Dawid Konarski: Część meczów wyglądała jak sparingi

Faza grupowa mistrzostw Europy oficjalnie zakończona. Nasi siatkarze jak burza przeszli przez swoje mecze, tracąc w nich tylko jednego seta, a nierzadko ich rywale nie byli w stanie dobić do dwudziestego punktu.

Polacy zdominowali swoją grupę mistrzostw Europy (fot. Anna Kołakowska, VolleyCafe.pl)

W fazie grupowej polscy siatkarze żadnemu rywalowi nie pozwolili na zbyt wiele, przez co odnieśli okazałe pięć zwycięstw na pierwszym etapie turnieju. Jeszcze mocniej optymizmem napawa styl jakim nasi zawodnicy wygrywali kolejne punkty, sety, mecze. Większość spotkań kończyła się po ,,godzinie z prysznicem”. Vital Hyenen mógł rotować składem i pozwolić na wejście w rywalizację wszystkim zawodnikom.

– Myślę, że w fazie grupowej każdy z nas spędził na boisku tyle samo czasu. Nasza gra pozwalała trenerowi na zmienianie ustawienia i dawanie odpocząć osobom z pierwszej szóstki – ocenił Dawid Konarski, atakujący reprezentacji Polski.

Ale zacznijmy od początku. Pierwszy mecz mistrzostw nie wskazywał na taki przebieg fazy grupowej. Polacy mieli problemy z grającą szybko ekipą Estonii. Co ciekawe, dołujący w dalszej części turnieju Estończycy ugrali nawet seta – jedyną przegraną przez Biało-Czerwonych partię w dotychczasowych starciach. Jednak po tym falstarcie poszło… szybko i efektownie.

Potwierdza to też Dawid Konarski. – Nie mieliśmy przed turniejem żadnych sparingów czy meczów kontrolnych, więc dopiero w oficjalnych spotkaniach mogliśmy pokazać, co umiemy. Część tych meczów wyglądała właśnie jak sparingi, ale cieszę się, że potrafiliśmy utrzymać koncentrację i skupić się na naszej grze i na tym, by każdy element wykonywać dobrze – zaznaczył atakujący reprezentacji.

A radzili sobie bardzo dobrze, deklasując rywali czy to w polu zagrywki, czy też w bloku.Trudno jest wybrać jednego bohatera tej części turnieju, ponieważ każdy z nich dodawał swoją cegiełkę.

Zobacz zdjęcia z polskiej grupy

Vital Heynen też zaskakiwał. Chyba najbardziej tym, że przez pierwsze trzy mecze nie zgarnął żółtej kartki. Mieszał składem, brylował w mixed zonie, ,,przeszkadzając” innym w wywiadach. Co najbardziej zapamiętamy? Chyba „poszóstną” zmianę w meczu z Ukrainą, która wzbudziła spore kontrowersje.

Na pochwałę zasługują także polscy kibice, którzy zdominowali holenderskie hale, wypełniając je meczowymi przyśpiewkami i głośnym dopingiem. W efektownych strojach i z głośnym śpiewem sprawili, że nasi siatkarze mogli poczuć się jak w domu.

Przewidywalne zawody? Nie do końca

Jeśli chodzi o rywalizację w pozostałych grupach to w wielu z nich trudno szukać niespodzianek. Faworyci grup zajmowali pierwsze miejsce, a mecze dwóch faworytów dostarczały emocji. Poza jednym wyjątkiem -reprezentacją Niemiec. Trudno patrzyło się na grę naszych zachodnich sąsiadów. O ile zaciętych spotkań z Serbią i Belgią można się było spodziewać, tak zacięty bój z Austrią zaskoczył chyba wszystkich sympatyków niemieckiej drużyny,

W grupie A walczyły między sobą aż trzy topowe drużyny: Francja, Włochy i Bułgaria. Chyba niewielu zdziwiło to, że Francja wygrała grupę, ponieważ podopieczni Laurenta Tillie grali bardzo dobre, równe zawody, pewnie pokonując swoich rywali, tracąc tylko jeden set podczas całej fazy. Bułgaria oraz Włochy musieli uznać wyższość Trójkolorowych, ale do dalszej fazy pewnie awansowali.

Zobacz komplet wyników fazy grupowej mistrzostw Europy

W grupie C również bez zaskoczeń. Nikt chyba nie zakładał, że Rosja może nie zająć pierwszego miejsca w grupie. Druga Słowenia też stoi na należnym sobie miejscu, bo już od kilku lat pokazuje, że będzie się dobijać do najlepszych na kontynencie. Ich przeciwnicy niestety nie mieli dużo do powiedzenia, co najlepiej odwzorowuje rozpiętość między punktami w tabeli.

Co teraz?

Można powiedzieć, że wreszcie zaczynamy prawdziwe granie, ale tak naprawdę tylko niektóre mecze 1/8 finału zapowiadają się emocjonująco. Na pewno będzie takie spotkanie Bułgarii ze Słowenią czy Holandii z Niemcami, bo są to drużyny prezentujące porównywalny poziom. Z kolei starcia Rosji z Grecją czy Belgii z Ukrainą mogą być jednostronne. Wiadomo, że dla mniej doświadczonych drużyn już sam awans do tego etapu turnieju to duży sukces i przeżycie. Może się to jednak okazać za mało na poprawnie grających przeciwników. Wszystko wskazuje więc na to, że prawdziwe granie rozpocznie się dopiero w ostatniej części turnieju.

Zobacz plan spotkań 1/8 finału