Michał Mieszko Gogol: Zrealizowaliśmy najbardziej optymistyczny scenariusz

Pierwszy weekend Siatkarskiej Ligi Narodów na nami. Polska reprezentacja efektownie rozpoczęła zmagania w rozgrywkach. Zanotowała trzy imponujące zwycięstwa i prowadzi w tabeli.

Polacy liderami Siatkarskiej Ligi Narodów (fot. FIVB)

Siatkarska Liga Narodów została zainaugurowana przez reprezentację Polski meczami w Katowicach i Krakowie. Podopieczni Vitala Heynena po pierwszym weekendzie przodują w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając reprezentacje Francji i Włoch. Niepokonani są jeszcze siatkarze ze Stanów Zjednoczonych, którzy sklasyfikowani są na czwartym miejscu.

W pierwszy czerwcowy weekend Polacy będą walczyć w turnieju w Łodzi, gdzie ich rywalami będą reprezentanci Francji, Chin i Niemiec.

Kimchi na przystawkę

Piątkowe popołudnie przebiegało pod znakiem rywalizacji polsko-koreańskiej w katowickim Spodku. Najsłabszy przeciwnik tej grupy tylko w niektórych momentach potrafił postawić się dobrze grającej reprezentacji Polski. Podopieczni Vitala Heynena swietnie spisywali się we wszystkich elementach, grali zespołowo i nie pozostawili złudzeń, że ta wygrana po prostu im się należała. Warto podkreślić, że belgijski szkoleniowiec rotował składem i dokonał swoistego „przeglądu wojsk” przed trudniejszymi potyczkami.

Trudno rozpisywać się o zawiłościach statystycznych po tej potyczce, gdyż Polacy odnieśli zdecydowane zwycięstwo. Koreańczycy w zasadzie mieli tylko jeden atut – zagrywkę. Warto podkreślić doskonałą postawę biało-czerwonych w bloku. Zdobyli w tym elemencie aż 11 „oczek”, przy zaledwie dwóch punktach rywali.

Artur Szalpuk był najlepiej punktującym zawodnikiem w polskim zespole. Zapisał na swoim koncie 15 punktów. Kroku dotrzymywali mu Dawid Konarski (12 pkt), Aleksander Śliwka i Jakub Kochanowski (po 10 pkt).

Danie główne – Boeuf Strogonow

W sobotę rywalizacja przeniosła się do Krakowa, gdzie Polaków czekała batalia z Rosją. Była to prawdziwa uczta dla oka. Polscy siatkarze w całym meczu popełnili tylko jeden(!) błąd w polu serwisowym, a zagrywki nierzadko wchodziły w rosyjskie boisko jak w masło. W tym miejscu pochwały należą się dla Łukasza Kaczmarka, który pokazał, że zasługuje na miejsce w kadrze. Nie można też zapomnieć o bloku polskiej kadry. To był najlepszy element biało-czerwonej układanki. Rosjanie nie mieli zbyt dużo do powiedzenia, przegrywając w trzech setach.

Polacy zdominowali ten mecz we wszystkich elementach: lepiej atakowali (39:34), blokowali (11:6), zagrywali (7:4) i popełnili o jeden błąd mniej. Michał Kubiak był osobą, która wzięła na swoje barki ciężar gry. W zasadzie doświadczony przyjmujący każdą dotkniętą piłkę zamieniał w punkt dla polskiej drużyny. Dwa „oczka” mniej zapisał na swoim koncie Łukasz Kaczmarek.

Deser z syropu klonowego

Niedziela była dniem rywalizacji z dobrymi znajomymi Polaków z ostatnich dni – reprezentacją Kanady. Obie drużyny po rozgrywanych sparingach znały się bardzo dobrze i zgotowali licznie zgromadzonej publiczności cztery sety. Biało-czerwoni znów efektownie zachowywali się w obronie, a atak nie sprawiał im żadnego problemu i dzięki temu pozostają niepokonani.

Statystyki pokazują, że polsko-kanadyjska batalia była bardzo wyrównana. Oba zespoły tyle samo punktów wywalczyły w ataku i bloku. Na polską korzyść przemawia statystyka asów serwisowych (7:4) oraz bardzo ważny wskaźnik popełnionych błędów (7 „oczek” mniej).

