały się zarówno wzloty, jak i upadki. Z sezonu na sezon zdobywałem kolejne umiejętności i kształtowałem swoją grę, ale nie obyło się również bez spięć z trenerami i kolegami z drużyny. Niemniej jednak wszystkie te doświadczenia doprowadziły mnie do miejsca, z którym obecnie się znajduję. Jestem zadowolony, więc moją przygodę z siatkówką młodzieżową mogę uznać za udaną.

A czy miałeś jakieś marzenia, których nie udało się spełnić?

– Zawsze marzy się o złotym medalu. Niestety ani razu nie udało nam się go zdobyć. Dwukrotnie wywalczyliśmy natomiast srebro młodzieżowych mistrzostw Polski. Wisienką na torcie byłoby złoto w Kętrzynie [podczas MP juniorów 2017 – przyp. red.], które mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Nie udało się i to boli najbardziej…

Oczywiście nie oznacza to, że nie doceniam tego srebra. Wręcz przeciwnie, uważam je za swój najcenniejszy medal. Przecież aby go zdobyć musieliśmy całą drużyna przejść długą i ciężką drogę.

Czy nigdy nie kusiło Cię, aby spróbować swoich sił w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale?

– Nie. Wydaje mi się, że to nie mój klimat i raczej bym tam nie pasował.

Nie pasował?

– Po prostu nie jestem typem człowieka, który lubi przebywać w lesie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że poziom szkolenia stoi tam na wysokim poziomie. A przynajmniej tak mówią (śmiech). Jednak nawet gdybym miał możliwość przejścia do Spały to raczej bym się nie zdecydował.

A czy nie uważasz, że grając tam miałbyś większe szanse dostać się do kadry młodzieżowej?

– Pewnie tak. Odnoszę jednak wrażenie, że w większości przypadków przygoda reprezentacyjna tych chłopaków zaczyna się i kończy na kadrze młodzieżowej. Bardzo niewielu zawodników ma to szczęście, by zostać zauważonym i powołanym do reprezentacji seniorów.

3 miejsce u-23
Całą swoją młodzieżową drogę Adrian spędził w MOS-ie Wola Warszawa (fot. fb MOS Wola Warszawa)

Oczywiście mamy teraz znakomity rocznik ’97, który wywalczył niedawno mistrzostwo świata juniorów i parę nazwisk znalazło się w szerokim składzie na tegoroczne mistrzostwa Europy seniorów. Gratuluję im, bo naprawdę na to zasłużyli.

Zatrzymajmy się na temacie siatkówki zawodowej. Po ośmiu latach w bezpieczniej przystani MOS-u wychodzisz na głęboką wodę PlusLigi. Jak się z tym czujesz?

– Przede wszystkim jestem bardzo szczęśliwy, bo propozycja gry w drużynie plusligowej to dla mnie ogromne wyróżnienie. Cieszę się, że zostałem zauważony oraz, że trafiłem właśnie do Szczecina, bo podoba mi się koncepcja zespołu, którą przedstawił mi trener Gogol. Sam trener również bardzo mi zaimponował. Poza tym uważam, że Szczecin to fajne miasto. Szkoda tylko, że tak daleko od domu.

No właśnie. Transfer oznacza też rozstanie z rodziną i znajomymi, a to dla niektórych najtrudniejszy element siatkarskiej układanki. Jak to wygląda u Ciebie?

– Mnie też boli, że muszę opuścić rodzinne miasto, bo mam tutaj rodziców, brata, dziewczynę i wielu znajomych. Na tym jednak polega życie sportowca. Jeśli poważnie myślę o swojej przyszłości i chcę się rozwijać to muszę korzystać z natrafiających się okazji. Dlatego też zdecydowałem się na wyjazd do Szczecina.

W nowym zespole zagrasz razem ze swoim kolegą, Marcinem Jaskułą. We dwóch będzie Wam pewnie łatwiej przystosować się do nowej sytuacji?

– Dokładnie tak. Bardzo lubię Marcina i świetnie się z nim dogaduję. Będziemy razem mieszkać. Do przyjęcia propozycji ze Szczecina w dużym stopniu skłonił mnie fakt, że obaj dostaliśmy szansę gry w tym klubie. W innej sytuacji nie wiem, czy zdecydowałbym się na wyjazd tak daleko od domu.

W końcu w zespołach plusligowych gra wielu doświadczonych zawodników, którzy mają już własne rodziny i po meczu czy trenigu udają się prosto do domów. Ja mam dziewiętnaście lat i czas wolny lubię spędzać na mieście ze znajomymi. Dlatego uważam, że samemu byłoby mi tam na pewno trudniej.

