Anastasi zaszalał. Kadra bez pupilka

Andrea Anastasi w poniedziałkowe popołudnie wprawił w osłupienie całe siatkarskie środowisko. Zbigniew Bartman nie pojedzie na mistrzostwa Europy!

Zbigniew Bartman - największy przegrany mistrzostw Europy? (fot. Roca Santos)
Zbigniew Bartman – największy przegrany mistrzostw Europy? (fot. Roca Santos)

Selekcjoner reprezentacji Polski ogłosił swój werdykt po serii trzech spotkań sparingowych w Belgradzie. W pierwszym meczu z Serbią Bartman wyszedł w podstawowym składzie, rozegrał pełne trzy sety i zanotował zaledwie 26% skuteczności w ataku! Drugi pojedynek w szóstce rozpoczął już Grzegorz Bociek i zaprezentował się znacznie lepiej niż bardziej doświadczony kolega. W efekcie w trzeciej potyczce były zawodnik Asseco Resovii Rzeszów już nie powąchał boiska.

Sucho analizując wydarzenia ostatnich dni, wniosek nasuwa się prosty: Bartman jest bez formy, więc do utrzymującego stałą dyspozycję Jakuba Jarosza dołączy młody i prezentujący niezłą grę Grzegorz Bociek. Zważając jednak na dotychczasowe decyzje włoskiego szkoleniowca, można być zszokowanym.

Przypomnijmy, to Anastasi zrobił ze Zbigniewa Bartmana atakującego i wyperswadował mu, że swoją karierę klubową powinien kontynuować właśnie na tej pozycji. Selekcjoner niezależnie od wszystkiego, stawiał na tego właśnie siatkarza w kilku ostatnich kluczowych imprezach. Aż do poniedziałku wydawało się, że jest on nie do ruszenia z podstawowej szóstki.

Patrząc na tegoroczną Ligę Światową, byłam zaskoczona, że były zawodnik rzeszowskiej drużyny, mimo sezonu spędzonego na ławce rezerwowych, był pierwszym wyborem Włocha. Zastanawiałam się, dlaczego szansy występu w pełnym wymiarze nie dostawał Jakub Jarosz, który miał za sobą niezły sezon w lidze włoskiej. Tymczasem Anastasi był konsekwentny, a Bartman grał po prostu słabo.

Nurtowało mnie, jak kiepsko musi zaprezentować się atakujący, by sztab szkoleniowy zdecydował się zdjąć go z boiska. Gdyby jeszcze przedwczoraj ktoś poprosił mnie o wytypowanie pierwszej szóstki Polski na ME, bez wątpienia umieściłabym w niej Bartmana, choć nie ukrywam, że nie przekonuje mnie jego gra w roli prawoskrzydłowego.

Anastasi postawił wszystko na jedną kartę. Pokazał, że nie ma w kadrze świętych krów, które będą grać niezależnie od dyspozycji. Czy sprawa nie ma jednak drugiego dna? Być może w Serbii wydarzyło się coś, o czym nie wiemy, a co byłoby jakimś logicznym uzasadnieniem tak radykalnej zmiany frontu przez selekcjonera?

Jak będzie więc wyglądał skład na ME? Według twitterowych doniesień dziennikarza Gazety Wyborczej Jarosława Bińczyka selekcjoner zrezygnuje ze środkowego (Łukasza Wiśniewiskiego?). Obecność Michała Ruciaka wydaje się niezbędna, gdyż Michał Winiarski ma problemy z kręgosłupem. Jedno jest pewne. Andrea Anastasi musi skreślić jeszcze jedno nazwisko.