Turniej cudów czyli faza grupowa mistrzostw Europy w pigułce

Faza grupowa Lotto Eurovolley Poland 2017 przyniosła mnóstwo niespodzianek i niesamowitych, emocjonujących spotkań. Dwanaście drużyn pozostaje w walce o medale. W tym gronie znalazła się reprezentacja Polski.

Polacy zakończyli fazę grupową na drugim miejscu (fot. Anna Kołakowska)
Polacy zakończyli fazę grupową na drugim miejscu (fot. Anna Kołakowska)

Cztery grupy po cztery drużyny rywalizowały od minionego czwartku w ramach mistrzostw Europy. Najciekawszy przebieg miały zmagania w katowickim Spodku, w którym do ostatniej piłki wszystko mogło się zdarzyć, a o krok od wypadnięcia z turnieju byli przedturniejowi główni pretendenci do złota – reprezentacja Francji. Ostatecznie, już na tym etapie z rywalizacją pożegnali się Estończycy (grupa A), Słowacy (grupa B), Hiszpanie (grupa C) oraz Holendrzy (grupa D).

Niezły wynik w słabym stylu

Reprezentacja Polski rozpoczęła turniej na Stadionie Narodowym, gdzie, podobnie jak podczas mistrzostw świata w 2014 roku, naprzeciw stanęli siatkarze z Serbii. Kibice spisali się na medal i wypełnili Stadion Narodowy, lecz mimo to nie był to start marzeń dla biało-czerwonych.

Nie ma co się czarować, że Serbia była zdecydowanym faworytem tego spotkania i nie zawiodła oczekiwań bukmacherów. Podopieczni trenera Grbicia zagrali bardzo spokojnie, zwłaszcza część setów po drugiej przerwie technicznej. Polacy zaś po 16. punkcie zachowywali się trochę jak koliberki we mgle i mieli mnóstwo problemów, zwłaszcza ze skończeniem ataku (43% – 51% skuteczności w tym elemencie w przekroju całego spotkania).

Patrząc na statystyki tego meczu, Polacy nie mieli punktu zaczepienia, gdyż rywale lepiej radzili sobie we wszystkich elementach, choć paradoksalnie popełnili więcej błędów niż ekipa trenera de Giorgiego. Przeraża nieco fakt, że w tym spotkaniu bardzo kiepsko zaprezentowali się zawodnicy, którzy mieli stanowić o sile naszej ofensywy. Dawid Konarski skończył 8 z 23 piłek, a Bartosz Kurek zaledwie 5 z 15…

Serbowie zagrali lepiej i zasłużenie wygrali mecz na Stadionie Narodowym (fot. Anna Kołakowska)
Serbowie zagrali lepiej i zasłużenie wygrali mecz na Stadionie Narodowym (fot. Anna Kołakowska)

Gdy wielu wieszało już psy na polskiej kadrze, ta przeniosła się do Gdańska i… zrobiła swoje. W dwóch kolejnych spotkaniach Polacy nie oddali rywalom nawet seta, odprawiając z kwitkiem kolejno reprezentację Finlandii i Estonii. Nie były to może mecze życia naszej kadry, bo 24 błędy w trzysetowym meczu z Finlandią i tylko 44% skuteczności w ataku w starciu z Estonią nie wyglądają najlepiej. Jednak polski selekcjoner odważniej dokonywał zmian, a siatkarze zachowywali wystarczająco dużo zimnej krwi w kluczowych momentach, by móc cieszyć się z awansu do dalszej fazy z drugiego miejsca.

Spodek odleciał

Ciekawie działo się również w pozostałych grupach. Rywalizację w Krakowie zdominował Gyorgy Grozer. Niemiecki bombardier w pierwszej części turnieju pokazuje niesamowitą formę i prezentuje bardzo wysoką skuteczność. Ciągnął swoją drużynę od zwycięstwa do zwycięstwa i to Niemcy z kompletem wygranych na koncie zapewnili sobie awans do ćwierćfinału. Zostawili za plecami Włochów, którzy w pierwszej fazie turnieju bardzo falują formą – seriami tracą, by później za sprawą świetnej zagrywki zdobywać punkty. Z trzeciego miejsca awans zapewnili sobie Czesi.

