Po glorię do Kazania

Tak jest! Mamy polską drużynę w najlepszej czwórce tegorocznej Ligi Mistrzów. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała dwukrotnie VfB Friedrichshafen i może się szykować na wyjazd do Kazania.

Kibice dopisali, ZAKSA zwyciężyła. Czas na Kazań (fot. CEV)

Pierwszy mecz pomiędzy polskim a niemieckim zespołem miał dramatyczny przebieg. ZAKSA prowadziła już co prawda 2:0, pokazując swoją wyższość nad przeciwnikiem, gdy nagle coś się zacięło. Siatkarze z Friedrichshafen nagle nabrali wiatru w żagle, grali mądrze i precyzyjnie i ostatecznie doprowadzili do tie-breaka. Ostatecznie jednak to mistrzowie Polski okazali się górą. Rewanż zapowiadał się bardzo interesująco, gdyż było wiadomo, że kędzierzynianie muszą pokazać maksimum swoich umiejętności, żeby zapewnić sobie awans do finałów.

Tak też się stało. Szybkie bum bum i do domu. W wyjazdowym meczu rewanżowym kędzierzynianie dali już popis swojej gry. Nie pozwolili sobie na ani chwilę rozluźnienia i nie pozostawili złudzeń, który zespół bardziej zasługuje na wyjazd do Kazania. Na uwagę moim zdaniem zasługuje również postawa kibiców ZAKSY, którzy licznie przybyli do niemieckiej hali i dominowali na trybunach. Spiker w hali miał wielki problem, by pobudzić fanów VfB do większego zaangażowania. Brawo Polacy!

Przed nami decydujące rozstrzygnięcia w Lidze Mistrzów. W walce pozostał oczywiście gospodarz turnieju finałowego i główny faworyt do zwycięstwa – Zenit Kazań, Sir Safety Perugia oraz półfinałowy rywal kędzierzyńskiej drużyny, mistrzowie Włoch Cucine Lube Civitanova. Przed podopiecznymi Andrei Gardiniego trudne zadanie, ale nie jest to misja niemożliwa do wykonania. Warto sobie w tym kontekście przypomnieć chociażby mecz obu drużyn podczas ostatnich Klubowych Mistrzostw Świata, który stał na bardzo wysokim poziomie i przyniósł sporo emocji.

Kto wygra Ligę Mistrzów? Umówmy się, że każdy inny wynik niż triumf gospodarzy będzie ogromną niespodzianką. Pozostałe miejsca podium wydają się jednak sprawą otwartą. Mam nadzieję, że ZAKSA da z siebie w Rosji maksa i przyniesie dużo radości w tej decydującej części sezonu. Trzymam kciuki.

Daria Zmarzlik

Napisz do autorki: d.zmarzlik@volleycafe.pl