Kowal niczym krawiec. Kadra B uszyta na miarę brązu

Trener Kowal słynie z nienagannego stylu. W tym sezonie uszył całkiem niezłą kadrę B. Może nie jest to jeszcze Armani, ale ceniona w Polsce marka Bytom na pewno takiego stroju by się nie powstydziła!

Polska Liga Europejska
Radość Polaków po zwycięstwie nad Estonią w Final Four (fot. CEV)

Sześć zwycięstw i cztery porażki w fazie grupowej, a ostatecznie miejsce na najniższym stopniu podium w Lidze Europejskiej to statystyki kadry B na zakończenie wspólnej pracy. Sztab szkoleniowy i zawodnicy wielokrotnie podkreślali, że chodziło przede wszystkim o naukę. Myślę, że medal to doskonałe zwieńczenie wielu litrów potu wylanych na treningach i dobry impuls do dalszej ciężkiej pracy już w sezonie ligowym.

Kadra B jako potencjalne zaplecze dla pierwszej reprezentacji Stephana Antigi została wysłana na kilka trudnych bojów w Lidze Europejskiej przede wszystkim po to, by się ograć, nabrać pewności siebie i zdobyć niezbędne doświadczenie w rozgrywkach międzynarodowych. Moim zdaniem zespół spełnił swoje zadanie. Każdy z szerokiej gamy powołanych przez Andrzeja Kowala graczy miał swoją cegiełkę w brązowym medalu. Kilku zawodników zdecydowanie zasłużyło na uwagę selekcjonera pierwszej kadry.

Przeglądając statystyki indywidualne, w górnej części rankingów pojawiają się takie nazwiska jak Bednorz, Nowakowski, Buchowski czy Pająk. Doskonałą formę pokazał również Damian Wojtaszek, który nie bez przyczyny został wybrany do drużyny marzeń Ligi Europejskiej. Jednym tchem można mnożyć kolejnych graczy, którzy w poszczególnych spotkaniach pokazali, że nie znaleźli się w tej drużynie przez przypadek. To cieszy.

Zmagania z najlepszymi drużynami pokazały równocześnie, że nie są to jeszcze zawodnicy w pełni ukształtowani. Wielu brakuje zimnej krwi w trudnych sytuacjach, a jako zespół grają falami, które trzeba wyeliminować, jeśli chce się walczyć o najwyższe cele. Liga Europejska miała być testem i szkołą dla młodych chłopaków. To budujące, że mamy grupę siatkarzy gotowych do walki na międzynarodowym poziomie.

Miejmy nadzieję, że letnia kolekcja Andrzeja Kowala, a przynajmniej dodatki do wcześniej uszytego przez Stephana Antigę stroju, doskonale będą się prezentować również na plaży w gorącym Rio de Janeiro.

__________________________________________________________________________________

Brązowy medal to realizacja celów, które stawialiście sobie przed startem Ligi Europejskiej?

Adrian Buchowski: – Nasze aspiracje przed turniejem na pewno były większe, myśleliśmy o lepszym wyniku. Biorąc jednak pod uwagę to, jak przebiegała Liga Europejska, jakie mieliśmy problemy i jak wyglądała nasza gra, trzeba uznać ten rezultat za nasz duży sukces. Tak wszyscy do tego podchodzimy i cieszymy się, że pozytywnym, medalowym akcentem zakończyliśmy trzy miesiące pracy na kadrze.

Mecz finałowy pokazał, że jako zespół stać nas na wiele i zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. Mamy nadzieję, że kibicom podobał się nasz ostatni pojedynek w Wałbrzychu i było to niezłe widowisko. To miłe, że tak dobre spotkanie udało nam się zagrać na sam koniec.

Słowo nauka wielokrotnie przewijało się w wypowiedziach sztabu szkoleniowego i was – zawodników. Co trenerom udało się wam wpoić przez tych kilka tygodni?

– Myślę, że wyniesiemy przede wszystkim pewność siebie i ogranie na wysokim poziomie. Rozegrałem wiele spotkań z silnymi reprezentacjami. To dla mnie bardzo ważne doświadczenie, którego w żaden sposób nie da się wypracować na treningach. Wierzę w to, że mnie, a także kolegom z kadry, uda się je wykorzystać w przyszłości. Choćby już niedługo w grze klubowej.

Byłeś stałym bywalcem w kadrach młodzieżowych. Teraz po kilku latach znów dostałeś okazję grać z orzełkiem na piersi. Emocje wróciły?

– Oczywiście! Marzeniem każdego zawodnika jest zawsze reprezentowanie swojego kraju. Na pewno powróciły stare wspomnienia, ale muszę przyznać, że te mecze w kadrze B to coś zupełnie innego. Reprezentacja seniorska to inna bajka i kolejne doświadczenie, które w dalszych latach mojej kariery będzie procentowało.

Jak czujesz się jako najlepszy piłkarz tegorocznej Ligi Europejskiej? (uśmiech)

– Trudno mi powiedzieć (śmiech), całkiem dobrze! W każdym meczu staram się dokładać swoją cegiełkę we wszystkich elementach. Czasami zdarza się, że odbiję piłkę nogą. Umiejętności pozostały mi z wcześniejszej gry w piłkę nożną i cieszę się, że mogę to wykorzystać również w siatkówce. Na całe szczęście jeszcze nie wprowadzono przepisu, który tego zakazuje. Te akcje sprawiły mi dużo radości!

Kiedy spodziewasz się powołania od Stephana Antigi? Chyba podświadomie o to właśnie walczyliście na kadrze B…

– Teraz czeka nas jeszcze cały sezon ligowy. Na pewno trener Antiga będzie się nam bacznie przyglądał i wpływ na jego decyzje będzie miała postawa poszczególnych zawodników w długim sezonie PlusLigi. Celem każdego z nas występujących w kadrze B było pokazanie się i zwrócenie na siebie uwagi selekcjonera. To trener zadecyduje. Ja ze swojej strony mogę zadeklarować tylko ciężką pracę i to, że na każdym treningu czy meczu będę dawał z siebie wszystko. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Najlepszą drużyną Ligi Europejskiej okazała się Słowenia. Czy Twoim zdaniem ta drużyna może powalczyć z najlepszymi podczas październikowych mistrzostw Europy?

– Widać w tej drużynie rękę trenera Gianiego. Jest to zespół bardzo poukładany, o czym zresztą najlepiej świadczy fakt, że w tegorocznej Lidze Europejskiej nie przegrali ani jednego meczu! Przykład Francji w Lidze Światowej najlepiej pokazuje, że wygrywając dużo spotkań nawet na zapleczu elity można przyjechać na Final Six i zwyciężyć. Seria wygranych pojedynków cementuje zespół. Moim zdaniem Słowenia może okazać się bardzo groźnym przeciwnikiem na mistrzostwach Europy.

Finał: Słowenia – Macedonia 3:0 (25:21, 25:20, 25:17)
Mecz o 3. miejsce: Polska – Estonia 3:0 (25:22, 25:23, 25:20)