Gdzie kończy się mobilizacja a zaczyna mobbing?

Andrzej Grzyb zrobił niemałe zamieszanie w środowisku siatkarskim wysyłając list otwarty z żądaniem odwołania Marcello Abbondanzy. Przyczyna? Mobbing trenera wobec Martyny Łukasik. Chemik Police wydał oświadczenie z którego wynika, że sama zawodniczka nie widzi problemu i menedżer nie konsultował z nią wystosowanego pisma. Nie wiadomo co będzie dalej.

Gdzie kończy się mobilizacja a zaczyna mobbing? (fot. CEV)

Oskarżenie o mobbing to bardzo poważny zarzut. Nie ulega wątpliwości, że gdyby został udowodniony trenerowi Abbondanzy to mógłby zakończyć jego karierę trenerską, a na pewno bardzo ją skomplikować. Pismo wystosowane przez Andrzeja Grzyba do prezesa Chemika Police, władz Ligi Siatkówki Kobiet i mediów wywołało więc bardzo szeroką dyskusję.

Pojawiło się w zasadzie pytanie natury zasadniczej: gdzie kończy się mobilizacja zawodniczki do lepszej gry a zaczyna się mobbing.  Sprawa jest o tyle skomplikowana, że w zasadzie w przypadku każdej siatkarki granica znajduje się w innym miejscu – jedna lubi, gdy szkoleniowiec krzyknie na nią i tym samym pobudzi ją do walki, gdy inna woli być mobilizowana przez poklepanie po ramieniu, bo krzyk działa na nią destrukcyjnie rujnując jej psychikę.

Powiem więcej, oczywiście subiektywnie, z perspektywy kobiety. Są dni, w których krzyk szefa przyjmuje się z przymrużeniem oka i uśmiechem na twarzy, a innym razem na te same słowa reaguje się łzami i frustracją. Tylko najlepszy szef-psycholog jest w stanie to wszystko rozszyfrować, odczytać emocje i zachowywać się adekwatnie do sytuacji. Umówmy się jednak – można takich ekspertów od kobiecej psychiki policzyć na palcach jednej, może dwóch rąk.

Niemniej mam nadzieję, że wszyscy wyciągną z tej sytuacji właściwe wnioski. Trenerzy zastanowią się nad sobą, nauczą się panować nad emocjami i nie będą bezsensownie wyżywać się na zawodniczkach. Środowisko będzie piętnować patologie i wyeliminuje trenerów-psychopatów, bo tacy nie są nikomu potrzebni. Zawodniczki z kolei będą kierować się zasadą, którą kiedyś sprzedała mi bardzo utytułowana była już dziś siatkarka. Zapytana jak reaguje na absurdalne rady swojego szkoleniowca na czasie odpowiedziała mi: ale Renia, jakie rady? Na czasie to ja wyrównuję oddech i piję wodę!

One comment

Możliwość komentowania jest wyłączona.