Florencja – renesansowa perła Italii

Po meczu inaugurującym mistrzostwa świata Włosi przeniosą się do Florencji. Stolica Toskanii ma wiele do zaoferowania, dla niektórych nawet aż zbyt wiele… Jak nie wrócić stamtąd z bólem głowy? 

Florencja to nie tylko górująca nad miastem katedra, ale znacznie więcej (fot. Katarzyna Tybor)

 

Toskania kusząca malowniczymi widokami to bardzo popularny kierunek podróży. Oprócz zobaczenia na własne oczy sielskich krajobrazów jak z pocztówki, z ginącymi we mgle willami pośród pagórków porośniętych cyprysami, warto odwiedzić też toskańskie miasta, a przede wszystkim zjawiskową Florencję.

Choć Florencja ma swoje lotnisko na obrzeżach miasta, nie dolecimy tam bezpośrednio z Polski. Najszybciej dostaniemy się tam z Bolonii lub Pizy, do których większość dużych lotnisk w naszym kraju ma połączenia tanimi liniami. Oba lotniska znajdują się niedaleko centrum miasta, skąd pociągiem dojedziemy do Florencji nawet w około pół godziny przy wybraniu szybkiej kolei.

Florencja po siatkarsku

Mecze, koncerty i inne wydarzenia kulturalno-rozrywkowe odbywają się w Nelson Mandela Forum, mogącej pomieścić 7500 osób. Hala powstała w 1985 roku, nie jest więc to obiekt ultranowoczesny. Znajduje się poza centrum miasta, w dzielnicy Campo di Marte, w kompleksie sportowym z basenem, kortami tenisowymi i stadionem piłkarskiej Fiorentiny. Na co dzień gości drużynę koszykarską i siatkarki Il Bisonte Firenze grające w kobiecej Serie A1.  Tym razem stanie się areną rozgrywania mistrzostw świata, a na parkiecie zobaczymy grupę A, w skład której wchodzą Włochy, Japonia, Belgia, Dominikana, Słowenia i Argentyna.

Do hali można dojść na piechotę, od katedry będącej sercem miasta dzieli ją około pół godziny marszu. Bez problemów można też dojechać autobusem, spod dworca Santa Maria Novella w okolice areny kursują linie 6 i 17, z Piazza San Marco 10 i 20, a bilet jednorazowy kosztuje 1,50€ (kupiony u kierowcy 2,50€).

Syndrom Stendhala, czyli jak zobaczyć Florencję i nie zwariować

Florencja uznawana jest za kolebkę renesansu, to stamtąd pochodzili lub tam tworzyli Dante, Michał Anioł, Sandro Botticelli czy Leonardo da Vinci. Największe światowe dzieła sztuki gromadzą Galeria Uffizzi i Galeria dell’Accademia, to właśnie w tej drugiej znajduje się słynny posąg Dawida dłuta Michała Anioła. Zobaczyć to wszystko na własne oczy chce mnóstwo turystów, bo kolejki są ogromne. A lista do „odhaczenia” może być długa. – Warto zobaczyć na pewno Palazzo Vecchio, Palazzo Pitti i liczne kościoły, na czele z zachwycającą swym ogromem i rozmachem katedrą Santa Maria del Fiore i odnowionym niedawno Baptysterium – wylicza Giulia, mieszkająca we Florencji od ponad dziesięciu lat. – Żeby uniknąć ogromnych kolejek do najpopularniejszych atrakcji, najlepiej będzie kupić wcześniej bilety online. Jeśli mamy w planach intensywne zwiedzanie, opłacalny może być zakup karty miejskiej, która przez 72 godziny daje wstęp do większości miejsc – radzi.

Słynna katedra jest tak ogromna, że trudno objąć ją w całości wzrokiem (fot. Katarzyna Tybor)

Bieganie od zabytku do zabytku i od muzeum do muzeum może się jednak źle skończyć. Doświadczył tego francuski pisarz Stendhal, który takie intensywne zwiedzanie Florencji zakończył z bólem głowy i gorączką. Od jego pseudonimu powstała nazwa przypadłości, nazywana również syndromem florenckim lub hyperkulturemią, która objawia się jeszcze przyspieszonym biciem serca, a nawet halucynacjami. Jeśli na wizytę we Florencji nie mamy zbyt wiele czasu, lepiej po prostu pospacerować spokojnie wąskimi, klimatycznymi uliczkami…

Sztuka i historia na każdym rogu

A jeśli zagubimy się w tych uliczkach, możemy nawet trafić do Czyśćca (Via del Purgatorio) lub samego Piekła (Via dell’Inferno) położonych między bazyliką Santa Maria Novella a kościołem Santa Trinita. Przechadzając się brukowanymi uliczkami, jak tylko wyjdzie się poza oblegane przez turystów place, można poczuć klimat renesansu – kamienice z historycznego centrum, które w całości zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, liczą sobie po kilkaset lat.

