Pierwszy sukces na mistrzostwach Europy. Polki lepsze od wicemistrzyń świata

Za nami faza grupowa mistrzostw Europy siatkarek. Polska reprezentacja rywalizowała w Łodzi. Ten etap turnieju zakończyła na drugim miejscu w tabeli. W efekcie w 1/8 finału będzie mierzyć się z siatkarkami z Hiszpanii.

Polki z drugiego miejsca awansowały do 1/8 finału mistrzostw Europy
(fot. CEV)

Cztery zwycięstwa i porażka to wynik polskich siatkarek w pierwszym etapie mistrzostw Europy. Lepsze od Biało-Czerwonych okazały się jedynie reprezentantki Belgii, które zwyciężyły po tie-breaku. Podopieczne Jacka Nawrockiego w ostatnim meczu zanotowały pierwszy sukces, jakim jest bez wątpienia wygrana z wicemistrzyniami świata – ekipą Italii.

Wygrana z Włoszkami okazała się o tyle istotna dla podopiecznych Jacka Nawrockiego, że w jej efekcie wyprzedziły w tabeli grupy B reprezentację Belgii. Drugie miejsce oznacza rywalizację w 1/8 finału z Hiszpankami, a nie z Rosją. Jeśli polska drużyna zdoła odprawić z kwitkiem team z Półwyspu Iberyjskiego, to w ćwierćfinale zmierzy się z lepszym meczu Niemcy – Słowenia.

Szesnaście ekip wciąż w grze o medal

Po raz pierwszy po zmianie przepisów do walki o mistrzostwo Europy przystąpiły 24 drużyny. Po zakończeniu fazy grupowej w grze pozostała najlepsza szesnastka, która rozpocznie granie systemem pucharowym od 1/8 finału.

I tak, z grupy A awansowały Serbki, Turczynki, Bułgarki i Greczynki. Z grupy B do dalszej rywalizacji przystąpią Włoszki, Polki, Belgijki i Słowenki. W grupie C czołowe cztery miejsca zajęły Holenderki, Azerki, Chorwatki i Rumunki. Zaś z grupy D zakwalifikowały się Niemki, Rosjanki, Słowaczki i Hiszpanki.

Rywalizacja w grupie A została zdominowana przez reprezentację Serbii. Podopieczne Zorana Terzicia oddały przeciwniczkom zaledwie trzy sety. Wydawało się, że najtwardszy opór postawią im gospodynie z Turcji, jednak finalnie zabrakło im argumentów, by ugrać coś więcej w konfrontacji z doświadczonym i utytułowanym przeciwnikiem. Na tym etapie rywalizacji z czempionatem pożegnały się najsłabsze w grupie Francuzki oraz sklasyfikowane finalnie na piątym miejscu zawodniczki rodem z Finlandii.

Po meczu z Belgijkami trener Nawrocki nie miał zbyt wielu powodów do zadowolenia
(fot. CEV)

Jeszcze lepszą dyspozycję w pierwszej części turnieju pokazała reprezentacja Holandii, która wszystkie pięć spotkań zwyciężyła przy wyniku 3:0. Znacznie więcej działo się tuż za ich plecami, gdzie toczyła się bardzo zacięta rywalizacja o drugie miejsce pomiędzy reprezentacjami Chorwacji i Azerbejdżanu. Oba teamy zgromadziły po 10 „oczek”. Ostatecznie o włos lepsze okazały się jednak Azerki. Już na tym etapie turnieju rywalizację zakończyły ostatecznie Węgierki i Estonki.

Zmaganiom w grupie D polska drużyna przyglądała się ze szczególną uwagą, gdyż to właśnie z zespołami rywalizującymi w tej części drabinki przyjdzie mierzyć się Biało-Czerwonym. O pierwsze miejsce toczyła się tu bardzo zacięta walka pomiędzy Niemkami i Rosjankami. W bezpośrednim pojedynku o zwycięstwie decydował tie-break, z którego dość niespodziewanie zwycięsko wyszły zawodniczki z Niemiec. Hiszpanki, z którymi ostatecznie w dalszej fazie turnieju zmierzą się Polki, zakończyły zmagania na czwartym miejscu z pięcioma punktami na koncie. Szwajcarki i Białorusinki zakończyły swój udział.

Polski rollercoster

Reprezentacja Polski rozpoczęła turniej w Łodzi od dwóch zdecydowanie wygranych spotkań ze Słowenią i Portugalią. Przysłowiowe schody zaczęły się w meczu z Ukrainą, która okazała się znacznie silniejszym przeciwnikiem. Przeciwniczki zwyciężyły w pierwszym secie i napędziły sporo strachu ekipie Jacka Nawrockiego. Na szczęście Biało-Czerwone w porę otrząsnęły się i dopisały na swoje konto komplet punktów.

Niestety w meczu z Belgią nie było już tak dobrze. Śmiało można pokusić się o tezę, że polskie zawodniczki na własne życzenie przegrały tę konfrontację. Mogły prowadzić w meczu 2:0, jednak roztrwoniły kilkupunktową przewagę. W efekcie spotkanie rozstrzygało się w tie-breaku i górą okazały się rywalki. Polkom brakowało przede wszystkim skuteczności w kluczowych momentach.

Biało-Czerwone muszą ustabilizować grę przed najważniejszymi spotkaniami
(fot. CEV)

Po porażce z Belgią wydawało się, że Biało-Czerwone są skazane na pożarcie w starciu z faworyzowanymi Włoszkami. Nic bardziej mylnego. W partii otwarcia pokazały wyśmienitą postawę i pokazały, że stać je na zwycięstwo z mistrzyniami świata. Potem nie było już tak kolorowo. Polki miały swoje szanse, jednak brakowało im skuteczności w kontrataku. Ekipa Italii mimo ogromnej przewagi nie przypieczętowała jednak zwycięstwa i finalnie poległa w piątym secie.

W efekcie jeden wywalczony punkt pozwolił Włoszkom wygrać grupę. Polki niespodziewanie wskoczyły na drugie miejsce. Podium zamknęły Belgijki, a czwarte, premiowane awansem miejsce zajęły siatkarki ze Słowenii. Z zawodami pożegnały się Ukrainki i zdecydowanie najsłabsze w stawce Portugalki.

Najlepsze dopiero przed nami

Rywalizacja w mistrzostwach Europy wróci w czwartek. Mecze 1/8 finału zapowiadają się bardzo interesująco, zwłaszcza konfrontacja Rosjanek z Belgijkami i Turczynek z Chorwatkami. W pozostałych parach zmierzą się Holenderki z Greczynkami, Serbki z Rumunkami, Włoczki ze Słowaczkami, Niemki ze Słowenkami i Azerki z Bułgarkami.

Zobacz komplet wyników fazy grupowej mistrzostw Europy

Reprezentacja Polski stanie naprzeciwko Hiszpanii, która na papierze wydaje się zespołem zdecydowanie słabiej dysponowanym. To Biało-Czerwone będą zdecydowanym faworytem tej konfrontacji i powinny bez najmniejszych problemów zameldować się w ćwierćfinale.

Cztery czołowe zespoły Starego Kontynentu będą rywalizować w tureckim finale. Oby do Ankary pojechały również zawodniczki występujące z orzełkiem na piersi. By tak się stało muszą jednak wyeliminować przestoje, zwłaszcza w ataku i utrzymać bardzo wysoka dyspozycję w polu serwisowym i bloku. Bez tych elementów bardzo trudno będzie im mierzyć się z najlepszymi.