Czepiam się? Wydawało mi się, że chcę Ci pomóc…

Żeby wytłumaczyć różnicę w zachowaniach naszych podopiecznych, posłużę się metaforą kaczki i orła…

impossible-701686_640

Są zawodnicy o mentalności kaczki – bez przerwy kwaczą i znajdą wszelką wymówkę, aby podkreślić, iż wszystko jest winne tylko nie oni sami: godzina rozruchu zła, siedzenia w autobusie niewygodne, światła na hali za jasne, trener jest zły, kwa, kwa ,kwa…

Są ludzie o mentalności orła, którzy wznoszą się ponad to wszystko, nie narzekają na rzeczy i okoliczności, na które nie mają wpływu. Sami tworzą okoliczności i je wykorzystują.

W większości zależy to od nastawienia, które możemy kształtować przez całe życie. Oznacza to, że możemy nad tym popracować. Często nie dociera to do ludzi w chwili, w której tego od nich oczekujecie. Zazwyczaj dociera to nich później, w innym klubie, z innym trenerem, który potocznie ma takich ludzi w dup… Nie zniechęcajcie się. W końcu trafimy na odpowiedni guzik uruchamiający odpowiednią reakcję.

Wielu trenerów-menadżerów myśli, że ludziom zależy tylko na pieniądzach. Tymczasem kolejne badania pokazują, że najbardziej cenionymi motywatorami wśród pracowników są pochwała i wyrazy uznania za osiągnięty postęp czy rezultaty.

Wychodzę z założenia, że warto rozmawiać, próbować, a jeżeli ktoś nie dostrzega problemu, potrzeby rozwoju, zmieniam tę osobę, szukam cech charakteru przeze mnie oczekiwanych. Szukam nastawienia orła, a nie kaczki.

Inną sprawą jest podejście trenerów do drużyny, tak różne, jak różne jest postrzeganie siatkówki na całym świecie. Są szkoleniowcy, którzy nie zwracają uwagi, czy ktoś marudzi, ja do nich nie należę. Uważam, że drużyna to nie tylko umiejętności każdego z osobna, ale przede wszystkim zlepek odpowiednio dobranych charakterów. Uwierzcie, bądź nie, we współczesnym, zawodowym sporcie nieczęstą sytuacją jest możliwość wyboru odpowiednich ludzi. Odpowiednich z Twojego punktu widzenia…

Reprymenda jest jedną z form negatywnej reakcji na to, co się dzieję np. na meczu czy treningu. Zauważ, że udzielając reprymendy, najczęściej zaczynamy mówić o tym, co nam się nie podoba, podkreślając własne uczucia, np. „denerwuje mnie twoje lekceważące podejście do treningu”. Używając reprymendy, rzadko kiedy podkreślamy to, jak postrzegamy osobę: „denerwuje mnie twoje lekceważące podejście do treningu, jestem zdenerwowany, bo stać Cię na więcej.” Moim zdaniem reprymenda działa wtedy, kiedy zawodnik lub zespół wcześniej udowodnił, że może to wykonać. A co jeżeli mamy problem typu „nie umiem tego zrobić”?

Korygowanie sprawdza się doskonale, jeżeli nasz zawodnik nie rozumie jeszcze techniki, taktyki, ruchu czy słów kluczy itp. Reprymenda jest środkiem, kiedy problemem jest brak motywacji do wykonania nużących elementów jak np. trening przyjęcia zagrywki.

Tu tkwi zasadnicza różnica między korygowaniem a reprymendą. Wszystko również zależy od naszej umiejętności rozpoznania przyczyny błędnych zachowań.

Niezależnie czy stosujemy korygowanie, czy reprymendę, jestem całkowicie przekonany, że musimy uczynić wszystko, żeby druga osoba była pewna, że mamy do niej szacunek. To jest dla mnie rzecz najważniejsza. Nie musimy się lubić, mamy się szanować.

I na koniec sytuacja, która idealnie opisuje sedno sprawy:
„ Czego trener się mnie ciągle czepia?!
[ …]Nie wiedziałem, że się czepiam, myślałem, że chcę Ci pomóc…”