Liga Światowa – turniej absurdów?

Startują zmagania w Lidze Światowej. Polacy są już pewni awansu do turnieju finałowego. Jak więc powinni podejść do rywalizacji? Jakie cele stawia przed sobą drużyna Stephane Antigi?

foto

Anna Kołakowska: Moja pierwsza myśl po zapoznaniu się ze składem powołanym przez Stephane’a Antigę na turniej w Kaliningradzie brzmiała: nie jest źle! Cieszyłam się, że w rozgrywkach I dywizji Ligi Światowej trener postanowił dać szansę takim graczom, jak Paweł Woicki, Bartosz Bednorz, Wojciech Żaliński czy Maciej Muzaj. Całkowicie poparłam również decyzję o urlopie dla Mateusza Miki, Michała Kubiaka, Bartosza Kurka i Fabiana Drzyzgi.  Pozostała jedna wątpliwość: Dlaczego powołania nie otrzymał – będący, według mnie, nadzieją polskiej kadry – Bartłomiej Lemański? Antiga twierdzi, że na ten moment nie byłby to dobry pomysł. Ja pytam: a kiedy będzie?

Ostatnie wydarzenia jeszcze bardziej zgasiły mój entuzjazm. W trosce o zdrowie i kondycję kadrowiczów złamaliśmy przepis FIVB [wymaganie, by w czternastce na każdy turniej Ligi Światowej było minimum dziesięciu zawodników z ostatniej wielkiej imprezy międzynarodowej – przyp. red.] i byliśmy gotowi na zapłacenie kary. Niestety federacja nie wyraziła na to zgody i do Rosji, zamiast Żalińskiego, musiał pojechać Kurek! Co gorsza przyjmujący Cerradu Czarnych Radom nie otrzymał już powołania na turniej w Łodzi.

Cele Polaków na tegoroczną Ligę Światową? Przede wszystkim pamiętajmy, że nie musimy tego turnieju wygrać! Priorytetem jest zdrowie i dobra kondycja chłopaków, aby w Rio de Janeiro mogli powalczyć o najwyższe podium. Warto więc przetestować zmienników i wypróbować niestandardowe rozwiązania, które dodadzą świeżości naszym występom.

Trudno mi określić faworyta tegorocznych zmagań Ligi Światowej. Myślę, że duże szanse na sukces w tych rozgrywkach mają reprezentacje Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec oraz Polski.

____________________________________________________________________________________

Dorota Kubieniec: Na początek chciałabym nawiązać do absurdalnego przepisu FIVB, który powodował, że Bartosz Kurek musiał zająć miejsce w składzie Wojciecha Żalińskiego. Mam nadzieję, że Kurek raczej podczas pierwszego weekendu Ligi Światowej zwiedzi Kaliningrad aniżeli będzie grał ponownie pierwsze skrzypce w reprezentacji Polski. Skoro FIVB chce, żeby Kurek koniecznie brał udział w tych zawodach – niech bierze na papierze.

Cel Polaków podczas Ligi Światowej powinien być podporządkowany pod dwa założenia: pierwszym z nich są igrzyska olimpijskie, drugim zaś organizacja turnieju finałowego w Krakowie. Mam zatem nadzieję, że tegoroczne rozgrywki Ligi Światowej będą tylko punktem przygotowawczym i możliwością ogrania się na arenach międzynarodowych mniej doświadczonych zawodników. Liczę na to, że na parkietach nie zobaczymy w pełnym wymiarze czasu graczy, którzy stanowili trzon reprezentacji w Japonii czy Berlinie. Mamy pewny awans do finałów w Polsce, warto więc skorzystać z tego przywileju.

Jestem bardzo ciekawa formy drużyn, które nie brały udziału w japońskim turnieju. Włosi, Amerykanie czy Rosjanie już wcześniej zapewnili sobie bilety do Rio. Nie wiemy zatem, w jakiej są dyspozycji, bo mieli znacznie dłuższy okres przygotowawczy niż ekipy walczące o przepustkę w Japonii i nie rozegrali dotychczas meczów o stawkę. Sądzę jednak, że drużyny te zakwalifikują się do finałów w Polsce. Myślę też, że możemy spodziewać się w Krakowie Brazylijczyków, Francuzów bądź Irańczyków.

____________________________________________________________________________________

Renata Respondek: Działacze FIVB nie raz już udowodnili, że w tworzeniu absurdów potrafi ich tylko momentami prześcignąć ekipa z CEV. Tak jest i tym razem. Przyznam jednak szczerze, że o ile patrząc od strony zawodników czy trenerów przepis ten jest po prostu głupi, o tyle w przypadku działaczy potrafię go zrozumieć. Dlaczego? Liga Światowa to impreza komercyjna, czyli taka, na której FIVB zarabia spore pieniążki. Nie zarobi ich, gdy będą grali siatkarze nieznani, bo kto z „niedzielnych kibiców” przyjdzie oglądać rezerwy? Poza tym, pal licho trzeci skład Polski, ale co to będzie, jak taki wystawi reprezentacja Meksyku czy Egiptu? Oni też jadą na IO i mają prawo oszczędzać podstawowych graczy…

Poza tym uważam, że Liga Światowa to doskonały batalion do testowania równego rodzaju dziwactw. Kiedy z głowy siatkarskich myślicieli zostaną one przełożone na boisko, chyba łatwiej będzie dostrzec, jak są głupie i je zmienić. Jestem więc za tym, żeby mecze LŚ w przyszłym sezonie były limitowane czasem, żeby sędziowie byli całą jedną chodzącą kamerą, żeby do obsługi challengu trzeba było polecieć w kosmos, by wybrać odpowiednią opcję (oczywiście z prędkością światła), żeby zawody rozgrywane były systemem serpentynowo-krzyżowo-mieszanym itd… Tak, Liga Światowa to zdecydowanie miejsce na chore pomysły. Nie kwalifikacje do IO, nie Puchar Świata i nie (nie daj Boże) mistrzostwa świata. Jeśli tylko kibice i sponsorzy będą chcieli za ten cyrk płacić, to czemu nie?

Czego spodziewam się po tegorocznych rozgrywkach? Mam nadzieję, że Stephane Antiga da pograć zmiennikom, ale też wprowadzi podstawowych graczy na najwyższe obroty przed turniejem w Krakowie, by sprawdzili się oni w ważnych meczach tuż przed samymi IO. W końcu nic tak nie buduje nastroju jak dobry wynik i dobra gra, nawet w dziwacznej Lidze Światowej! Jeśli chodzi o pozostałe drużyny to wydaje mi się, że najgroźniejsi będą ci, którzy na igrzyska nie pojadą. W końcu to ich impreza docelowa.