Przed Tobą sporo zmian. Masz lekkiego stracha czy raczej cieszysz się i nie możesz doczekać do wyjazdu?

nowinews
W Szczecinie Adrian zagra u boku swojego kolegi, Marcina Jaskuły (fot. volleyespadon.pl)

– Jedno i drugie. Emocji jest sporo, bo po raz pierwszy wyprowadzam się z domu. Poza tym zdaję sobie sprawę jak duża przepaść dzieli drugę ligę i PlusLigę. Dlatego trochę się boję. Z drugiej strony z niecierpliwością czekam na pierwsze treningi i mecze w barwach Espadonu. Wierzę, że wszystko będzie dobrze.

W PlusLidze spotkasz się z większym zainteresowaniem kibiców, mediów, ale też z większą presją. Uważasz, że jesteś na to mentalnie przygotowany?

– Kamery raczej mnie nie kochają (śmiech). Znam swoje miejsce w szeregu i myślę, że w tym roku mnie to jeszcze nie czeka. Jednak uczestnicząc w różnych turniejach młodzieżowych o randze ogólnopolskiej w jakimś stopniu zetknąłem się z całą tą otoczką i wydaje mi się, że jestem na to przygotowany.

Jesteś świeżo po maturze. Zamierzasz łączyć sport ze studiami?

– Tak, planuję studiować w Szczecinie turystykę. Wiem, że nie będzie mi łatwo połączyć siatkówki ze studiami, ale mam nadzieję, że wykładowcy będą dla mnie wyrozumiali.

Jakie cele stawiasz sobie na początku swojej przygody w siatkówce zawodowej?

– Przede wszystkim chcę pojawić się na boisku (śmiech). Mam świadomość, że na swojej pozycji będę rywalizować z bardzo doświadczonymi zawodnikami i trudno będzie mi tę walkę wygrać. Jednak wierzę w siebie i zrobię wszystko, aby udowodnić trenerowi, że warto dać mi szansę.

Zamierzam trenować tak ciężko, żeby pozostali zawodnicy czuli na plecach mój oddech. Na pewno nie odpuszczę, bo nie idę tam z przekonaniem, że skoro jestem młodszy i mniej doświadczony to nie mam szans wyjść na boisko. Oczywiście będę szczęśliwy z każdej możliwości pojawienia się na parkiecie i zdobywania dla drużyny punktów. Chcę krok po kroku zdobyć zaufanie trenera, aby kiedyś móc znaleźć się w pierwszej szóstce.

Jakie są Twoje mocne strony?

– Dużo osób mówi, że moją zaletą jest dobry charakter do gry, który sprawia, że nie zatrzymuję się na nieudanych akcjach i nie deprymują mnie popełnione wcześniej błędy. Z drugiej strony brakuje mi koncentracji przez co łatwo wybić mnie z rytmu skutecznego grania. Jeśli chodzi o kwestie techniczne mam mocny skos i niezłą zagrywkę.

A w jakich elementach musisz się jeszcze poprawić?

– Na pewno muszę doszlifować swoje przyjęcie oraz popracować nad poprawą koncentracji.

Czy będąc jeszcze w Warszawie w jakiś sposób indywidualnie przygotowujesz do sezonu?

– Tak. Choć sezon przygotowawczy zaczynamy dopiero w sierpniu już po podpisaniu kontraktu dostałem telefon od naszego trenera przygotowania fizycznego, Macieja Michalika. Musiałem opisać wszystkie dotychczasowe kontuzje oraz opowiedzieć w jaki sposób i jak często trenuję. Na tej podstawie trener opracował mi dokładny plan z uwzględnieniem konkretnych ćwiczeń, ich częstotliwości, ilości powtórzeń i dni treningowych oraz ćwiczeniami rozciągającymi. Nigdy dotąd się z czymś takim nie spotkałem.

Od tej pory co tydzień dostaję od trenera taki siłowy plan treningowy do samodzielnego wykonania. Wszystko jest dobrane indywidualnie, wyliczone i dokładnie rozpisane. Jako że mam obecnie więcej czasu dokładam do tego jakieś bieganie lub rower.

W Szczecinie staniesz u boku tak doświadczonych i zasłużonych zawodników jak Dawid Murek czy Michał Ruciak. Bardziej Cię to stresuje czy motywuje?

– Kiedyś oglądałem tych zawodników na boisku i marzyłem o tym, aby móc zagrać u ich boku. Minęło kilka lat i okazuje się, że tworzę z nimi jedną drużynę. Bardzo się cieszę, że będę szkolił swoje umiejętności podpatrując i ucząc się od najlepszych. Muszę tylko pilnować, żeby na treningach się zbytnio nie spinać i nie stresować (uśmiech).

Na koniec powiedz czy lubisz kawę?

– Kawę piję rzadko, a gdy to robię dodaję do niej duże ilości cukru i mleka. Nie jestem miłośnikiem tego napoju, a gdy potrzebuję pobudzenia wybieram energetyk.

Anna Kołakowska

Napisz do autorki: a.kolakowska@volleycafe.pl