Europejska dominacja w Azji. Serbki najlepsze

Zakończyły się zmagania na mistrzostwach świata siatkarek. Po złoto sięgnęła reprezentacja Serbii, srebro wywalczyły Włoszki, zaś brąz zawisł na szyjach siatkarek z Japonii. Najlepszą zawodniczką turnieju została wybrana Tijana Bosković.

Serbki mistrzyniami świata 2018 (fot. FIVB)

Jakub Krebok: – Co ciekawe meczu finałowego nie dało się oglądać w telewizji japońskiej, bo nie grały Japonki. Zresztą, w Polsce finał leciał na Polsacie Sport Ekstra, więc w naszym kraju podejście do tych zawodów było podobne. Tutaj nikt nie wiedział, że są mistrzostwa świata do momentu, gdy nie występowały gospodynie, było im to zupełnie obojętne. Przyznam szczerze, że nie wiem, kto tu sponsorował te zawody, bo nikogo one raczej nie interesują. Mistrzostwa mężczyzn zresztą zupełnie przeszły bez echa.

Mecz finałowy był walką Bosković vs. Egonu.  Serbka pokazała, że ma większą klasę niż jej włoska vis a vis i dysponuje zdecydowanie lepszą techniką. Do tego Mihajlović, środkowe…  Cały serbski zespół pokazał się z dużo lepszej strony. To niezła maszyna. Dobrze grały, bo aż się Zoran Terzić przy 14:11 uśmiechnął. Fajnie, że tyle dziewczyn z tej drużyny występowało w Polsce: Maja, Stefka, Bianka. To dobrze świadczy o naszej lidze.

Renata Respondek: Tegoroczne mistrzostwa świata siatkarek pokazały, że europejska siatkówka ma się dobrze i patrząc na metryczki zawodniczek będzie miała się nie najgorzej jeszcze przez ładnych kilka lat. W gronie czterech najlepszych drużyn świata znalazły się aż trzy ekipy ze Starego Kontynentu co jest na to najlepszym dowodem. Tylko Chinki obroniły honor „reszty świata”, wygrywając finalnie brązowy medal.

Osobiście byłam urzeczona grą Włoszek, jednak to Serbki finalnie pokazały, że są zespołem gotowym, by sięgać po najwyższe trofea. Italia na swoje złotka będzie musiała jeszcze trochę poczekać. Dobrą grą zaskoczyły mnie Holenderki, które wciąż pozostają w absolutnej światowej czołówce. In minus zagrały z kolei Amerykanki. W ich wypadku trzeba jednak pamiętać, że kluczowym sezonem jest ten, w którym walczy się o igrzysko olimpijskie. No i w tym miejscu rodzi się jeszcze pytanie podstawowe: gdzie podziały się Brazylijki?! Kanarkowe nie zagrały na japońskim turnieju nic specjalnego i zakończyły zmagania zaskakująco szybko.

Szkoda, że mistrzostwa siatkarek, pewnie ze względu na brak na nich reprezentacji Polski, przeszły nad Wisłą raczej bez echa. Mam głęboką nadzieję, że przynajmniej siatkarki i polski sztab szkoleniowy śledzili to, co działo się w Japonii, bo było na co popatrzeć. Patrząc na to, co europejskie drużyny pokazały na tych zawodach, Polki będą musiały się nieźle natrudzić, by ugrać coś na mistrzostwach Europy i wywalczyć awans na igrzyska. Zastanawiam się czy Jacek Nawrocki jest tym, który cuda funduje od ręki, czy kolejny raz usłyszymy, że trzeba na nie jeszcze trochę poczekać.

Tijana Bosković była najlepszą zawodniczką tegorocznych mistrzostw świata (fot. FIVB)

Wyniki decydujących meczów na mistrzostwach świata:

mecz o 5. miejsce
Japonia – USA 1:3 (23:25, 16:25, 25:23, 23:25)

mecz o 3. miejsce
Holandia – Chiny 0:3 (22:25, 19:25, 14:25)

finał
Serbia – Włochy 3:2 (21:25, 25:14, 23:25, 25:19, 15:12)

Nagrody indywidualne:

najlepsze przyjmujące: Miryam Sylla  (Włochy). Zhu Ting (Chiny)
najlepsze środkowe: Yan Ni (Chiny), Milena Rasić (Serbia)
najlepsza atakująca: Paola Egonu (Włochy)
najlepsza rozgrywająca: Ofelia Malinov (Włochy)
najlepsza libero: Monica de Gennaro (Włochy)
MVP: Tijana Bosković (Serbia)

Renata Respondek

Słońce, sport i dobre jedzenie to moja recepta na szczęście. Miłośniczka gorącej Italii i kultury żydowskiej. Cenię ludzi szczerych, z męskim poczuciem humoru. Pijam kawę alternatywną lub espresso. Bez dodatków. Napisz do autorki: r.respondek@volleycafe.pl