Perugia jak Pendolino, czyli Serie A po rundzie zasadniczej

Rozpędzona Perugia nie zwalnia tempa! Czy po latach posuchy siatkarzom z Umbrii uda się w tym sezonie sięgnąć po pełną pulę i zgarnąć wszystko? Kto stanie im na drodze? Kto włączy się do walki o mistrzostwo, a kto już pożegnał się z marzeniami?

Perugia zdominowała fazę zasadniczą Serie A (fot. mat. pras.)

Sir Safety Perugia wreszcie wjechała na właściwy tor, przerwała pasmo porażek i zmarnowanych szans. I to w jakim stylu! Od debiutu klubu w Serie A nie wygrali niczego, trofea niejednokrotnie przechodziły im tuż koło nosa.  Ten sezon podopieczni Lorenzo Bernardiego rozpoczęli od wygrania Superpucharu, pokonując w finale Cucine Lube Civitanova – ubiegłorocznych Mistrzów Włoch, następnie powtórzyli sukces w Coppa Italia, ponownie pokonując Lube, a także wygrali rundę zasadniczą z przewagą aż sześciu punktów nad Lube i dziesięciu nad trzecią Modeną. Ale to nie wszystko. Wciąż do wygrania pozostało przecież „Scudetto”, a na międzynarodowych parkietach do zgarnięcia tytuł w Lidze Mistrzów.

W porównaniu z ubiegłym sezonem, nieco gorzej spisuje się Cucine Lube Civitanova. W minionym roku, choć nie udało im się powtórzyć wyniku Modeny, która w sezonie 2015/16 zdobyła „triplete”, czyli Superpuchar, Puchar i Scudetto, i tak byli niemal nie do zatrzymania, grając siatkówkę nieosiągalną dla innych zespołów. W tym roku brakuje „tego czegoś”, co było ich siłą napędową. Być może był nim charyzmatyczny szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini? Po ubiegłym sezonie opuścił klub, by zająć się tylko reprezentacją, a jego miejsce zajął Giampaolo Medei, który zresztą jest asystentem Blenginiego w kadrze narodowej. Sprawy nie ułatwiają też liczne kontuzje i urazy, zwłaszcza powracające problemy z plecami Juantoreny. A skoro już o kontuzjach mowa…

Na sygnale do szpitala przez A22  

Prawdziwa plaga kontuzji spotkała Azimut Modenę. Już w pierwszej połowie sezonu urazy dokuczały Giulio Sabbiemu, przez co atakujący spisywał się znacznie poniżej oczekiwań, by wreszcie jeszcze przed Coppa Italia wypaść ze składu na dobre. Wstępne rokowania zakładały możliwość powrotu atakującego na play-offy, ale aktualnie jego jakikolwiek występ w tym sezonie stoi pod tak dużym znakiem zapytania, że coraz częściej pojawiają się plotki o szukaniu dla niego zastępcy na kolejny rok.

W obliczu kontuzji Sabbiego, sytuację musiał ratować młody Andrea Argenta, który… skręcił kostkę podczas półfinałowego meczu o puchar. W międzyczasie na rozmaite bóle i urazy skarżyli się także: Bruno Rezende, Tine Urnaut, Earvin N’Gapeth, Daniele Mazzone (który również skręcił kostkę, w dodatku w przedostatniej akcji meczu), a także obaj libero równocześnie, co omal nie doprowadziło do sytuacji, gdzie do składu meczowego musiałby zostać włączony awaryjnie były libero, a aktualnie menedżer drużyny, Fabio Donadio.

Przedmeczowe konferencje z udziałem trenera Stojczewa były więc zwykle szacowaniem strat i niedyspozycji, z jakimi musi się mierzyć. A być może to, co podane oficjalnie, to zaledwie część wszystkich problemów.

