Quo vadis LSK

Zakończyły się zmagania w Lidze Siatkówki Kobiet w sezonie 2017/2018. Mistrzem Polski zostały siatkarki Chemika Police, które w finale dwukrotnie pokonały ŁKS Commercecon Łódź.

Mistrzynie Polski w sezonie 2017/2018 (fot. Facebook Chemik Police)

Rywalizacja finałowa w Lidze Siatkówki Kobiet była doskonałym podsumowaniem kondycji żeńskiej ligi w Polsce. Gdy mierzą się dwie najlepsze drużyny sezonu, a w secie pada wynik 25:4 (!!!) to wiedz, że dzieje się coś niedobrego. Dominacja dominacją, problemy problemami, ale poniżej pewnego poziomu nie powinno się schodzić. Tak po prostu. Niemniej przesyłam oczywiście wielkie gratulacje dla ekipy z Polic, która nie zdekoncentrowała się i zakończyła rywalizację w dwóch meczach.

Podsumowując sezon trzeba zaznaczyć, że tegoroczne rozgrywki ligowe stały na bardzo słabym poziomie. Nie bójmy się tego powiedzieć głośno: oglądanie meczów w LSK było rozrywką tylko dla koneserów (i to wytrawnych). Nawet najwięksi kibice siatkówki w wydaniu kobiet zdecydowanie chętniej przełączali kanały Polsatu w poszukiwaniu rozgrywek chociażby w Italii, gdzie było na co popatrzeć. Swoją drogą, Asiu Wołosz, czapki z głów!

Coraz gorsza sytuacja finansowa klubów niestety przekłada się na poziom sportowy. Nie czarujmy się, drużyny budowane bez budżetu na odpowiednim poziomie, mimo ogromnych chęci i determinacji, nie są w stanie zagwarantować występów godnych najwyższej klasy rozgrywkowej. Ba, nie są w stanie nawet przystąpić do rozgrywek, czego najlepszym przykładem są kluby z Muszyny czy Wrocławia.

Potrzebna jest reforma, zmiany i wsparcie dla żeńskiej siatkówki. Władze ligi muszą w trybie pilnym wymyślić jakąś receptę na bardzo trudną sytuację. W przeciwnym razie za sezon czy dwa możemy mieć sytuację podobną do Rumunii czy Azerbejdżanu. A pamiętajmy, że poziom ligi przekłada się na poziom reprezentacji. Nie idźmy tą drogą. Ratujmy żeńską siatkówkę w Polsce!