Polacy – naród w gorącej wodzie kąpany

Reprezentacja Polski pojechała do Chicago pełna nadziei. Mocno przebudowany skład Vitala Heynena w czwarty weekend Siatkarskiej Ligi Narodów zaprezentował się kiepsko, notując trzy porażki. W klasyfikacji generalnej Biało-Czerwoni spadli na piąte miejsce.

Polscy kibice popadają ze skrajności w skrajność (fot. FIVB)

Iran, Stany Zjednoczone i Serbia – to pogromcy reprezentacji Polski w turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów rozgrywanym w Chicago. Polacy nie tylko zanotowali trzy porażki, ale co gorsza nie zdołali ugrać podczas tego weekendu nawet seta. Dali tym samym niezłą pożywkę całej garści krytykantów, która jak na zawołanie nakazała czystki w składzie drużyny narodowej. Przecież skoro chłopaki nie zdołali nic zdziałać w trzech meczach to do niczego się nie nadają!

Przyznam szczerze, że czytając falę hejtu, która przelała się przez internet po chicagowskiej rywalizacji, przecierałam oczy ze zdumienia. Była ona dla mnie równie zadziwiająca jak hura optymizm, w który popadła sieć po pierwszych zwycięstwach kadry Vitala Heynena. To świeżo budowana drużyna. Od zera. Czas przygotowań zmniejszony był do absolutnego minimum. Belg pracuje na żywym organizmie. Będą się zdarzać niespodziewane sukcesy, ale i zaskakujące porażki.

Nowy szkoleniowiec zapowiedział, że będzie eksperymentował składem i zrobił to. W amerykańskim turnieju desygnował do gry zupełnie nowe zestawienie graczy. Doszło do tego zmęczenie długą podróżą i zmiana strefy czasowej. Szału na boisku rzeczywiście nie było, ale umówmy się, ulegliśmy dobrym i bardzo dobrym zespołom. Nasza kadra przegrała z USA, nie z Trynidadem czy Arabią Saudyjską, więc nie ma co rozdzierać szat.

Drodzy kibice, eksperci, polska drużyna jest budowana na mistrzostwa świata. Szczytowa forma na VNL nie jest nam do niczego potrzebna. Poza tym w proces twórczy zawsze wkalkulowane są porażki. Heynen nie jest czarodziejem a trenerem. Inaczej się nie da. Apeluję o spokój. Tylko on może nas wszystkich uratować…

Renata Respondek

Słońce, sport i dobre jedzenie to moja recepta na szczęście. Miłośniczka gorącej Italii i kultury żydowskiej. Cenię ludzi szczerych, z męskim poczuciem humoru. Pijam kawę alternatywną lub espresso. Bez dodatków. Napisz do autorki: r.respondek@volleycafe.pl