Serbia ozłocona po raz drugi

Reprezentacje Serbii zdominowały tegoroczne zmagania na mistrzostwach Europy. Najpierw siatkarki zostawiły w tyle konkurencję i sięgnęły po tytuł. Teraz siatkarze wzięli z nich przykład i pozostali ekipą niepokonaną w Europie. To na ich szyjach w niedzielę zawisły złote medale.

Serbia najlepszą drużyną w Europie (fot. CEV)

Serbscy obywatele mają sporty drużynowe w DNA. Od wielu lat fascynuje mnie, jak oni to robią, ale są chyba po prostu stworzeni do tej roboty. Kiedy trener Grbić stracił pracę po kwalifikacjach olimpijskich stukałam się w głowę i myślałam sobie, że zmiana szkoleniowca tuż przed mistrzostwami to kiepski pomysł. Okazało się, że był on strzałem w dziesiątkę. Przyszedł Slobodan Kovac, poukładał zespół, przywrócił dobrą atmosferę i zmotywował swoich podopiecznych. Serbowie grali jak natchnieni i zakończyli turniej bez porażki na koncie.

Zwłaszcza na ostatniej prostej Serbia pokazała, że żaden rywal jej niestraszny. Wygranie z gospodarzami po tie-breaku to wielka sprawa i myślę, że to właśnie półfinałowe starcie z Francją było kluczowym momentem tego turnieju. Warto jeszcze odnotować, że tytuł MVP trafił w ręce Urosa Kovacevicia – człowieka od rzeczy niemożliwych. Przyjmujący kolejny raz udowodnił, że nie ma takich piłek, których dzięki sprytowi i doskonałej technice nie można zamienić na punkty.

Rewelacja

Na wyjątkowe laury po tym turnieju zasługuje reprezentacja Słowenii. To bez wątpienia czarny koń tego turnieju. Chyba nikt przed startem zawodów na nich nie stawiał. Co prawda bałkańska ekipa od wielu lat znajduje się w środku europejskiej stawki i od wielu lat kręci się wokół czołówki, jednak w tym turnieju pokazała, że dzięki świetnej zagrywce i doskonałej grze w kontrataku można w siatkówce wygrać ze wszystkimi, niezależnie od tego, jak potencjał przeciwnika wygląda przed meczem na papierze.

Słoweńcy zagrali bez najmniejszych kompleksów. Najpierw wyeliminowali Rosję, potem odprawili z kwitkiem reprezentację Polski i zakończyli zawody na drugim stopniu podium. Trener Giuliani wlał w serce swoich podopiecznych niesamowitą wole walki, nieustępliwość i odwagę. Jego zawodnicy podejmowali pełne ryzyko, niezależnie od rezultatu na tablicy wyników. Okazało się, że w tym szaleństwie jest metoda. Myślę, że jeśli uda im się utrzymać takie podejście w kolejnych turniejach, to będą zespołem bardzo groźnym.

Zobacz komplet wyników mistrzostw Europy

Myślę, że w tym miejscu warto jeszcze pochwalić reprezentację Ukrainy, która zakończyła turniej ćwierćfinałową porażką z Serbią, a wcześniej eliminując m.in. Belgię. Ukraińcy pokazali bardzo ciekawą siatkówkę i udowodnili, że mogą być drużyną, która w kolejnych latach będzie w stanie sprawiać niespodzianki w starciach z wyżej notowanymi rywalami.

Na kilka pozytywnych słów zasługują również polscy kibice, którzy nie zawiedli siatkarzy w żadnej hali, choć logistycznie kibicowanie Polakom było wyjątkowo utrudnione. Można napisać za trenerem Panasem, że Biało-Czerwoni zagrali w zasadzie tylko jedno spotkanie wyjazdowe – w Ljubljanie. We wszystkich pozostałych potyczkach występowali w charakterze gospodarzy, gdyż to kibice znad Wisły dominowali w hali.

Rozczarowanie

Nie brakowało ich w tym turnieju. Po pierwsze wymieniłabym rozszerzenie mistrzostw Europy na 24 drużyny. Moim zdaniem to rozwiązanie nie sprawdziło się. Słabiej notowane ekipy po prostu nie były w stanie nawiązać równorzędnej walki z faworytami. W efekcie mieliśmy mnóstwo nudnych meczów, których nie dało się oglądać i były raczej antyreklamą europejskiej siatkówki niż promocją czegokolwiek. Myślę, że pora wrócić do klasycznych, dobrze zaplanowanych kwalifikacji do mistrzostw Europy i kropka.

Zobacz komentarz #OHolenderAnia o organizacji ME

Po drugie organizacja. Cztery kraje gospodarze – chory pomysł już na starcie. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest niesprawiedliwy. Przykład? Francuzi rozegrali niemal cały turniej w jednej hali, Polacy przejechali podczas tego turnieju pół Europy. Poza tym samolotowy problem pokazał doskonale, że logistyka w takich wypadkach po prostu jest nie do ogarnięcia. Może jeszcze gdyby były to cztery sąsiadujące ze sobą kraje? Nie wiem, nie potrafię sobie chyba wyobrazić, by ten pomysł był kontynuowany w kolejnych latach.

Kwestie sportowe. Tu myślę, że w kategorii porażki mogą na ten turniej spoglądać Rosjanie, którzy pożegnali się z turniejem już na etapie ćwierćfinału. Również Włosi nie mogą zaliczyć tego turnieju do udanych, gdyż dwukrotnie zebrali potężne lanie od reprezentacji Francji. Myślę, że również gospodarze – Belgowie liczyli, że uda im się awansować do czołowej ósemki. No i na koniec jeszcze Polska. Biało-Czerwoni głośno mówili o złocie, wywalczyli brąz. Ten wynik w pełni nie może ich satysfakcjonować.

Oczami ekspertów

Nie brakowało komentarzy po decydujących spotkaniach mistrzostw Europy. Michał Mieszko Gogol raz jeszcze podziękował polskim kibicom.

Marcin Lepa pogratulował reprezentacji Serbii.

Karol Kłos podkreślił, że to jeszcze nie koniec sezonu reprezentacyjnego i przed polską drużyną kolejne wyzwanie.

Dominik Kwapisiewicz nawiązał już do rozgrywek ligowych, które zapowiadają się wyjątkowo interesująco.