Kłopoty Modeny wykorzystało Diatec Trentino, dwukrotnie pokonując ich w „derbach A22” (nazwa od autostrady przebiegającej przez oba miasta). Spotkania te zawsze są zapowiadane jako te wyjątkowo zacięte i gorące – i tak też było tym razem. Siatkarze z Trento w obu meczach triumfowali po tie-breakach. Po nieudanym początku fazy zasadniczej, w rundzie rewanżowej prezentowali już dużo lepszy, choć wciąż bardzo nierówny poziom, ale nie zdołali wyprzedzić Modeny, do której tracą aż dziewięć punktów.

Wyścig bez hamulców na ostatniej prostej

I tak po fazie zasadniczej o mistrzostwo zagra osiem najwyżej sklasyfikowanych drużyn. Chociaż już przed tą kolejką ich skład był znany, do ostatniej piłki walka toczyła się o końcowe rozstawienie. O ile w pierwszej trójce wszystko było jasne, tak w niższej części tabeli możliwe były spore przetasowania. Trentino było bliskie utraty 4. miejsca i przewagi własnego boiska, zaś Milano z Piacenzą toczyły korespondencyjną walkę o miejsca 6-7 i wiele wskazywało na to, że Wixo LPR Piacenza ten wyścig wygra na ostatniej prostej – prowadzili bowiem z Calzedonią Verona 2:0 i mieli nawet w górze piłki meczowe, a Revivre Milano przegrywało 0:2 z Latiną. Ostatecznie oba mecze skończyły się dopiero po pięciu setach, co nic nie zmieniło w układzie tabeli.

Tabela Serie A po fazie zasadniczej (fot. legavolley.it)

Ekipy poniżej 8. miejsca najpierw rywalizują między sobą, a potem do zwycięzców z ich grupy dołączają przegrani z ćwierćfinałów. Sporym rozczarowaniem może być obecność w tym gronie Latiny, a przede wszystkim Padovy, która w swoich szeregach ma nieźle spisującego się w tym sezonie Gabriele Nelliego, Luigiego Randazzo, z którym od lat wiązane są spore nadzieje w temacie reprezentacji, a także obiecującego Alberto Polo.

W ćwierćfinałach gra będzie toczyć się do dwóch zwycięstw. Wygrany awansuje dalej, przegrany spada do walki o 5. miejsce, które, co ciekawe, może wywalczyć nawet drużyna sklasyfikowana na ostatnim miejscu po fazie zasadniczej (tak zresztą stało się dwa lata temu, kiedy słabiutka wtedy Piacenza zaskoczyła wszystkich w play-off).

Półfinały i finały gra się do trzech wygranych. Nie ma rywalizacji o brąz – tam liczy się tylko zwycięzca.

Czego możemy spodziewać się w najważniejszej części sezonu? Verona już od kilku lat odpada na etapie ćwierćfinałów. Podopieczni Nikoli Grbicia na pewno będą chcieli wreszcie pójść o krok dalej. Wobec kontuzji w Modenie i Lube, ich rywale wcale nie są bez szans. Zwłaszcza, że w szeregi zespołu z Mediolanu wrócił już Nimir Abdel-Aziz, którego kontuzja wykluczyła na kilka kolejek, a Alessandro Fei mimo niemal 40 lat przeżywa drugą młodość i mimo że wcale nie jest jedyną opcją w ataku w Piacenzy, raz po raz zgarnia statuetki MVP, będąc przy tym najlepiej punktującym w drużynie. Najmniejsze szanse ma chyba Ravenna, skazywana na pożarcie w konfrontacji z Perugią, ale dopóki piłka w grze…

Katarzyna Tybor

Patrzę na świat przez obiektyw aparatu, starając się dostrzegać wyjątkowość nawet w zwykłych rzeczach. Lubię tworzyć i robić "coś z niczego", jeśli akurat nie oglądam meczu. Idealny początek dnia? Cappuccino we włoskiej kawiarence. Napisz do autorki: k.tybor@volleycafe.pl