Boże Narodzenie na Islandii czyli jak świętuje Polish Volleyball in Iceland

Święta to wyjątkowy, rodzinny czas. Może być trudny dla wszystkich, którzy spędzają go z daleka od domu i najbliższych. Sprawdziliśmy, jak wygląda Boże Narodzenia u zaprzyjaźnionych z nami Polaków związanych z Polish Volleyball in Iceland.

Islandzkie uliczki są pięknie przystrojone ozdobami świątecznymi
(fot. Sylwester Petek, Polish Volleyball in Iceland)

Islandia to bardzo specyficzny kraj. Miejsce, w którym wciąż żywe są legendy sprzed wieków i kultywowane m.in. wierzenia w trolle. Co ciekawe, zupełnie nie przeszkadza to mieszkańcom Islandii w obchodzeniu świąt Bożego Narodzenia. Stworzyli bardzo ciekawą mieszankę starych tradycji, religii chrześcijańskiej i amerykańskiej popkultury. Każdy znajdzie coś dla siebie. Również liczna grupa Polaków, którzy zamieszkują wyspę, dodaje bożonarodzeniowym obchodom swojego kolorytu.

Wielki kot i 13 trolli

Cała historia z trollami zaczyna się od Gryli – czyli ogrzycy, która łapie do worka i zjada niegrzeczne dzieci. Z niej to zrodziło się 72 małych potworków, z czego 13 bierze udział w islandzkich obchodach Bożego Narodzenia. Jest jeszcze jej kot, który zjawia się w świątecznym okresie i zjada wszystkie dzieciaki, które na święta nie dostały nowych ubrań. Stoi też i dumnie wypatruje swoich ofiar na islandzkich ulicach, jednocześnie niepokojąc i intrygując najmłodszych.

Zły kot, który pożera wszystkie niegrzeczne dzieci, choć ostatnio ponoć stał się wege… (fot. Sylwester Petek, Polish Volleyball in Iceland)

Najważniejszych jest jednak wspomniane 13 trolli. Nie są to wcale tak przyjemne postaci jak nasz Święty Mikołaj. Schodzą one z gór już od 11 listopada i każdy z nich przynosi podarek. W zamian jednak wykradają mleko owcom i krowom, wyskrobują z garnków resztki jedzenia, wylizują wszystkie łyżki, podkradają nieumyte garnki, wyżerają jedzenie z psich i kocich misek, wcinają skyr, kiełbasy, ciasto, kradną jak najęte – świeczki i wszystko, co wpadnie im w ręce.

Na koniec, 7 stycznia odbywa się ich uroczyste pożegnanie. – Zapalany jest duży ogień, który wskazuje im drogę z miasta w góry, w których mieszkają – relacjonuje Dominik Rekowski, współpracownik Polish Volleyball in Iceland.

Amerykańska nuta

W islandzkich obchodach świąt Bożego Narodzenia nie brakuje również akcentów amerykańskich, do których należy bez wątpienia zwyczaj przyozdabiania domów. – U mnie na wiosce każdy dom jest oświetlony jakimiś światełkami. Przed domem stoją figurki, są jakieś sarenki, bałwanki, Mikołajki wchodzące przez okno, dlatego, że tutaj w większości domów nie ma kominów – relacjonuje Anna Mazurek, która na co dzień mieszka i pracuje w Hvolsvöllur.

W islandzkich domach nie brakuje również choinek, zwykle żywych, przyozdabianych specjalnie na tę okazję. – Kilkanaście kilometrów stąd jest lasek, gdzie tradycyjnie z pokolenia na pokolenie sadzą choinki, obecnie las jest już całkiem spory, więc jest skąd brać świąteczne drzewka – dodaje Mazurek.

Nie tylko duże miasta, ale i małe miejscowości pięknie przyozdabiane są na święta (fot. Anna Mazurek, Polish Volleyball in Iceland)

W okresie bożonarodzeniowym nie brakuje również czegoś przyjemnego dla ucha, czyli świątecznych piosenek. Jak relacjonują nasi rozmówcy, Islandczycy śpiewają zarówno przetłumaczone zagraniczne hity. jak i własne kolędy.

Trzydniowe świętowanie

Obchody Bożego Narodzenia zaczynają się nie tak jak w Polsce 24 grudnia, a dzień wcześniej. Dzień ten nazywany jest Þorláksmessa na cześć świętego biskupa Þórhallssona, patrona Islandii. Czym się charakteryzuje? Jak podkreśla Rekowski śmierdzącą płaszczką, która w tym dniu pałaszowana jest przez Islandczyków.

Dzień później wszyscy zasiadają do wieczerzy wigilijnej na której króluje möndlugrautur, czyli tradycyjny ryżowy pudding z migdałami. W pierwszy dzień świąt z kolei na stołach pojawiają się hangikjöt czyli wędzony, gotowany przysmak jagnięcy oraz laufabrauð – tradycyjny chlebek bożonarodzeniowy.

