Rozgrywający – siatkarski mózg zespołu

Mózg operacji, najważniejsza osoba w zespole. Przez jego palce przechodzi prawie każda akcja, a na jego barkach spoczywa presja dobrej wystawy. Szybkie podejmowanie decyzji i nierzadko bieganie za piłką po całym boisku to jego codzienność. Przedstawiamy rozgrywających.

Lukas Kampa – rozgrywający i jeden z liderów Jastrzębskiego Węgla (fot. VolleyCafe.pl)

Bez niego nie ma drużyny, ktoś przecież musi dostarczyć piłkę atakującym. Ta pozycja istnieje od początku gry w siatkówkę. O wadze tego gracza najlepiej świadczy fakt, że kiedyś aż dwóch zawodników było odpowiedzialnych za drugie odbicie piłki w akcji. Rozgrywający to człowiek, od którego w dużej mierze zależy powodzenie działań ofensywnych i końcowy sukces drużyny.

Jakie ma zadania? W teorii proste. Musi wystawić piłkę tak, aby zawodnik atakujący mógł ją spokojnie skończyć. Wymaga się od niego także, aby dobrze gubił blok przeciwnika. Ofensorzy liczą na to, że otrzymają piłkę na „wyczyszczonej siatce”, co jest nie lada sztuką. Właśnie ta umiejętność różni „wystawiacza” od „rozgrywacza”. Nierzadko rozgrywający sam musi zaatakować, a wywalczone w ten sposób punkty bywają kluczowe.

Być jak dobry lekarz

Rozgrywający musi umieć zachować „zimną głowę” (fot. VolleyCafe.pl)

Dobry rozgrywający to osoba, która błyskawicznie jest w stanie podjąć właściwą decyzję na boisku. Poza tym wymaga się od niego niezwykłej wręcz precyzji zagrań, która znacząco ułatwia zadanie pozostałym graczom na boisku. By spełnić oba warunki, niezbędny jest spokój i zachowanie tzw. „zimnej głowy”.

– Wraz z kolejnymi latami grania, człowiek uczy się uspokajać i podejmować dobre decyzje na boisku – zapewnia rozgrywający Jastrzębskiego Węgla Lukas Kampa. – Dlatego wielu rozgrywających zaczyna odnosić sukcesy dopiero po kilku sezonach grania – dodaje reprezentant Niemiec.

Skąd więc brać ten spokój? Tylko tysiące powtórzeń i doświadczenie boiskowe są w stanie go zagwarantować? Psycholog nie ma wątpliwości. Podobnie jak u lekarza, rozgrywający nie powinien dać się ponieść emocjom, musi umieć je kontrolować – Jednym z narzędzi treningu mentalnego jest wypracowanie określonego rodzaju rutyny/rytuału, który jest sekwencją określonych zachowań, czynności i odpowiedzi emocjonalnych, które zawodnik wykonuje zawsze przed lub po danej sytuacji, w ściśle określonej kolejności – mówi Matylda Olek. – Takim sposobem na radzenie sobie z presją, stratą punktu może być rutyna po błędzie zawodnika – zaznacza autorka fanpage’a „Głowa w formie”.

Paweł Woicki w tym kontekście przestrzega przed nieprzemyślaną oceną poczynań rozgrywającego i podejmowaniem impulsywnych decyzji. Zaznacza, że bardzo łatwo popaść ze skrajności w skrajność. – Gdy drużyna gra słabo w ataku, można zawsze powiedzieć, że rozgrywający grał mało precyzyjnie. Ten z kolei może usprawiedliwiać się tym, że miał słabe przyjęcie i tak w kółko – podkreśla gracz Indykpolu AZS-u Olsztyn zaznaczając, że punkt widzenia w dużej mierze zależy od punktu siedzenia i wyroki należy wydawać bardzo ostrożnie.

Z chirurgiczną precyzją

Nie każdy może zostać rozgrywającym. Zawodnik występujący tej pozycji musi posiadać cechy, które innym graczom nie są niezbędne do właściwego funkcjonowania na boisku. Wymienia je Jakub Bednaruk – były rozgrywający, a dziś trener Łuczniczki Bydgoszcz.

Dobry rozgrywający to artysta nie rzemieślnik (fot. VolleyCafe.pl)

– Najlepiej jeśli zawodnik jest dobrze wyszkolony technicznie, musi być liderem na boisku i poza nim – zaznacza szkoleniowiec. – Powinien również umieć kontrolować grę. Do tego być przystojny – dodaje w swoim stylu Bednaruk.

Ciekawą charakterystykę dobrego rozgrywającego podaje również Matylda Olek. – Patrząc na zadnia zawodnika na tej pozycji z pewnością musi wykazać się umiejętnością podejmowania decyzji, często w trudnej sytuacji – działając pod presją, po popełnionym błędzie (jego własnym lub atakującego kolegi z zespołu) – punktuje psycholog sportu. – Ważna jest również efektywna komunikacja – szybkie i skuteczne przekazywanie i odbieranie komunikatów, sygnałów – kwituje.

