Turecki optymizm na polskich parkietach!

– Moja praca jest moim hobby, dostaję za to wynagrodzenie, znam wspaniałych ludzi, odwiedzam piękne miejsca. Dlaczego więc mam być smutna? – pyta Ozge Cemberci, turecka rozgrywająca Taurona Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza, która zaraża Polskę swoim uśmiechem i optymizmem.

Ozge Cemberci pije kawę mocną i ciemną. Najbardziej lubi americano, potrafię wypić około siedem w ciągu dnia. Będąc takim kawoszem nie może sobie pozwolić na kawy z dodatkami, które mają niestety mnóstwo kalorii (fot. Dorota Kubieniec)
Ozge Cemberci pije kawę mocną i ciemną. Najbardziej lubi americano – potrafi wypić około siedem w ciągu dnia! Będąc takim kawoszem, nie może sobie pozwolić na kawy z dodatkami, które mają niestety mnóstwo kalorii 😉 (fot. Dorota Kubieniec)

 

Dorota Kubieniec: Dotychczas całą swoją karierę spędziłaś w Turcji. Dlaczego tak późno zdecydowałaś się na opuszczenie kraju i skorzystanie z możliwości zwiedzania świata?

Ozge Cemberci: – Mój cel był prosty. Kiedy miałam 20, 21 lat nie chciałam opuścić Stambułu, ponieważ marzyłam o zdobyciu mistrzostwa kraju, złotego medalu Ligi Mistrzyń i kolekcjonowaniu kolejnych ważnych tytułów w Turcji. I to wszystko się ziściło. Triumfowałam w najważniejszych rozgrywkach, otrzymałam nagrody indywidualne, byłam na topie z tureckimi drużynami. Potem stwierdziłam: „dobrze, miała być kariera, a teraz czas, by zobaczyć inne kraje”. A wyjazd wcale nie powoduje, że zmieniam ambicje. Wciąż przecież chcę wygrywać. Zdecydowałam więc, że opuszczam Turcję i gram w zagranicznej lidze.

Skąd więc pomysł na to, by to polska liga była tą pierwszą zagraniczną?

– Podczas mojej kariery w Turcji mnóstwo razy miałam okazję grać naprzeciwko polskich drużyn. Także przy okazji meczów reprezentacyjnych zdarzyło się mierzyć z polską kadrą narodową i choć wiem, że to powszechnie znana opinia, to naprawdę czuć, że w Polsce siatkówkę się kocha. Tego nie zaznasz w takim stopniu w Turcji. Tutaj naprawdę jesteś wyróżniony. A ja, wybierając klub, pierwsze czego oczekiwałam, to po prostu dobrze się bawić. W siatkówkę przecież mogę grać wszędzie. Po drugie, nie ukrywajmy, patrzymy też na zarobki. Miałam propozycję np. z Włoch, ale jak widzisz, jestem w Polsce.

Czy inne zagraniczne ligi są także na twojej liście?

– W zeszłym sezonie propozycje gry w klubach pojawiły się w lutym, ale wówczas nie myślę w ogóle o kolejnych krokach, bo rozgrywam jeszcze mecze w mojej obecnej drużynie. Przyszłam do Dąbrowy Górniczej w połowie poprzedniego sezonu i nie miałam powodów, by nie zostać tu na dłużej. Nauczyłam się jednak, by nie wybiegać mocno przyszłość i nie określę, co chciałabym robić za kilka miesięcy.

Czy przed przyjściem do Polski miałaś jakiekolwiek oczekiwania i jakie miały one odniesienie do rzeczywistości, która cię tu dotknęła?

– Jestem taką osobą, która gdziekolwiek przebywa zawsze szuka pozytywów. Dołączyłam do drużyny z Dąbrowy w październiku, już po kilku spotkaniach. Nie miałam oczekiwań, ale już po paru meczach zorientowałam się, jak mocno kibice kochają siatkówkę i siatkarki, jak reagują i wspierają. I to tak naprawdę było wszystko, czego potrzebowałam do szczęścia.

My, Polacy, nie mówimy o sobie pozytywnych rzeczy. Co o mieszkańcach naszego kraju może powiedzieć osoba, która żyje tutaj od prawie dwóch lat?

