Quo vadis FIVB? Czyli o ważnych imprezach na siatkarskich pustyniach

Czy warto kopciuszkom przyznawać organizację kluczowych turniejów? Ivan Castellani uważa, że Final Six Ligi Światowej w Argentynie był dobrym pomysłem. Nie mogę się z nim zgodzić.

Nawet podczas finałów Ligi Światowej trybuny w Mar del Plata nie wypełniły się po brzegi (fot. FIVB)
Nawet podczas finałów Ligi Światowej trybuny w Mar del Plata nie wypełniły się po brzegi (fot. FIVB)

Lepiej promować siatkówkę w kraju, w którym jest ona mniej popularna czy stawiać na wypróbowane miejsca, gdzie o atmosferę nie trzeba się martwić? Przed takim dylematem stają władze europejskiej i światowej federacji, wybierając gospodarza najważniejszych imprez.

Final Six w Argentynie to organizacyjna porażka. W trakcie decydujących meczów popularnej „światówki” było słychać latające muchy. Po takiej klęsce ważny turniej nie powinien zbyt szybko znów zawitać do kraju tanga. Poważnie obawiam się, że analogicznie będzie podczas wrześniowych mistrzostw Europy, bo kto w Danii ogląda siatkówkę?

Poza tym poziom prezentowany przez podopiecznych Javiera Webera znacznie odbiegał od dyspozycji pozostałych ekip, które mierzyły się o tytuł w tegorocznej Lidze Światowej. Czy nie lepiej byłoby zorganizować rozgrywki w kraju, którego reprezentacja byłaby w stanie mierzyć się z najlepszymi?

Nie oznacza to, że popieram pomysł, by wszystkie turnieje organizować tylko w Polsce czy Brazylii, bo kibice w takich krajach jak Włochy, Bułgaria, Rosja lub Japonia nie byliby z tego posunięcia zadowoleni. Odnoszę jednak wrażenie, że działacze zarządzający światową siatkówką popadają z jednej skrajności w drugą, a to bez wątpienia działa na niekorzyść dyscypliny w skali globalnej.

Sytuacja jest znacznie prostsza niż na pozór się wydaje. Moim zdaniem aplikujący o organizację każdego wydarzenia powinien stworzyć plan uwzględniający potencjalne zapełnienie hali oraz zainteresowanie dyscypliną. Światowa i europejska federacja musi brać pod uwagę, że turniej w Argentynie lub Danii jest raczej antypromocją siatkówki, bo puste trybuny w telewizji nie wyglądają dobrze.

Osobiście nie wybieram się na kluczowe mecze tego sezonu reprezentacyjnego do Kopenhagi i nie znam nikogo, kto decyduje się na taką eskapadę. Dlaczego? Ponieważ ceny dojazdów i noclegów są dla Polaka tak horrendalnie wysokie, że odstraszają nawet najczęstszego bywalca siatkarskich hal. Jeśli znaczna część europejskiej publiki pomyśli analogicznie, we wrześniu możemy spodziewać się mistrzowskiego przeciągu w duńskich obiektach.

________________________________________________________________________________

Informator: Turniej finałowy Ligi Światowej po raz drugi w historii odbywał się w Argentynie. W tym roku drużyna Javiera Webera zakończyła zmagania w Final Six na ostatnim miejscu, wygrywając zaledwie dwa sety. Jako gospodarz miała zapewnione miejsce w turnieju finałowym.

Ivan Castellani: Żaden inny kraj nie był zainteresowany organizacją Final Six, więc słusznie turniej gościł w Argentynie. Frekwencja na trybunach nie była dla mnie zaskoczeniem, bo siatkówka nie jest w naszym kraju zbyt popularna. Jeśli chodzi o wyniki, to przegraliśmy z zespołami silniejszymi od nas. Cały czas musimy pracować nad swoją grą, by móc to zmienić w przyszłości. W tym roku w Polsce zagra kilku moich kolegów (przy. red. – m.in. Facundo Conte oraz Nicolas Uriarte) – zazdroszczę im! Kocham Polskę i waszych kibiców – chciałbym zagrać w waszej lidze!