Liczby nie kłamią, czyli PlusLiga statystycznym okiem

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mistrzem Polski, ONICO Warszawa wicemistrzem, a Jastrzębski Węgiel z brązowymi medalami. Aluron Vitru Warta Zawiercie ostatecznie kończy sezon na czwartym miejscu. Znamy odpowiedzi na wszystkie PlusLigowe pytania w sezonie 2018/2019.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mistrzem Polski (fot. VolleyCafe.pl)

Trzy mecze wystarczyły ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, by w decydującej konfrontacji rozprawić się z ONICO Warszawa. Nie da się ukryć, że wpływ na postawę stołecznej drużyny miały urazy, które przytrafiły się w zespole w kluczowym momencie sezonu. Mimo transferu nieźle dysponowanego Macieja Muzaja, brak Bartosza Kurka i Bartosza Kwolka okazał się bardzo dotkliwy i to bezwzględnie wykorzystał team z Kędzierzyna-Koźla.

Patrząc na cały sezon, kędzierzynianie bez wątpienia zasłużyli na końcowy sukces. 21 wygranych i 3 porażki to imponujący wynik fazy zasadniczej. Również w play-offach zaprezentowali bardzo wysoką dyspozycję, choć nie bez problemów toczyła się ich rywalizacja z ekipą z Zawiercia. Podopieczni Andrei Gardiniego pokazali, że mają wyrównany i dobrze skomponowany skład, co bardzo przydało się w momentach słabości. Trzeba tu pochwalić chociażby Rafała Szymurę, który przebojem wdarł się do składu i w decydującej części sezonu zaprezentował wyśmienitą formę.

Dwóch wygranych

Bardzo ciekawy przebieg miała walka o brązowy medal. Jastrzębski Węgiel, który w czasie sezonu musiał borykać się ze sporymi komplikacjami, zmianami w sztabie szkoleniowym i składzie, w decydującej konfrontacji pokazał duże doświadczenie i determinację. Na szczególne wyróżnienie w śląskiej ekipie zasługuje współpraca bloku z obroną. Dzięki temu Lukas Kampa mógł wyprowadzać kontrataki, które miały prawo frustrować rywali. To był ogromny atut zespołu Santilliego.

Aluron Virtu Warta Zawiercie, która przebojem wdarła się do czołowej czwórki, nie ma się jednak czego wstydzić. Drużyna z Zagłębia walczyła bardzo ambitnie, jednak w konfrontacji ze Ślązakami po prostu zabrakło jej argumentów, zwłaszcza, że ze składu wypadł Portugalczyk Ferreira. Mimo to zawiercianie postawili twardy opór i w dwóch pierwszych potyczkach byli o włos od zwycięstwa. Choć finalnie musieli uznać wyższość rywali i kończą sezon na czwartym miejscu, zapewnili sobie prawo gry w rozgrywkach europejskich, co jest ogromnym sukcesem!

Dwóch wielkich przegranych

Największą porażką sezonu 2018/2019 jest bez wątpienia Stocznia Szczecin. O tym, co działo się wokół szczecińskiej drużyny napisano już wszystko. Co można o tej sytuacji napisać z perspektywy kilku miesięcy? Przede wszystkim to, że władze ligi powinny zrobić wszystko, by minimalizować ryzyko podobnych bankructw w przyszłości. W jaki sposób? Rewolucji wymaga bez wątpienia system licencyjny. Kondycja finansowa klubów powinna być lepiej prześwietlana. W przeciwnym razie czołowi gracze nie będą skorzy do podpisywania umów z polskimi drużynami, a to byłoby bardzo niekorzystne dla całej ligi.

Znacznie poniżej oczekiwań zaprezentowała się również Asseco Resovia Rzeszów, która finalnie zakończyła sezon dopiero na siódmym miejscu. Zespół z Podkarpacia od samego początku borykał się z ogromnymi problemami. Wyraźnie coś nie zagrało już na etapie budowania tej drużyny, bo do samego końca, mimo wprowadzanych zmian i roszad, nie udało się skomponować dobrze współgrającej ze sobą szóstki. Brak europejskich pucharów w Rzeszowie to poważne rozczarowanie dla sympatyków tej ekipy. Szykuje się więc prawdziwa rewolucja kadrowo-organizacyjna.

MKS Będzin był zdecydowanie najsłabszym zespołem sezonu 2018/2019 (fot. VolleyCafe.pl)

Wynikiem poniżej oczekiwań jest również szóste miejsce PGE Skry Bełchatów. Również Trefl Gdańsk nie zaprezentował pełni swoich możliwości, o czym najlepiej świadczy fakt, że lepiej zagrał w Lidze Mistrzów niż na rodzimych parkietach. Rozczarowała mnie też postawa MKS-u Będzin, który znacznie odstawał od stawki i pewnie gdyby nie klęska w Szczecinie to skończyłby na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej.

Zobacz komplet wyników i tabelę PlusLigi

Statystycznym okiem

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle musiała rozegrać 1934 akcje, by zostać mistrzem Polski. Najbardziej w minionym sezonie nagrała się ekipa z Zawiercia, która po rozegraniu 2196 akcji zakończyła sezon na czwartym miejscu. Najmniej setów, bo tylko 90 spędzili na boisku siatkarze MKS-u Będzin. Przegrywając większość spotkań 0:3 zajęli ostatnie miejsce w tabeli.

Najwięcej asów serwisowych w sezonie 2018/2019 posłała przeciwnikom ekipa Aluronu Virtu Warty Zawiercie (226). Najczęściej w polu serwisowym mylili się z kolei zawodnicy PGE Skry Bełchatów (501 błędów). Najlepszy wskaźnik asów na set (1,70) uzyskał Cerrad Czarni Radom.

Najwięcej punktowych bloków, bo aż 348 zanotowała ONICO Warszawa ze średnią 3,08 puntu blokiem na set. Wygląda to imponująco w zestawieniu z najsłabszym w tej klasyfikacji MKS-em Będzin (163 bloki, średnio 1,81 na set).

Najwięcej w ataku napracowali się siatkarze z Zawiercia (2459 wyprowadzanych akcji). Najwyższy wskaźnik skuteczności ofensywnej uzyskali zawodnicy ONICO Warszawa (52,24%).

Królowie polskich boisk

Warto również podsumować jeszcze indywidualne osiągnięcia poszczególnych zawodników. Najwięcej statuetek MVP zgarnął w tym sezonie Sam Deroo (8). Najczęściej punktującym graczem był Maciej Muzaj, który również brylował w ataku. Królem bloku był z kolei Andrzej Wrona (80 pkt). 56 punktowych zagrywek posłał przeciwnikom Wojciech Żaliński. Najwyżej w statystykach przyjęcia zapisał się Michał Potera.

To był bardzo interesujący sezon. Pełen zwrotów akcji i ciekawych spotkań. Nie zabrakło również problemów organizacyjnych, kontrowersyjnych decyzji sędziowskich i równie mętnych tłumaczeń władz ligi. Oby kolejne rozgrywki przyniosły więcej emocji sportowych, a kwestie około siatkarskie zeszły na drugi plan. W końcu im mniej się o nich mówi, tym lepiej.