Tie-breakowy zawrót głowy

Trzy mecze, trzy pięciosetowe pojedynki. Podczas siatkarskiego weekendu we Włoszech polskiej reprezentacji przyszło się mierzyć z Argentyną, Serbią oraz gospodarzami – drużyną Włoch. Wszystkie spotkania Biało – Czerwoni wygrali po trudnych, siatkarskich bojach.

Reprezentacja Polski we Włoszech odniosła trzy zwycięstwa po tie-breaach (fot. FIVB)

Był to ciężki siatkarsko weekend dla polskiej drużyny. Trener i teraz dał odpocząć podstawowym zawodnikom, a postawił na drugi skład. Niekiedy młodsi siatkarsko zawodnicy mieli swoje problemy i popełniali błędy, ale ostatecznie udało im się wygrać każde z trzech rozgrywanych spotkań.

Łatwy początek, trudne zakończenie

Pierwszym rywalem Polaków w Milanie była reprezentacja Argentyny. W jej składzie znalazło się kilku zawodników, którzy bardzo dobrze znani są polskiej publiczności siatkarskiej. Początkowo mecz przebiegał gładko i pod dyktando polskiej drużyny. Potem, po walce w trzecim secie to zespół Argentyny mógł cieszyć się z wygranej partii. Polacy zaczęli popełniać proste i często niewymuszone błędy, co doprowadziło do pierwszego tie-breaka tego weekendu.

Polacy początkowo dobrze grali w przyjęciu, a atak był ich mocną stroną. W całym meczu zdobyli siedem punktów zagrywką oraz dobrze pracowali blokiem, w tym elemencie zdobyli trzynaście punktów. Argentyńczycy nie odstępowali nas w elemencie bloku i sami zanotowali ich aż dwanaście. Zdecydowanie gorzej radzili sobie w polu serwisowym, gdzie zdobyli tylko dwa punkty.

Jeśli chodzi o indywidualności w naszym zespole, to najlepszym graczem został Aleksander Śliwka, który zdobył aż szesnaście punktów. Zaraz za nim uplasował się Maciej Muzaj, który dołożył od siebie piętnaście punktów. Po stronie argentyńskiej najlepiej punktował Facundo Conte, a drugim był Bruno Lima.

Bartosz Kwolek show

Drugi mecz Polacy grali z groźną zawsze reprezentacją Serbii.  W tym pojedynku wygranie pierwszego seta przyszło naszej reprezentacji bardzo trudno i skończyli go dopiero po grze na przewagi. Druga partia natomiast została zdominowana przez naszych rywali. Polacy mieli swoje problemy i nie potrafili sobie poradzić z silnymi serwisami drużyny Serbii. Podczas całego meczu Biało-Czerwoni oddali rywalom aż 31 punktów, a oni dali nam ich 27.

Dobrym elementem naszego zespołu był blok, którym zdobyliśmy piętnaście punktów, przy dziewięciu naszych przeciwników. W polu serwisowym oba zespoły zdobyły taką samą liczbę punktów, jednak trzeba zaznaczyć, że o wiele mocniejsze były zagrywki po stronie Serbów. Nie ominęły nas niewymuszone błędy, które pozwalały Serbii na dotrzymywanie nam kroku w tym meczu.

Na pochwałę w tym spotkaniu zasługuje Bartosz Kwolek. Przyjmujący naszej kadry zdobył w tym meczu aż dwadzieścia cztery punkty i jego przyjęcie było jednym z lepszych po naszej stronie.  Drugim pod względem ataku w polskim zespole był Łukasz Kaczmarek, który zanotował dwanaście oczek. Po serbskiej stronie trzeba wyróżnić Mirana Kujundzicia (24pkt) oraz Aleksandra Okolicia (11pkt).

Włoskie męczarnie

Ostatni dzień turnieju w Milanie stał pod znakiem meczu z gospodarzami. Pojedynek ten był bardzo falujący i obie drużyny miały swoje dołki. Polacy nierzadko mieli problemy przedostać się na stronę przeciwnika, wiele piłek było przez Włochów wybranianych. Ciężko oglądało się to spotkanie, nasi gracze często nie wykorzystywali dogodnych szans na odskoczenie rywalowi czy też zbliżenie się do nich.

Co od razu rzuca się w oczy w statystykach ogólnych to liczba błędów oddana rywalowi. Włosi oddali nam ich aż 38, my natomiast daliśmy im ich o cztery mniej. Nie był to też najlepszy mecz jeśli chodzi o zagrywki, dużo błędów pojawiało się po obu stronach. Nasi zawodnicy zdobyli tylko trzy punkty zagrywką, a reprezentanci gospodarzy o jedno oczko więcej. Dobrze radziliśmy sobie w bloku, gdzie złapaliśmy trzynaście oczek przy jedenastu punktach przeciwnika.

Pod względem ataku w naszym zespole brylował Maciej Muzaj, który zdobył aż dwadzieścia sześć punktów, a drugi w klasyfikacji był Aleksander Śliwka z dwudziestoma jedne punktami. Po stronie włoskiej na na uznanie zasłużyli Giulio Pinali oraz Oleg Antonov, którzy zdobyli odpowiednio 19 oraz 18 punktów dla swojej drużyny.

Brazylia nadal na czele

Canarinios na razie zostali pokonani tylko raz. Utrzymują swoją silną pozycję na czele tabeli, ale po piętach depcze im reprezentacja Iranu, która zanotowała tylko dwie porażki. Zaraz za nimi bardzo blisko są Francja oraz Rosji, które mają tylko o dwa oraz cztery punkty mniej od najlepszej dwójki. Polacy z ośmioma wygranymi uplasowali się na szóstym miejscu, a tabelę zamykają Chiny i Portugalia.

Mimo dobrych występów w ataku nasi siatkarze nie zajmują wysokich miejsc w rankingu punktujących. Na czele widzimy zawodnika Iranu Amira Ghafoura, zaraz za nim plasuje się Kanadyjczyk Sharone Veronon-Evans. W rankingu atakujących również bryluje Ghafour, a drugi jest Lucarelli. W polu zagrywki najlepsi Rosjanie, a dokładniej Egor Kliuka.

Jakikolwiek ranking byśmy nie wzięli, Polaków w czołówce brak. Na czele rozgrywających plasuje się Irańczyk Marouf. Ranking najlepszego przyjęcia natomiast otwiera zawodnik Argentyny Santaiago Danani.

Wyniki Polaków podczas piątego tygodnia Siatkarskiej Ligi Narodów:


Polska – Argentyna 3:2  (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17)
Polska – Serbia 3:2 (32:30, 21:25, 25:21, 19:25, 15:11)
Włochy – Polska 2:3 (25:23, 22:25, 25:23, 21:25, 23:25)

Tabela po pięciu tygodniach Siatkarskiej Ligi Narodów:

  1. Brazylia – 30 pkt.
  2. Iran – 30 pkt.
  3. Francja – 28 pkt.
  4. Rosja – 26 pkt.
  5. Włochy – 25 pkt.
  6. Polska – 21 pkt.
  7. Stany Zjednoczone -22 pkt.
  8. Kanada – 20 pkt.
  9. Argentyna – 19 pkt.
  10. Japonia – 14 pkt.
  11. Serbia – 14 pkt.
  12. Bułgaria – 10 pkt.
  13. Australia – 10 pkt.
  14. Niemcy – 8 pkt.
  15. Portugalia – 7 pkt.
  16. Chiny – 4 pkt.