Follow your dreams, czyli kim do cholery chcesz być?

Codziennie rano powtarzam sobie to pytanie: „Kim chcesz być za 10-15 lat?”. Jedyną odpowiedzią, jaką mam to „Chcę być coraz lepszy”. Kiedyś chciałem być doskonały, teraz wiem, że to strata czasu, gdyż nie ma czegoś takiego jak doskonałość, przynajmniej nie w tym fachu. No bo kto do licha ocenia doskonałość? Ten, który do niej dąży czy Ci, którzy go obserwują?

Chcę być coraz lepszy. A ty? (fot. pixabay.com.pl)
Chcę być coraz lepszy. A ty?

Według mnie życie jest dualistyczne, więc takie podejście ma też swoje ciemne strony. Bardzo kuszące jest myślenie: „Skoro nie mogę być idealny, to nie warto się starać”. Przerabiałem to setki razy, prowadząc zajęcia na specjalizacjach instruktorsko-trenerskich na katowickim AWF-ie, doświadczam tego codziennie w relacjach z ludźmi.

Jednak nie wszyscy ulegli tej pokusie i dla takich osób warto było dawać z siebie wszystko. Resztę i tak zweryfikuje najsurowszy egzamin – życie. Każdy ma swoją ścieżkę życia, swój czas i swoją mądrość. Szanuje to. Mimo wszystko jednak trudno jest mi się pogodzić z kilkoma sprawami. Jedną z nich jest lenistwo i przeciętność, później narzekanie na wszystko i wszystkich.

Wydawało mi się, że marudzenie jest cechą wybitnie polską, aż do czasu spotkania z Markiem Lebedewem. Uświadomił mi, że mieszkańcy wszystkich krajów, w których był, twierdzą, że ich narodową cechą jest narzekanie. A więc jest nadzieja! Okazało się, że to nie tylko nasza – polska specjalność. Uff!

Czy zatem warto poszukać swojej ścieżki? Tak! Warto iść pod prąd, bo jak pokazują przykłady tych najlepszych, jest to możliwe. Właściwie wszyscy wielcy tego świata idą pod prąd, każdy na swój sposób. A jak pisał Zbigniew Herbert: „Płyń pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci”. Brutalne? Wiem, ale prawdziwe.

W mojej ocenie nie oznacza to burzenia wszystkiego po drodze (na całe szczęście ten etap mam już za sobą). Marsz pod prąd oznacza realizację własnych marzeń pomimo tego, co mówią inni. A wielokrotnie przekonałem się, że mówili, mówią i mówić będą. Nie jest to proste, ale od jakiegoś czasu jest mi obojętne, czy ktoś się ze mną zgodzi, czy nie. Marsz pod prąd toczy się niezależnie od opinii i racji innych. Mamy demokrację, więc każdy ma prawo do głosu.

Na kilkudziesięciu kursokonferencjach pokazywałem przykłady siatkówki z różnych krajów. Po przykładach siatkówki francuskiej nazwany zostałem Francuzem, włoskiej – Włochem, brazylijskiej – Brazylijczykiem, a ostatnio opowiadam o realiach amerykańskich, więc jestem Amerykaninem. A ja jestem Polakiem! Kocham swój kraj, kocham siatkówkę i chcę, żeby była jak najlepsza. Marzę, żebyśmy jako polscy trenerzy mogli być coraz lepsi, byśmy nie musieli rozmawiać o tym, dlaczego zatrudniają trenerów z zagranicy, a mogli porozmawiać o tym, czego możemy się nauczyć, aby być od nich lepsi. Swoją drogą doceńmy to, że mamy kilku światowej klasy trenerów zagranicznych w Polsce. Do Gdańska, Kędzierzyna, Jastrzębia czy Spały w okresie letnim jest  bliżej i taniej aniżeli choćby do USA. Zaufajcie mi.

Chcę być jednym z najlepszych i zapraszam do obrania podobnej drogi wszystkich. Podobno tam gdzie idę, na samej górze, jest bardzo dużo miejsca, bo wielu ludzi boi się spróbować tam wejść. Czy się uda? Czas pokaże. Ja chcę się przekonać….

___________________________________________________________________________________

Źródło: dr Ken Blanchard, "Coaching, Prowadź drużynę ku zwycięstwu"
Źródło: dr Ken Blanchard, „Coaching, Prowadź drużynę ku zwycięstwu”