Płacę to wymagam czyli o nowościach w polskiej siatkówce

Nowe otwarcie, nowy trener i nowe pomysły w polskiej siatkówce. Kibice, którzy kupią bilety „Meet&Greet” zobaczą siatkarzy z najlepszych miejsc w hali i… spotkają się z nimi po meczu. Świetna inicjatywa?

Reprezentacja Polski za odpowiednią opłatą spotka się z kibicami (fot. PZPS)

Muszę przyznać, że mam mocno mieszane uczucia co do inicjatywy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze popularyzacja. Mecze towarzyskie są ostatnią okazją do zobaczenia siatkarzy przed mistrzostwami świata. Wyjazd do Bułgarii i Włoch na mundial to spory koszt, a mecze w Szczecinie to doskonała okazja pokazania siatkówki wszystkim, którym zasobność portfela czy inne czynniki nie pozwalają na taką ekspedycję. Bilety powinny być więc maksymalnie tanie, bo moim zdaniem to nie czas i miejsce na wypełnianie skarbca PZPS. 120 zł za wejściówkę to absolutne przegięcie.

Po drugie dostępność. Siatkówka do tej pory działała jak magnes na kibiców, gdyż ich idole byli na wyciągnięcie ręki, czego chociażby w piłce nożnej nie ma. Niezależnie od zasobności i innych czynników siatkarze wychodzili do swoich sympatyków, robili wspólne zdjęcia i (jeśli siły im na to pozwoliły) decydowali się na krótkie pogawędki. Tymczasem teraz na uwagę kadrowicza zasłużą tylko ci, którzy są w stanie zapłacić więcej? A może pojawi się przydział? 30 minut dla „zwykłych” i godzinka „dla tych lepszych”?

Trzecia sprawa to sami siatkarze. Nie wszyscy są rekinami życia towarzyskiego i nie wszyscy muszą nimi być. PZPS będzie przymuszał ich siłą, by zarobili na swój byt w kadrze odpowiednim zaangażowaniem podczas tego rodzaju spotkań? Będą jak zwierzątka w zoo i każdy kto zapłaci odpowiednią kwotę będzie mógł liczyć na atencję swojego idola? Przypominam, że mimo wszystko siatkarze reprezentacji Polski mają przede wszystkim dobrze grać w siatkówkę. Owszem – dla kibiców. Odnoszę jednak wrażenie, że sport schodzi w tej sytuacji na dalszy plan…

Patrząc na to zamieszanie i plany tuż przed mistrzostwami świata – najważniejszą imprezą w sezonie od razu kojarzy mi się miniony mundial w wydaniu piłkarzy. Były dziwne akcje, miliony reklam i inne cuda na kiju. Patrząc na to wszystko można było odnieść wrażenie, że zawodnicy zajmują się wszystkim, tylko nie sportem. Wynik zresztą to potwierdził. Oby tylko nowinki na kilka dni przed czempionatem w wypadku siatkarzy nie skończyły się to podobnie.

Renata Respondek

Słońce, sport i dobre jedzenie to moja recepta na szczęście. Miłośniczka gorącej Italii i kultury żydowskiej. Cenię ludzi szczerych, z męskim poczuciem humoru. Pijam kawę alternatywną lub espresso. Bez dodatków. Napisz do autorki: r.respondek@volleycafe.pl