Damian Schulz doskonale wprowadził się do polskiej ekipy i w niedzielę to on był najczęściej punktującym graczem. Kroku dotrzymywali mu Aleksander Śliwka i Jakub Kochanowski (król polskiego środka siatki we wszystkich trzech spotkaniach) oraz Michał Kubiak.

________________________________________________

Michał Mieszko Gogol: Wszyscy jesteśmy zadowoleni z wyniku, bo zrealizowaliśmy najbardziej optymistyczny scenariusz. Tym bardziej, że nie wiedzieliśmy za bardzo na co nas stać, bo jesteśmy ze sobą bardzo krótko. Zrobiliśmy mały kroczek w stronę turnieju finałowego. Mecz z Rosją był chyba najlepszy w naszym wykonaniu. Byliśmy bardzo konsekwentni w tym, co robimy, w ataku obronie i bloku. Spotkanie z Kanadą przyniosło nam więcej problemów, ale to dobrze, bo pokazaliśmy, że umiemy wychodzić z takich sytuacji obronną ręką. W tym starciu zadecydowały też indywidualności jak np. Kuba Kochanowaski. Szkoleniowo to było dobre przetarcie.

Na początku nie pokazywaliśmy tego, co potrafimy, ale w meczu z Rosją elementy nad którymi pracujemy, czyli blok i obrona, działały rewelacyjnie. Zagrywaliśmy też o wiele lepiej niż np. w sparingach w Katowicach czy Opolu.  Przed kolejnymi meczami musimy ustabilizować falującą zagrywkę, bo ma ona być naszą mocną stroną. Wiadomo, że musimy też poprawić grę blokiem, mimo iż ten weekend był dobry pod tym względem, to zawsze może być lepiej. I najważniejsze do poprawy – zgranie drużyny.

Ważne jest dla nas to, że kibice byli z nami i nie zawiedli. Zobaczyli kawał dobrej, czasami spektakularnej siatkówki. Nasza polska mentalność jest taka, że najbardziej podobają nam się pojedyncze bloki, czy ataki z pierwszej piłki, a ten weekend przyniósł nam bardzo dużo obron. To myślę, że dla kibiców było bardzo ciekawe i cieszymy się, że z takim zaangażowaniem dopingowali naszych.

Tabela po pierwszym weekendzie VNL2018 (fot. FIVB)

Komplet wyników pierwszego weekendu #VNL2018:

Argentyna – USA 2:3 (27:25, 26:24, 24:26, 21:25, 10:15)
Chiny – Bułgaria 2:3 (18:25, 25:18, 25:19, 17:25, 11:15)
Polska – Korea 3:0 (25:20, 25:18, 25:21)
Australia – Japonia 1:3 (18:25, 15:25, 25:23, 17:25)
Niemcy – Włochy 1:3 (18:25, 19:25, 25:23, 20:25)
Rosja – Kanada 3:0 (26:24, 25:14, 25:19)
Francja – Iran 3:1 (25:20, 24:26, 25:20, 25:17)
Serbia – Brazylia 0:3 (22:25, 22:25, 24:26)

Bułgaria – USA 1:3 (19:25, 25:22, 19:25, 20:25)
Chiny – Argentyna 3:0 (25:22, 25:21, 25:18)
Polska – Rosja 3:0 (25:15, 25:23, 25:23)
Włochy – Brazylia 3:2 (18:25, 25:19, 25:21, 24:26, 15:8)
Australia – Iran 0:3 (23:25, 23:25, 21:25)
Kanada – Korea 3:0 (25:20, 25:17, 25:19)
Niemcy – Serbia 1:3 (25:19, 21:25, 16:25, 14:25)
Francja – Japonia 3:1 (25:16, 20:25, 25:20, 25:22)

Bułgaria – Argentyna 3:1 (19:25, 25:19, 25:21, 25:22)
Chiny – USA 0:3 (20:25, 24:26, 18:25)
Iran – Japonia 1:3 (22:25, 28:30, 25:23, 23:25)
Polska – Kanada 3:1 (25:21, 26:24, 21:25, 25:17)
Brazylia – Niemcy 3:0 (26:24, 25:23, 26:24)
Francja – Australia 3:0 (25:17, 25:20, 36:34)
Korea – Rosja 0:3 (26:28, 21:25, 15:25)
Włochy – Serbia 3:0 (25:21, 25:18, 25:16)

Daria Zmarzlik, Renata Respondek

Redakcja