Malownicza panorama miasta robi wrażenie zwłaszcza o zachodzie słońca (fot. Katarzyna Tybor)

Część z nich jest bogato zdobiona freskami i sztukateriami, tu i ówdzie można spotkać niewielkie rzeźby i fontanny. Aby obcować ze sztuką, nie trzeba stać w długich kolejkach do muzeum – tuż przy Palazzo Vecchio mieści się wyjątkowa galeria rzeźb na świeżym powietrzu – Loggia dei Lanzi i jedna z kopii Dawida. Kolejna znajduje się na szczycie Piazzale Michelangelo, słynnego punktu widokowego skąd można podziwiać panoramę niemal całej Florencji.

Florencja po drugiej stronie rzeki    

Jeśli nie lubimy tłumów turystów, a na urlop wybraliśmy akurat szczyt sezonu, najlepiej będzie zejść z utartych szlaków i omijać najpopularniejsze zabytki wymieniane w każdym z przewodników. We Florencji stosunkowo niewielu przyjezdnych zapuszcza się w część miasta zwaną Oltrarno, czyli dosłownie znajdującą się po drugiej stronie rzeki Arno.

– Oltrarno to bardzo „prawdziwa” Florencja, niezadeptana jeszcze przez turystów – mówi Giulia. – Większość z nich nie zapuszcza się tam, bo główne zabytki są po tej stronie co katedra i myślą pewnie, że poza punktem widokowym, nie ma tam nic ciekawego. A warto przejść się w okolice kościoła Santo Spirito z urokliwym placem, gdzie spotykają się ci młodsi i starsi Włosi. Za Palazzo Pitti rozciąga się Ogród Boboli, który jak inne mniejsze ogrody w pobliżu, będzie dobrym miejscem na chwilę odpoczynku. A do tego niezatłoczone, klimatyczne uliczki, sklepiki rzemieślników i artystów i małe knajpki pełne „lokalsów”,  nienastawione głównie na turystów – wylicza.

Ponte Vecchio znany też jako Most Złotników, jest jednym z symboli miasta (fot. Katarzyna Tybor)

Toskania na talerzu

Florencja i okolice wiele do zaoferowania mają także kulinarnie. To stamtąd pochodzą warzywna zupa ribollita, makaron pappardelle podawany często z dziczyzną czy słynna bistecca alla fiorentina, czyli gruby, krwisty befsztyk. Na deser warto spróbować cantucci, kruchych ciasteczek z migdałami. Ze wzgórz Chianti wywodzą się słynne wina o tej samej nazwie.

– Jeśli mamy ograniczony budżet, wystrzegajmy się lokali w pobliżu popularnych zabytków – przestrzega Giulia. – Ceny są typowo „turystyczne” i często nie idą w parze z jakością dań. – Gdzie w takim razie warto zjeść? – Panini i focaccie to dobry wybór kiedy chcemy przegryźć coś na szybko, a najlepszym, albo najpopularniejszym barem jest All’Antico Vinaio przy Via dei Neri. Kolejki (nawet na 40 minut oczekiwania!) mówią same za siebie! – śmieje się Włoszka. Fermento 1889 w Oltrarno to zdaniem niektórych najlepsza pizzeria w mieście. Jednak pizzę zamówimy wszędzie, a jeśli mamy ochotę na typowe dania z regionu, warto odwiedzić Trattoria I’Raddi albo Trattoria dell’Orto w tej samej części Florencji.  Chętni na soczysty stek powinni wybrać się do Buca Lapi albo Trattoria 13 Gobbi niedaleko dworca głównego.  A co z kawą i czymś słodkim? – Ukrytą perełką Florencji jest kawiarnia w Biblioteca Delle Oblate, na najwyższym piętrze budynku. Wiele luksusowych restauracji szczyci się tarasem na dachu, ale posiłek z takim widokiem zarezerwowany jest dla nielicznych. W Bibliotece możemy w normalnej cenie wypić kawę z widokiem na kopułę katedry, a to wszystko w murach XIII-wiecznego budynku – dodaje Giulia.

Florencja może przytłaczać swoim ogromem zabytków, tłumami turystów, przesadnie wysokimi cenami i natrętnymi ulicznymi handlarzami. Ale może też zachwycać zdobieniami i detalami na każdym kroku, swoją spójnością, murami pamiętającymi kilka poprzednich stuleci. Od nas zależy, którą stronę będziemy chcieli zobaczyć, ale wystarczy dać jej szansę i nie trzeba wiele, by całkowicie się zakochać.

Internetowy niezbędnik kibica

http://www.mandelaforum.it/ – oficjalna strona hali sportowej
http://www.firenzeturismo.it/ – portal dla turystów, m.in. informacje o kartach miejskich
http://www.ataf.net/ – komunikacja autobusowa we Florencji
http://www.trenitalia.it/ – włoskie koleje

Katarzyna Tybor

Patrzę na świat przez obiektyw aparatu, starając się dostrzegać wyjątkowość nawet w zwykłych rzeczach. Lubię tworzyć i robić "coś z niczego", jeśli akurat nie oglądam meczu. Idealny początek dnia? Cappuccino we włoskiej kawiarence. Napisz do autorki: k.tybor@volleycafe.pl