– Zdecydowanie jestem przeciwniczką opinii, by Polaków postrzegać w negatywnym świetle! Uważam, że nie warto rozpatrywać złych cech, a lepiej skupić się na pozytywach. Muszę jednak powiedzieć, że na początku sprawiacie wrażenie niezwykle nieśmiałych i skrytych. Niewielu ludzi rozmawiało ze mną po angielsku bez skrępowania. Często czułam, że ktoś boi się o coś zapytać, bo nie wie jak, czy zrobi to dobrze. Po czasie oczywiście ta bariera zanika. Ale mimo wszystko większość Polaków jest niezwykle pozytywna!

Zespół z Dąbrowy Górniczej w sezonie 2014-2015 (fot. CEV)
Zespół z Dąbrowy Górniczej w sezonie 2014-2015 (fot. CEV)

W takim razie nigdy nie miałaś problemów z życiem codziennym w Polsce? W sklepie, restauracji?

– Raczej nie. Zwłaszcza, że teraz znam już podstawowe słowa po polsku i wystarczają do tego, by powiedzieć czego oczekuję, a potem podziękować. Ten aspekt życia w Polsce nigdy nie przysporzył mi problemów.

 Czy łatwo zauważyć różnice kulturowe między Polakami i Turkami?

– Na pewno mogę potwierdzić, że młodzi ludzie w obu tych krajach są bardzo uprzejmi, np. w komunikacji miejskiej ustępują miejsca starszym. Korzystam czasem z publicznych środków transportu, choć preferuję rower i własne nogi. Jeśli nie muszę, to bardzo nie lubię korzystać z samochodu. Dbanie o środowisko i te kwestie (śmiech). Wtedy jednak łatwo zauważyć, że jesteście skorzy do pomocy. W Turcji ludzie zdecydowanie więcej się uśmiechają. Staramy się tryskać energią, zarażać nią innych, rozmawiać z ludźmi. Polacy również, ale oni potrzebują do tego czasu. Oczywiście mamy w Turcji desperatów! Ale zdecydowanie przeważają ludzie radośni i zadowoleni z życia. Moja siostra ciągle się uśmiecha, ja także, nieważne, czy jestem w sklepie, na ulicy lub na boisku.

Czy jest coś, na co twoi bliscy i znajomi odwiedzający Cię w Polsce zwrócili uwagę?

– Trudno powiedzieć, ponieważ kiedy moja rodzina jest w Polsce, to tak naprawdę spędzamy czas tylko w swoim kręgu. Oni nie mają zbyt wielkiej styczności nawet z waszym językiem, bo rozmawiamy po turecku. Zwiedzamy różne miejsca w Polsce, ale niewiele doświadczają, jeśli chodzi o polskie zachowanie i mentalność. Ich pobyt tutaj to zawsze dla mnie czas wyjątkowy, podczas meczów czuję dodatkową motywację, a potem odwiedzamy różne zakątki, rzadko spędzamy czas biernie. Ale muszę powiedzieć, że lubią odwiedzać Polskę. Za każdym razem wracają tutaj, więc muszą kochać wasz kraj lub mnie (śmiech).

Czy mocno dotknęła cię zmiana takiej metropolii jak Stambuł na Dąbrowę Górniczą?

– Wszystko ma swoje dobre i złe strony, choć ja skupiam się na tych lepszych. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przemieszczanie się po Stambule jest bardzo uciążliwe z powodu korków i ogromnych odległości. Czasem droga na halę zajmowała mi dokładnie tyle czasu, co sam trening. Dla mnie polskim Stambułem jest Kraków. Wsiadam w samochód i jestem tam w niecałą godzinę. Trudno o mnie powiedzieć, że mieszkam w Dąbrowie Górniczej. Trenuję w tym mieście, ale mieszkam w Katowicach, Krakowie i Warszawie. Choć oczywiście w czasie wolnym od siatkówki.

W przyszłości widzisz się w centrum wielkiego miasta czy malutkim domu na uboczu?

– Mieszkałam w Stambule przed 20 lat. Nie mogę powiedzieć, że nie podobało mi się tam życie. Wszystko było blisko, wokół mnóstwo rozrywki. Teraz jednak przebywam w przytulnym miejscu, tutaj też mam swój własny sklep, swoją kawiarnię i wszystko to blisko mnie. Żyje mi się w obu miejscach naprawdę dobrze. W Stambule mam rodzinę, ale tutaj bliskich przyjaciół. Dąbrowa jest dla mnie ok! A gdzie siebie widzę? Nie wiem. W tym roku, może z racji tego, że to rok moich 30 urodzin, zdałam sobie sprawę, że nie warto planować przyszłości. Dobrze żyłoby mi się w metropolii, ale także przytulne miasteczko ma swój urok. Tylko Bóg wie, gdzie ostatecznie znajdę swoje miejsce.