W grupie C mieli dominować Rosjanie i tak też się stało. Trzy mecze, trzy wygrane i żadnego przegranego seta – ta statystyka mówi sama za siebie. Za plecami Sbornej również bez niespodzianek, choć może forma reprezentacji Słowenii dla wielu obserwatorów jest nieco rozczarowująca. Pogromcy Polaków sprzed dwóch lat awansowali, ale dopiero z trzeciego miejsca, ustępując jeszcze Bułgarii.

Francuzi na początku turnieju grają poniżej oczekiwań (fot. Daria Zmarzlik)
Francuzi na początku turnieju grają poniżej oczekiwań (fot. Daria Zmarzlik)

Warto opisać natomiast nieco szerzej opisać wydarzenia w katowickim Spodku, które, poza polską grupą, przyciągnęły chyba uwagę największej grupy kibiców. Już pierwszy dzień rywalizacji wprawił wszystkich w osłupienie. Najpierw Turcy pokazali, że wbrew prognozom nie są chłopcem do bicia i odprawili z kwitkiem Holendrów, a potem formą błysnęli Belgowie. Francuzi byli o krok od przegrania swojego pierwszego meczu za trzy punkty. Doprowadzili do tie-breaka, w którym jednak ich gra zupełnie się rozsypała i to Belgia mogła cieszyć się z pokonania faworytów na początek zmagań w mistrzostwach.

Drugiego dnia rywalizacji w Katowicach zrobiło się jeszcze ciekawiej. Dwa mecze – dwa tie-breaki. Najpierw Belgowie męczyli się niemiłosiernie w starciu z Turcją. Podopieczni Vitala Heynena wrócili w tym meczu z bardzo dalekiej podróży. Podobnie zresztą jak „trójkolorowi”. Holendrzy spokojnie mogli ich ograć 3:1. Na boisku pojawił się jednak Earvin N’Gapeth. Gwiazdor, choć daleki od optymalnej formy, miał przebłyski geniuszu, które pozwoliły Francji zwyciężyć w tym meczu 3:2.

Emocje nieco opadły trzeciego dnia. Belgowie błyskawicznie rozprawili się z Holendrami, zaś Francuzi bez najmniejszych problemów pokonali Turcję. W efekcie to „pomarańczowi” pożegnali się z turniejem. Trochę szkoda, gdyż ich kibice licznie zjechali się do Katowic i żywiołowo dopingowali swoich podopiecznych…

Wszystko się może zdarzyć

Oby demony przeszłości nie powróciły! (fot. Anna Kołakowska)
Oby demony przeszłości nie powróciły! (fot. Anna Kołakowska)

Na swoich rywali ćwierćfinałowych czekają już Serbowie, Niemcy, Rosjanie i Belgowie. Pozostałych osiem drużyn już w najbliższą środę rozegra mecze barażowe. W Katowicach Włosi zagrają z Turcją, a Francuzi z reprezentacją Czech. W Krakowie z kolei powinno być bardziej emocjonująco. Bułgarzy będą walczyć z Finlandią i tu trudno o jednoznacznego faworyta. Polacy zaś staną naprzeciwko Słoweńców.

Biało-czerwoni będą mieli okazję zrewanżować się za ćwierćfinałową porażkę sprzed dwóch lat, kiedy to Słoweńcy byli rewelacją turnieju i ostatecznie zakończyli go na najniższym stopniu podium. Teoretycznie, patrząc na postawę Słoweńców w pierwszej fazie turnieju, Polacy nie powinni mieć żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa w tym spotkaniu. Pozostaje więc mieć nadzieję, że demony z przeszłości nie powrócą, a Sket i spółka już na tym etapie pożegnają się z walką o mistrzostwo.

Zobacz komplet wyników fazy grupowej!