Na co to komu?

Mistrzostwa Europy po nowemu na etapie fazy grupowej to absolutna porażka. Nie czarujmy się, poszerzony skład nie podniósł poziomu, a większości spotkań po prostu nie da się oglądać.

Po co nam tyle meczów? No po co? (fot. CEV)

Nie wiem, która mądra głowa w europejskiej federacji wpadła na to, że poszerzenie składu mistrzostw Europy do 24 drużyn ma sens, ale błądziła i to bardzo. Fazy grupowej w zasadzie nie da się oglądać. Poziom większości spotkań nie przystoi rywalizacji o randze mistrzowskiej. Powiedzmy sobie szczerze, nawet najbardziej zdeterminowany kibic nie włączy meczu, którego wynik zna przed pierwszym gwizdkiem.

Jeśli komuś z europejskich działaczy wydawało się, że mecze trwające godzinkę z prysznicem, gdzie sety kończą się wynikami 25:11 będą promocją siatkówki, to bardzo się pomylił. Osobiście nie chciałabym oglądać swojej drużyny narodowej, która permanentnie dostaje lanie, ledwo przekraczając dziesięć punktów. Nie jest to budujące dla tych, którzy dostają lanie, a i dla dominującej strony to żadna rozrywka. Na co więc to komu?

Poza tym, kolejna sprawa – cztery kraje-gospodarze i do tego faza grupowa rozgrywana w różnych miastach. Chyba nie można było bardziej zamieszać i utrudnić życia nie tylko uczestnikom rywalizacji, ale i kibicom. Zaplanowanie wyjazdu na mistrzostwa Europy i przewidzenie z wyprzedzeniem, gdzie i kiedy będzie grała dana drużyna wymaga logistycznego czary-mary, a może i wręcz wizyty u wróżki. Efekt? Myślę, że nawet polscy kibice liczni przybywający na mecze Polaków nie uratują tej frekwencyjnej klapy.

Od kiedy działam w siatkówce słyszę, że siatkarski kalendarz jest przepełniony i koniecznie trzeba go odchudzić. Cały czas jednak o tym się tylko mówi i pisze i absolutnie nic z tego nie wynika, zarówno jeśli chodzi o rozgrywki ligowe, jak i reprezentacyjne. Tegoroczny sezon jest kwintesencją absurdu. Kwalifikacje olimpijskie, mistrzostwa Europy, Puchar Świata i kolejne kwalifikacje do igrzysk – czyste szaleństwo. Nie da się we wszystkich tych zawodach być w najwyższej formie. Traci na tym poziom sportowy, a kibice mają przesyt.

Znając liczbę planowanych zawodów postanowiono… wydłużyć mistrzostwa Europy do galaktycznych rozmiarów i zaserwować kibicom garść żenujących spotkań. Gratuluję. Wielki szacunek drodzy działacze. Lepiej nie mogliście tego wymyślić.