Czy jest coś, co cię inspiruje?

– Nie. Staram się żyć swoim życiem, bo mam tylko jedną szansę i chcę w pełni ją wykorzystać. Muszę jednak powiedzieć, że od kiedy pamiętam, czytam książki, do czego inspirowała mnie moja mama, która jest nauczycielką. Od siódmego roku życia towarzyszą mi one bardzo często, czytam wszystko i wszędzie. Za moje motto życiowe można uznać „You only live once”, jeden z moich tatuaży. Kiedy ty myślisz o swoim życiu, kiedy rozmawiamy, ktoś w Afryce umiera z powodu głodu. Nie dostaniemy kolejnej okazji, więc nie możemy jej zmarnować. Moja praca jest moim hobby, dostaję za to wynagrodzenie, znam wspaniałych ludzi, odwiedzam piękne miejsca. Dlaczego więc mam być smutna? Ponieważ jestem z dala od domu? Nie. Bez sensu się tym zamartwiać. Każdy ma swoją jedną szansę i wykorzysta ją na swój sposób.

Ozge Cemberci w barwach reprezentacji Turcji (fot. CEV)
Ozge Cemberci w barwach reprezentacji Turcji (fot. CEV)

Jak to jest z bliźniakami? Czy oprócz tego, że ty i Gozde jesteście bardzo podobne z wyglądu, to macie także identyczne charaktery?

– Gozde jest mniej otwarta i towarzyska, choć nie mogę powiedzieć, że aż nadto cicha i spokojna. Ja nie potrzebuję czasu wśród nowo poznanych osób. Jestem w pełni sobą, wesoła, zwariowana, zawsze uśmiechnięta. Gozde musi kogoś poznać, na początku lubi zachować trochę dystansu. Nie jesteśmy też związane nadprzyrodzonymi mocami. Nieprawda, że czuję, że coś się stało, gdy mnie nie ma przy niej. Takie rzeczy mogę wyczuć przez telefon lub na żywo, ale nie istnieją między nami tajemne bliźniacze wibracje, choć jesteśmy mocno związane.

Na boisku zawsze dajesz dobrą energię i wprowadzasz pozytywnego ducha. Jesteś także ulubienicą fanów. Czy taką postawę wypracowałaś sobie w Polsce czy to twoja cecha niezależna od miejsca, w którym grasz?

– Absolutnie nie ma żadnej różnicy czy gram w Polsce, w Turcji, dla klubu czy reprezentacji. Taka jestem. Daje 100% siebie moim koleżankom i kibicom. Bardzo się cieszę, że mogę sprawić radość swoją grą i dobrą postawą. Możesz zapytać dziewczyn, z którymi gram. Myślę, że wszystkie odpowiedzą, że jestem fighterem i do końca walczę o postawione cele. Często też grałam w jednej drużynie z siostrą. Jeśli masz dwie zawodniczki takie jak my, możesz zrobić wszystko (śmiech).

Boisko odzwierciedla mój charakter. Nie mogłabym przybierać maski innej osoby, kiedy gram. Przede wszystkim dlatego, że sport uprawiam przez większość mojego życia. Praktycznie cały czas pracuję, trenuję. Ciągle więc muszę o coś walczyć. Jak mogłabym zatem udawać na boisku kogoś innego, kim nie jestem w życiu codziennym?

Co dała ci siatkówka, czego nie doświadczy człowiek niezwiązany ze sportem?

– Aspekt ekonomiczny jest ważny, choć zawsze trudny. Moja mama jest nauczycielką. Przez 30 lat pracy w zawodzie zarobi porównywalne pieniądze, jakie ja otrzymam po jednym sezonie. Sport może cię wynieść na piedestał. Oprócz tego na pewno rozwija mentalność. I myślę tu nie tylko o tej sportowej. Człowiek wykształca sobie cechy charakteru takie jak upór, zaangażowanie, dążenie do celu, które przydają się w życiu codziennym. Sport przyczynia się także do tego, że musisz być doskonale zorganizowany. Jeśli umawiam się z kimś na 15:00, jestem gotowa już godzinę wcześniej. Jeśli masz trening dwa razy dziennie, to przychodzisz przygotowana na czas. Oczywiście to przychodzi z doświadczeniem, z rozegranymi meczami, turniejami i sezonami. Tego uczysz się wraz z rozwojem sportowych umiejętności.