Od zera do bohatera i z powrotem

Ikona siatkówki stacza się na dno. Robi to publicznie na oczach całego świata. Co stało się z wielką gwiazdą? Gdzie podział się Giba, którego znamy?

Giba i Sidao celebrują zwycięstwo, Liga Światowa 2009 (fot. FIVB)
Giba i Sidao celebrują zwycięstwo, Liga Światowa 2009 (fot. FIVB)
Giba i Sidao celebrują zwycięstwo, Liga Światowa 2009 (fot. FIVB)
Giba i Sidao celebrują zwycięstwo, Liga Światowa 2009 (fot. FIVB)

Bardzo szybko został zauważony przez opiekunów kadry narodowej. Dynamicznie rozwijającą się karierę Giby przerwała jednak białaczka. Przezwyciężył chorobę i powrócił. Potem w jego krwi wykryto marihuanę, ale poradził sobie i z tym problemem. Odpokutował, odzyskał twarz i stał się gwiazdą światowego formatu. Ożenił się, urodziła mu się dwójka dzieci. Wydawało się, że jak w bajce będzie żył długo i szczęśliwie.

Kochanka, rozwód, ograniczenie kontaktów z dziećmi, pranie brudów w mediach, ogromne problemy ze znalezieniem nowego pracodawcy. Oto rzeczywistość, w której aktualnie obraca się Gilberto de Godoy Filho, rzeczywistość jakże odmienna od sielskiego i anielskiego życia, z którym kojarzył się brazylijski siatkarz.

Nie będę ukrywać, że dla mnie Giba był (i chyba wciąż jest) jednym z najlepszych siatkarzy na świecie ostatniej dekady. Patrząc na to, co dzieje się ostatnio z jego wizerunkiem, mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony możemy zobaczyć tkliwy wywiad dla brazylijskiej telewizji, w której zawodnik narzeka na swoje trudne życie i brutalny los. Z drugiej zaś z portali społecznościowych emanuje uśmiechnięta, zakochana postać, której tylko imprezy w głowie. Pytam więc, o co chodzi?

Zachowanie gwiazdora zakrawa w mojej ocenie na lekką schizofrenię. Bo czy człowiek załamany rozpadem rodziny mogący widywać własne dzieci tylko w obecności adwokata ma w głowie ucztowanie ze znajomymi? Czy osoba zewsząd atakowana za jawne życie z kochanką zasypuje Instagram słodkimi fotkami ze swoją nową partnerką?

Wydawało mi się, że Giba jest profesjonalistą w każdym calu. Jeszcze jakiś czas temu, gdyby ktoś zapytał mnie, z kogo powinien czerpać wzorce dotyczące budowania marki i kierowania karierą sportową, to Brazylijczyk byłby pierwszą postacią, którą wytypowałabym do tej roli. Dla kogo aktualnie może być on idolem? Chyba tylko dla panów przechodzących kryzys wieku średniego, bo tak najłatwiej zinterpretować zupełnie nielogiczne zachowanie byłego kapitana Canarinhos.

Początkowo byłam zła. Po prostu, po ludzku wściekła na jednego z moich ulubionych zawodników. Giba zawiódł mnie i wielu innych swoich kibiców. Teraz, im dłużej myślę o sprawie, tym moje uczucia bliższe są współczuciu. Bynajmniej nie nad losem „ubogiego”, zrozpaczonego siatkarza, na którego nieudolnie próbował się wykreować w programie telewizyjnym. Żal mi, że człowiek może postępować tak bezmyślnie i w krótkim czasie potrafi zniszczyć wszystko, na co pracował przez wiele lat. Przykro, że tak doskonały siatkarz odejdzie w niesmaku i niesławie. To naprawdę smutne.

_________________________________________________________________________________

Informator: Giba ma na koncie m.in. trzy złote medale mistrzostw świata, złoto i srebro igrzysk olimpijskich. W 2006 roku wybrany został najlepszym sportowcem Brazylii. Po igrzyskach olimpijskich w Londynie zdecydował się na zakończenie kariery reprezentacyjnej. Jest o krok od zupełnego rozbratu z siatkówką. Więcej na temat jego wywiadu w brazylijskiej telewizji można przeczytać na stronie Polsatu Sport.