Kto zostanie trenerem kadry? Drugiego Stephane’a Antigi nie będzie

Wybory nowego trenera reprezentacji Polski siatkarzy, jak wszystko, co związane z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej, owiane są nutą tajemnicy. Jedno jest jednak pewne. Wśród potencjalnych nazwisk nie widać przyszłego Stephane’a Antigi, który został trenerem z marszu. Swoje kandydatury złożyło wielu szkoleniowców z najwyższej półki.

Już niedługo poznamy nowego sternika reprezentacji Polski (fot. FIVB)
Już niedługo poznamy nowego sternika reprezentacji Polski (fot. FIVB)

Według informacji oficjalnych chętnych do objęcia stanowiska szkoleniowca polskiej kadry jest szesnastu szkoleniowców. W grupie tej nie ma żadnego Polaka. Wiadomo też, że najliczniejszą nacją wśród chętnych do przejęcia sterów są Włosi, pojawiła się także kandydatura Rosjanina (nie Władimira Alekny, ale Jurija Mariczewa), Bułgara czy Serba.

Dwóch byłych trenerów kadry Polski (Andrea Anastasi i Raul Lozano) również złożyło swoje aplikacje. Ich zaletą może być znajomość polskich realiów, a może bardziej piekiełka, a wadą fakt, że gdyby włodarze nie mieli wątpliwości w kwestii ich pracy wciąż byliby szkoleniowcami biało-czerwonych. Nie jestem zwolenniczką wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki w tym przypadku, ale rozumiem, że rzeka nie płynie już tym samym prądem.

Z medialnych doniesień wiadomo, że dwóch potencjalnych kandydatów nie obejmie Polaków, bowiem przyjęli oni propozycję pracy w klubach. Daniele Bagnoli zaakceptował ofertę prowadzenia włoskiego Top Volley Latina, zaś Lorenzo Bernardi poprowadzi Sir Safety Perugia. Z tego, że Bernardi obejmie Perugię mocno się ucieszyłam, bo to równoznaczne z tym, że przynajmniej na razie, będzie się trzymał daleko polskiej kadry. A wolałabym go na tym stanowisku nie widzieć.

Bardzo cieszy mnie fakt, że wśród faworytów do objęcia fotela selekcjonera pojawiają się nazwiska prawdziwych fachowców. Istnieje szansa, że włodarze PZPS-u pójdą sprawdzonym szlakiem i zatrudnią kogoś z najwyższej półki bez zbędnego kombinowania. Faworytami są m.in. Radostin Stojczew, Ferdinando de Giorgi czy Mauro Berruto. To uznane nazwiska i nikt nie ma wątpliwości, że są fachowcami światowej klasy.

Kończąc, chciałam zapytać: Dlaczego niektórzy kandydaci na szkoleniowca nie wyrazili zgody na informowanie o tym fakcie opinii publicznej (przynajmniej takie tłumaczenie podali działacze PZPS-u w związku z pytaniami o nazwiska)? Wstydzą się tego faktu? Potrzebujemy trenera z silną ręką, który nie będzie chował się za kotarą. I choć widzę na miejscu szkoleniowca biało-czerwonych Radostina Stojczewa, to ucieszy mnie każdy rozsądny wybór.

Dorota Kubieniec

Napisz do autorki: d.kubieniec@volleycafe.pl