Vital Heynen nowym trenerem reprezentacji Polski! Co o nim wiemy?

Belg Vital Heynen został wybrany nowym trenerem reprezentacji Polski. W pokonanym polu pozostawił Piotra Gruszkę i Andrzeja Kowala. Jak pracę z belgijskim trenerem oceniają zawodnicy? Czego można się spodziewać po Heynenie?

Vital Heynen nowym trenerem reprezentacji Polski! (fot. CEV)

Vital Heynen zastąpił na stanowisku szkoleniowca kadry Polski Ferdinando de Giorgiego, którego zwolniono po nieudanych dla biało-czerwonych mistrzostwach Europy. Belg kojarzony jest z ekspresyjnym stylem bycia i niekonwencjonalnymi metodami treningowymi. Obecnie pracuje w VfB Friedrichshafen, a na swoim koncie ma także przygodę z polską ligą, kiedy w latach 2013-2015 prowadził Transfer Bydgoszcz.

Na swoim koncie sukcesy reprezentacyjne z Niemcami, z którymi w 2014 roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata w Polsce. W ostatnich mistrzostwach Europy wraz z Belgami zajął czwarte miejsce, a już sam udział w strefie medalowej reprezentacji Belgii można było uznać za miłą niespodziankę.

Trenersko najdłużej związany był z belgijskim klubem Noliko Maaseik – miejscowości, z której sam Heynen pochodzi. Poza przygodą z polską PlusLigą, pracował także w lidze tureckiej, francuskiej, a obecnie niemieckiej.

Wykorzystuje potencjał

Jedną z osób, które miały okazję pracować w nowym polskim selekcjonerem jest Sam Deroo. – Heynen jest przede wszystkim entuzjastycznie nastawiony do życia i energetyczny jako trener. Ma doskonały kontakt z kibicami, żyje meczem wraz z trybunami, jest bardzo ekspresyjny na ławce trenerskiej podczas spotkania – podkreśla belgijski siatkarz. – Wykorzystuje mimikę, gestykuluje zarówno podczas meczów, jak i na treningach – dodaje. – Z drugiej strony jest także wymagający, bo chce osiągać z drużyną jak najlepsze wyniki. Z tego względu bardzo go szanuję, zawsze próbuje maksymalnie wykorzystać potencjał zespołu, jak i zawodników jako indywidualnych jednostek – kwituje reprezentant ZAKSY.

Jako człowiek jest energetyczny, lubi kreować, tworzyć nowe rzeczy, wkłada mnóstwo pracy i zaangażowania, by zrealizować jak najlepiej pomysły, które chce wdrożyć drużynie. Czy ma również słabe cechy? Owszem. Jest niecierpliwy. Dla niektórych słabą stroną może być to, że jest wymagający, ale to akurat bardzo przydatne, by osiągnąć siatkarski najwyższy poziom.

Ma mnóstwo pomysłów

O krótką charakterystyka Heynena pokusił się również Lukas Kampa. – Vital ma obsesję na punkcie siatkówki, oczywiście w pozytywnym sensie. Jest specyficzny, ale przez te lata współpracy bardzo go polubiłem i mogę sobie wyobrazić, a nawet mam nadzieję, że będzie mi dane jeszcze kiedyś pracować z nim w jednym klubie – zaznacza rozgrywający Jastrzębskiego Węgla. – Pamiętam, że na początku jego pracy z kadrą przeżyliśmy szok. Po sześciu tygodniach powiedziałem, że nie umiem z nim dłużej pracować!

Mimo wielu pozytywów Kampa uważa, że praca z Heynenem nie jest prostą sprawą! – Dawał w kość. Codziennie coś nowego, nowe pomysły, nowe rozwiązania – zdradza Niemiec. – Jeśli się go zrozumie, zaakceptuje i pracuje według jego zasad, to robi się postępy zarówno jako siatkarz, jak i jako człowiek. Zresztą kilku polskich zawodników już go zna, bo przecież pracował w PlusLidze. Mimo to myślę, że kadra pod jego wodzą może przeżyć szok kulturowy – kończy.

Jest pracoholikiem

– W pewnym momencie trenowałem cztery zespoły: Noliko Maaseik, kadrę Niemiec, która wówczas też przebywała w Belgii na zgrupowaniu, dziewczyny na plaży oraz Holendrów. Muszę przyznać, że to było rzeczywiście za dużo. Rano o godzinie 9 zaczynałem trening siatkówki plażowej, od 10 do 12 kadra Niemiec, potem o 13 miałem trening w innej hali z dziewczynami, potem od 16 do 19 mężczyźni z Belgii plus od czasu do czasu jeździłem wieczorami do Holandii. Wtedy rzeczywiście byłem zmęczony, ale nauczyłem się wiele rzeczy – opowiadał o swojej przeszłości belgijski szkoleniowiec w kawowym wywiadzie.

Sam trener podkreśla, że nie lubi konwencjonalnych rozwiązań na treningach. – Kiedy najpierw odbijasz piłkę krzesłem, potem z łatwością robisz to rękami. To nie są żadne głupie gry, tylko kreatywny trening. Chcę, żeby moi zawodnicy uczyli się czegoś podczas każdego ćwiczenia – zdradza. – Kiedy pochwalisz kobietę i powiesz jej, że ma wykonać coś 100 razy, ona to zrobi. Facet skończy po siedmiu razach. Ale kiedy zaproponujesz małe gry z nagrodą w postaci czekoladki, to mężczyźni zaczynają walczyć, bo chcą zwyciężać – opisuje swoje metody Heynen. – Na jeden z treningów z Niemcami kupiłem wielką torbę czekoladek i cały ranek graliśmy małe gry. Każdy kto wygrywał, mógł włożyć rękę do torby i wybrać sobie słodycz. Zapłaciłem za to może 20 euro, ale jaka była przyjemność! Zrealizowałem mój cel: wiedząc o nagrodzie, zawodnik grał lepiej i walczył o każdą piłkę. Nie chodzi przecież o to, żeby pracować, wziąć za to pieniądze i to wszystko – podkreśla.

Po kilku miesiącach niecierpliwego oczekiwania na nowego selekcjonera reprezentacji Polski, czas życzyć Belgowi udanej współpracy z polskimi graczami, polskim związkiem i polskim siatkarskim środowiskiem!