Uporem

Każda pozycja na boisku ma swoje zadania. Występują więc różnice w metodach szkoleniowych. – Trening rozgrywającego różni się nieznacznie zajęciami siłowymi oraz oczywiście ćwiczeniami indywidualnymi – zdradza Jakub Bednaruk. – Trener poświęca więcej uwagi i czasu na rozmowy z zawodnikami występującymi na tej pozycji i analizę ofensywnej gry drużyny – zaznacza szkoleniowiec.

Tylko wykonanie odpowiedniej liczby powtórzeń na treningu jest gwarantem pewności siebie na boisku. Podkreśla to Lukas Kampa. – Na każdych zajęciach ćwiczę celność, odbijając piłkę do specjalnie ustawionych na pozycjach atakujących koszów. To pomaga mi zachować spokój przed meczem – mówi Niemiec. Co ciekawe, zupełnie inaczej do swojej pracy podchodzi Paweł Woicki. – Sam nie stosuję żadnych specjalnych ćwiczeń na poprawę odbicia. Związane jest to z moimi przekonaniami. Nic nie poprawia tego elementu, jak po prostu częste odbijanie piłki – zaznacza.

Technika i taktyka – bez tego ani rusz (fot. VolleyCafe.pl)

Oprócz nienagannego odbijania palcami, rozgrywający musi umieć rozszyfrować grę przeciwnika, aby zagrać piłkę tam, gdzie ten się tego nie spodziewa. – To przychodzi z czasem przekonuje Kampa. –  Powiem szczerze, że moja wola walki i systematyczność, przyniosły mi więcej niż mój siatkarski talent – dodaje. – Szybkość trzeba trenować, a czytanie gry i spryt przychodzą z czasem. Im prędzej rozgrywający nabierze doświadczenia, tym szybciej będzie sobie radził z prowadzeniem gry podkreśla Paweł Woicki.

Słuchając kolegów

Nie trzeba nikogo przekonywać, że w grach zespołowych właściwa komunikacja ma niebagatelne znaczenie. Zawodnicy muszą się dobrze rozumieć, aby dokładnie zagrywać poszczególne akcje. Przede wszystkim wtedy, gdy trzeba nieco poimprowizować.

– Oczywiście, to bardzo ważny element budowania spójności zespołu. Stanowi istotny aspekt w pracy z zespołem, nawet pewnego rodzaju fundament – zaznacza Matylda Olek. – Na potwierdzenie warto przytoczyć słowa Stephena Hawkinga „Największe osiągnięcia ludzkości powstały dzięki rozmowom. A jej największe niepowodzenia są skutkiem braku rozmowy. Wszystko, co musimy zrobić, to upewnić się, że wciąż rozmawiamy” – argumentuje.

Trochę inaczej na sprawę zapatruje się Paweł Woicki – Nie wierzę w coś takiego jak dobre relacje z rozgrywających z atakującymi. Warto jednak zaznaczyć, że każdy rozgrywający rozgrywa piłkę na swój jedyny w swoim rodzaju sposób, a nie każdy sposób rozegrania odpowiada danemu atakującemu – mówi. – Najważniejsze jest o tym wiedzieć i wypracować tzw. „wspólną piłkę”, albo grać z takimi siatkarzami, którym będą nasze piłki odpowiadać – podsumowuje członek sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski.

Pozwalając sobie na odrobinę fantazji

Kimże byłby rozgrywający bez odrobiny fantazji? (fot. VolleyCafe.pl)

Zawodników występujących na tej pozycji dzielimy na dwie kategorie – żelaznych taktyków i boiskowych wariatów. Często z zachwytem przyjmuje się, gdy rozgrywający zaskakuje wszystkich niekonwencjonalnym zagraniem. Wówczas często pojawia się pytanie czy takie były ustalenia, czy to fantazja poniosła zawodnika.

– To bardzo często wychodzi po prostu z gry – zdradza Lukas Kampa. – Czasem przychodzi taki moment, że dana taktyka zawodzi i wtedy trzeba dać się ponieść fantazji – dodaje. Koneserem sprawdzonych zagrań jest z kolei rozgrywający Indykpolu – Kiedyś dawałem się ponieść fantazji, ale z doświadczeniem i zdobytą wiedzą większą przyjemność sprawia mi egzekucja taktyki – przyznaje.

Jak to wygląda z perspektywy trenera? – Wszystko zależy od osobowości danego gracza. Są rozgrywający, którym nie wolno pozwolić na szaleństwa (szczególnie w końcówkach setów). Są i tacy, których się zostawia samych sobie – mówi trener Bednaruk. – Zdarza się, że zawodnicy nie stosują się do moich rozpisek, wtedy najczęściej stosuję karę poprzez duszenie – kończy ze śmiechem.

Daria Zmarzlik

Napisz do autorki: d.zmarzlik@volleycafe.pl