Kadrowicze ubożeją, bo dług wobec kibiców wciąż się powiększa

Oczekujemy rekompensaty za przegrane, a po każdej porażce wymagamy więcej i więcej. Słabe występny w Londynie oraz Lidze Światowej nie sprawiły, że kibice godzą się na brak zwycięstw. To błąd?

Pierwsza porażka w Warnie 0:3 pozbawiła Polaków możliwości walki o Final Six (fot. FIVB)
Pierwsza porażka w Warnie 0:3 pozbawiła Polaków możliwości walki o Final Six (fot. FIVB)

To, że nie zagramy w Final Six, nie jest efektem jednej porażki z Bułgarami, ale wynikiem naszej słabej gry w całym turnieju. Relatywnie dobrą pozycję w tabeli przed spotkaniem w Warnie sprezentowali nam przeciwnicy i los. Nasza zasługa w tym żadna.

Z porażki drużyna na pewną musi zostać rozliczona. Czy Anastasi za przegrane i przypadkowe wygrane w LŚ zapłaci swoją głową? Już pojawiają się głosy, że Włoch się wypalił, a powiew świeżości znów dobrze zadziała na kadrę, bo na początku pracy z nowym sztabem zwykle odnosimy szybko sukcesy.

Trener też człowiek i ma prawo się pomylić.Wyzbądźmy się myślenia, że po erze brazylijskiej siatkówki przyjdzie czas na polską dominację, a nasz szkoleniowiec będzie drugim Rezende, który bez względu na to, kogo ma w składzie, wiecznie sięga po medale. Dajmy się zmierzyć z tą trudną sytuacją człowiekowi, który pośrednio pewnie do niej doprowadził. Może Anastasi wcale nie chce uciekać z tonącego okrętu!

Nikt poza zawodnikami nie może odpowiedzieć na pytanie, czy ten zespół został słabo przygotowany fizycznie, czy po prostu przestał być zespołem. Z psychologicznego punktu widzenia drużyna jest w tragicznej sytuacji, bo porażki wcale nie sprawiają, że kibice zaczynają postrzegać kadrę jako ekipę ze środka rankingu, która raz gra lepiej a raz gorzej. Wręcz przeciwnie – oczekujemy rekompensaty za przegrane, a po każdej porażce wymagamy więcej i więcej. Słabe występny w Londynie oraz Lidze Światowej nie sprawiły, że kibice godzą się na brak zwycięstw. Wciąż czekamy aż siatkarze spłacą dług.

Jeżeli w sobotę Polacy zagrają źle, to spotkają się z kolejną gigantyczną falą krytyki, bo nawet w pojedynku o nic nie potrafią się pokazać. Ten zespół nie przejdzie metamorfozy przez jedną noc. Pozwólmy im przegrywać, wtedy zapomną o presji.

Magdalena Gajek

Idę w prawo lub w lewo, nigdy pomiędzy. Wiem, że tym sposobem zrealizuje plany zapisane skrupulatnie w kalendarzu 🙂 Nie lubię mieć zbyt dużo wolnego czasu. Piję kawę z mlekiem. Obowiązkowo słodką! Napisz do autorki: m.gajek@volleycafe.pl