Siatkówka w czasach zarazy

W ostatnich tygodniach koronawirus odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Szerokim echem odbija się również w środowisku siatkarskim, gdzie coraz więcej rozgrywek stoi pod znakiem zapytania. A igrzyska olimpijskie tuż tuż. Co z nimi?

Koronawirus skomplikuje siatkarskie rozgrywki? Na razie decyzji brak
(fot. Pixabay)

Wszystko zaczęło się od Chin i tamtejsze zmagania zostały zawieszone jako pierwsze. Niewielu jednak to ruszyło, w końcu kto śledzi rywalizację w Chinach. Najbardziej chyba tych, przed którymi pojawiła się szansa na promocyjne sprowadzenie gwiazd, które w trwającym sezonie zdecydowały się na występy właśnie w tych rozgrywkach.

Kiedy kryzys dopadł północne Włochy, sytuacja zrobiła się już znacznie bardziej poważna. Jedna z kolejek została odłożona na później, mecze zespołów z górnej części buta zostały poprzekładane lub będą odbywać się bez udziału publiczności. Największe spustoszenie przeszła liga żeńska, w której znaczna część stawki stacjonuje w zagrożonych regionach.

Poważne konsekwencje szykują się również w europejskich pucharach. Tutaj sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż na przykład Turcja zablokowała ruch lotniczy. CEV tymczasem nabrał wody w usta i… decyzje pozostawia klubom. Poważne wątpliwości mają na przykład działacze Jastrzębskiego Węgla – czy narażać się na wyjazd do Trydentu i ryzykować dwutygodniową kwarantanną, czy oddać spotkanie walkowerem, albo wciąż starać się o jego przełożenie?

Umówmy się, mecze nie mogą być jednak przekładane w nieskończoność, bo kalendarz robi się coraz bardziej ciasny, a rozgrywki nie mogą zakończyć się ani chwili później ze względu na igrzyska olimpijskie. No właśnie. O ile dopasowywanie wszystkiego do tych ostatnich ma w ogóle sens. Pojawia się coraz więcej znaków zapytania czy najlepsi sportowcy świata i milionowa liczba turystów to najlepszy pomysł w kontekście szerzącej się pandemii.

Jedno nie ulega wątpliwości, przełożenie czy odwołanie igrzysk byłoby tragiczne w skutkach dla japońskiej gospodarki. Podobnie jak mecze przy pustych trybunach w siatkarskich rozgrywkach ligowych. Umówmy się, w sporcie nie chodzi o to, by dokładać do interesu, bo żaden sponsor na taki układ nie pójdzie. Z drugiej strony, zdrowie i życie są najważniejsze. Czy warto je narażać?