Robert Kaźmierczak: Mam nadzieję na medal dla Polski!

Za nami ćwierćfinały mistrzostw Europy. Poznaliśmy najlepszą czwórkę czempionatu rozgrywanego w Polsce. W tym gronie znalazła się reprezentacja Belgii, która wyeliminowała faworyzowanych Włochów.

Sam Deroo i Tomas Rousseaux to reprezentanci PlusLigi w półfinałach mistrzostw Europy (fot. Daria Zmarzlik)
Sam Deroo i Tomas Rousseaux to reprezentanci PlusLigi w półfinałach mistrzostw Europy (fot. Daria Zmarzlik)

Robert Kaźmierczak (statystyk reprezentacji Belgii i PGE Skry Bełchatów): Zagrywka jest naszym atutem od samego początku turnieju. Poza tym nie popełniamy zbyt wielu błędów. We wczorajszym meczu pomyliliśmy się tylko osiem razy i to był moim zdaniem klucz do zwycięstwa. Włosi w pierwszym i trzecim secie podawali nam rękę, robiąc po 10 czy 11 błędów. W siatkówce wówczas bardzo trudno wygrywa się sety. Nasi rywale cały czas ryzykowali w polu serwisowym. Na początku im się to opłacało, ale im dalej w las, tym z ich skutecznością było coraz gorzej. My natomiast kolejny raz zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze w bloku. Myślę, że to jest nasza siła. Mam nadzieję, że pokażemy ją również w starciu z Rosją.

Widać, że cały czas doskonale funkcjonuje nasza ławka rezerwowych. Zmiany przeprowadzane przez trenera Vitala Heynena przynoszą zamierzony efekt. Mieliśmy na przykład dobry czas wzięty przed zagrywką przeciwnika z wyskoku czy wejścia rezerwowych, które skutkowały kolejnymi przejściami i punktami na naszą korzyść.

W Lidze Światowej już wcześniej udało nam się wygrać z Włochami. Po stronie rywali zagrał wówczas mniej więcej taki skład jak wczoraj, tylko bez Lanzy. Nie brakowało więc w nas wiary, że takie zwycięstwo można powtórzyć. Bardzo dobrze, że udało nam się zwyciężyć 3:0, ponieważ w takim turnieju trzeba oszczędzać siły.

Cieszy to, że wygraliśmy, gramy dalej i jedziemy do Krakowa. Myślę, że nasi zawodnicy zasłużyli na ten awans. Cały ten sezon kadrowy pokazują, że są blisko czołówki. W Lidze Światowej niewiele zabrakło im do finału, później  eliminacje, które dały awans na mistrzostwa świata. Gra, którą nasza drużyna prezentuje na mistrzostwach Europy to nie przypadek, a tylko potwierdzenie dobrej dyspozycji w całym sezonie.

Rosjanie póki co wszystkich miażdżą. Teraz ich blok spotka się z naszym. Ten mecz będzie bardzo ciekawy, gdyż będzie można zobaczyć, jak spisują się zawodnicy siłowi i techniczni. Zmierzą się dwie, zupełnie różne szkoły siatkówki – siła kontra technika. Jeśli chcemy wygrać to spotkanie, musimy zagrać cierpliwie. Potrzebujemy świetnej gry wyblokiem i blokiem, choć to drugie na pewno nie będzie łatwe. Niezbędna nam będzie nasza najlepsza zagrywka. Podobnie jak w ćwierćfinale, małą liczbą błędów będziemy dążyć do zwycięstwa w poszczególnych setach.

Mam nadzieję, że hala w Krakowie się wypełni. Nie ma już Polaków, więc każda z drużyn może zyskać aprobatę kibiców. Liczymy, że dzięki obecności Sama, występującego w Kędzierzynie czy Tomasa, który będzie grał w Olsztynie, kibice będą chcieli sprzyjać właśnie naszej drużynie.

Przykro mi, że w sobotnim meczu po drugiej stronie nie będzie stała reprezentacja Polski. Wówczas byłoby to coś naprawdę kosmicznego dla mnie. Niestety tak nie będzie. Bardzo żałuję, bo siatkówka zawsze traci na braku sukcesów. Konsekwencją może być chociażby trochę mniejsza liczba kibiców w hali i mniejsze zainteresowanie, choć mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wierzę, że Polacy kochają siatkówkę. Pokazali to w Spodku, gdzie wczorajszy mecz oglądało około 5 tysięcy osób. Mam nadzieję, że do końca ten turniej będzie stał na tak wysokim poziomie jak mecze w Katowicach. Potyczki w naszej grupie dały kibicom wiele emocji. Gdybym siedział przed telewizorem, nie zmieniłbym kanału, a będąc w hali nie żałowałbym wydanych pieniędzy.

Mam nadzieję, że turniej zakończy się medalem, także dla Polski (uśmiech). Jakiś krążek musi być nasz! Zobaczymy, jakiego on będzie koloru. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę być częścią tej grupy!