Błądzić jest rzeczą ludzką

Po meczu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – ONICO Warszawa z ust ekspertów, działaczy i kibiców nie schodzi decyzja sędziego Maroszka. Czy była słuszna? Jakie kroki powinny zostać podjęte?

Sędzia główny, drugi sędzia, sędziowie liniowi, eksperci od wideo weryfikacji, sędzia kwalifikator i Bóg jeden raczy wiedzieć, kto jeszcze, mają dbać o to, by nikt nie miał najmniejszych wątpliwości co do tego, że decyzje arbitrów są podejmowane sprawiedliwie. Tymczasem w najważniejszej części sezonu, w rywalizacji finałowej pojawiają się takie kwiatki jak w sobotniej rywalizacji ZAKSA – ONICO…

Ostatnimi czasy odnoszę wrażenie, że im więcej udoskonaleń i sędziowskich nowości tym poziom sędziowania niższy. „Widziałeś inaczej niż ja? Weź wideo weryfikację. Ja umywam ręce”. Tak odczytuję postawę niektórych arbitrów.

Zastanawiam się, jak to jest z oceną pracy polskich arbitrów, czy rzeczywiście ponoszą konsekwencje swoich złych decyzji? Czy najsłabsze ogniwa są eliminowane, a najlepsi dostają możliwość rozstrzygania w najbardziej prestiżowych rozgrywkach?

Nie będę tu krzyżować sędziego Maroszka. Mylić się jest rzeczą ludzką. Niemniej uważam, że nikomu by korona z głowy nie spadła, gdyby władze PlusLigi choć raz pokazały przysłowiowe „jaja” i postanowiły powtórzyć mecz. Tak żeby było sprawiedliwie. W końcu mylić się jest rzeczą ludzką, prawda?

Marzę o tym, byśmy w decydujących momentach sezonu skupili się na siatkówce, nie na sytuacjach około siatkarskich. To zrobiłoby dobrze naszej PlusLidze…