W islandzkich sklepach można kupić wszystko, co na świątecznym stole być musi (fot. Sylwester Petek, Polish Volleyball in Iceland)

To nie koniec bożonarodzeniowych przysmaków. – Mój szef, który pochodzi z północy Islandii opowiadał mi, że w jego domu przygotowują także pasztet z renifera ze śliwkami. W okresie świątecznym jedzą również  koninę oraz piją dużo świątecznego piwa – podkreśla Anna Mazurek. – W Islandii jest tak, że każda kompania piw wypuszcza swoje piwo o bardzo specyficznym smaku. Miesiąc przed świętami produkują jakąś pulę, która jest sprzedawana do wyczerpania zapasów. Każde jest inne, w tamtym roku był np. smak herbaty z cynamonem, toffi, kawa, jedno było ziołowe. Robią też dużo alkoholi na bazie brzozy, czarnej i białej – dodaje.

Polskie akcenty

Jak nasi rodacy przeżywają święta z dala od ojczyzny? Wszystko zależy od tego, od jak dawna zamieszkują na Islandii. Dominik przebywa za granicą już od 11 lat. – Moja żona jest Islandką, więc robimy takie trochę mieszane święta, trochę u mojej mamy, trochę u jej mamy, wszystkiego po trochu – zdradza.

Nieco inaczej jest w przypadku Anny, która dopiero po raz drugi będzie spędzać święta na Islandii. Jest jej o tyle łatwiej, że w swoim miasteczku mieszka wraz z siostrą bliźniaczką. Jako, że jest kierownikiem hotelowej restauracji jej świętowanie jest dość ograniczone czasowo. Boże Narodzenie jest o tyle specyficzne, że przeżywane w bardzo międzynarodowym towarzystwie.

– Ubiegłoroczne święta zorganizowaliśmy w moim miejscu pracy. Pojawiły się wszystkie osoby, które nie wracały do domu na ten czas, zaprosiliśmy też wszystkich, którzy nie mieli tego czasu z kim spędzić. Było nas w sumie 15 osób, z Polski, Czech, Włoch i Grecji. Zjedliśmy uroczystą kolację, na którą każdy przynosił jakąś potrawę – relacjonuje.

W Islandii lokalne tradycje doskonale mieszają się z chrześcijaństwem
(fot. Sylwester Petek, Polish Volleyball in Iceland)

Na świątecznym stole nie brakowało więc międzynarodowych inspiracji. – Włosi robili pastę z pomidorami i grzybami. Z Grecji były sałatki i na deser coś w stylu faworków, tylko w takiej wersji bardziej fit, bo mieszało się jajka i mąkę. Czesi mają podobne dania do nas tylko oczywiście były knedle. Można je było jeść z konfiturą ze śliwek albo z sosem pieczarkowym – zdradza Anna.

Oczywiście podstawą były tradycyjne polskie potrawy. Co ciekawe, na dalekiej Islandii nie ma większych problemów z dostępem do niezbędnych do przygotowania wigilijnych dań produktów. – Mamy ułatwioną sprawę, bo jest polski sklep w Rejkiawiku. Jeżeli robimy zakupy w zwykłym markecie to możemy dostać większość potrzebnych w święta składników. Problemem są suszone grzyby, kapusta kiszona, różnie bywa też z burakami, zwłaszcza, że do najbliższego dużego miasta mam 50 km. Po karpia trzeba jechać do Rejkiawiku, tam jest to towar osiągalny, bo Polacy pracują również na statkach, ogłaszają się w internecie, że będą mieć dostęp i od nich można kupić – relacjonuje Polka.

Na koniec zostawiamy Was z życzeniami prosto z pięknej Islandii od prezesa Polish Volleyball in Iceland Radka Jasińskiego.

Islandia oddalona jest od Polski o kilka tysięcy kilometrów. Dzieli nas klimat, morza oraz oceany. Wielu z nas siatkarzy zdecydowało się osiedlić na tej pięknej wyspie, jednak sercem oraz duchem przeżywamy Święta Bożego Narodzenia tak, jakbyśmy byli w Ojczyźnie. Oprócz wspólnego pochodzenia łączy nas wspólna pasja, czyli siatkówka. Pozwala ona zapomnieć o tym, że nasze domy rodzinne są daleko i jest dla nas przyprawą, dzięki której nasze życie tutaj nabiera smaku. W naszych domach przez święta królować będzie zapach kminku, czy też jałowca, jednak w te przyprawy chciałbym wpleść również dużą garść życzeń: pomyślności, zdrowia, które pozwalać nam będzie na dalszą grę i pozwoli czerpać radość z każdej minuty, jaką dostajemy od życia. Życzę Wam wszystkim, abyście chłonęli życie pełnymi garściami i spełniali swoje marzenia, oraz aby uśmiech gościł jak najczęściej na twarzy. Wesołych Świąt!