Liga Spektakularnej Kompromitacji

Liga Siatkówki Kobiet obchodzi w tym roku 15-lecie. Mija 15 rok od kiedy nazywamy ją profesjonalną. Tylko czy aby na pewno powinniśmy używać tego słowa w kontekście siatkarskich rozgrywek kobiet w Polsce? Sytuacja wokół Wisły Warszawa to najlepszy dowód na to, że można mieć spore wątpliwości…

Kompromitacja władz LSK (fot. Pixabay)

Patrząc na sprawę obiektywnie Wisła Warszawa nie powinna być w tym roku dopuszczona do rozgrywek. Takie są brutalne fakty. Pójdę jednak krok dalej, stołeczna drużyna nie jest jedyną, która nie spełnia wymogów i w najwyższej klasie rozgrywkowej po prostu występować nie powinna. I nie jest to moja opinia a fakty. Można by tu zacytować co najmniej kilka zawodniczek, które wciąż nie dostały swoich pieniędzy sprzed sezonu czy dwóch z klubów, które wciąż otrzymują licencję na grę w LSK.

Sytuacja wokół Wisły Warszawa wymknęła się jednak spod kontroli. Ekipa nie dojeżdża na mecze, bo i jak ma to robić skoro aktualnie cały team składa się z siedmiu zawodniczek, a w tym gronie nie ma ani jednej nominalnej rozrywającej. Przyznam szczerze, że bardzo dziwię się tym siatkarkom, które zostały w tonącej łodzi, że w ogóle postanowiły nie dokonywać szybkiej ewakuacji. Pieniądze za ten sezon i tak zobaczą jak świnia niebo, a tylko niepotrzebnie narażają się na kontuzje i nieprzyjemności. Niemniej wielki szacunek za ducha sportu.

Przeraża mnie, że do tej pory zarząd ligi na siłę trzyma warszawski team na powierzchni. Rozgrywanie przez tę drużynę meczów w obecnym składzie to nie tylko antyreklama siatkówki, ale i absolutna strata czasu i pieniędzy. Poza tym kolejni rywale Wisły narażani są na chaos i niepotrzebne koszty. Można tu przywołać chociażby przykład z Łodzi, w której po kolejnej zmianie terminu ostatecznie do meczu nie doszło, albo akcję jak z czeskiego filmu z Chemikiem Police, który wyjeżdżał z domu, nie wiedząc, gdzie ma jechać i kiedy gra, a czas i miejsce akcji zmieniało się ostatecznie kilka razy.

Przy tak napiętym siatkarskim kalendarzu, dodatkowe cyrki, tym bardziej z zespołami reprezentującymi nas w europejskich pucharach w roli głównej to absolutny absurd. To tym ekipom władze ligi powinny wychodzić naprzeciw, a nie bankrutowi. Zresztą, niżej notowane ekipy też nie będą najszczęśliwsze, musząc na przykład dwa razy płacić za hotel, gdyż nagle zmieni się miasto-gospodarz meczu…

To, co aktualnie dzieje się w LSK to tragikomedia. Mam nadzieję, że władze ligi wreszcie pokażą trochę przysłowiowych jaj i choćby dla przykładu wykluczą Wisłę z rozgrywek. Dla dobra wszystkich.