Waldemar Wspaniały: Półfinały pomiędzy Resovią i ZAKSĄ to wydarzenie sezonu

Statystyki potwierdzają dominację PGE Skry Bełchatów w PlusLidze w sezonie 2013/2014. Według ekspertów największym plusem rozgrywek jest postawa młodych zawodników, a rozczarowaniem forma LOTOSU Trefla Gdańsk.

PGE Skra Bełchatów zdobyła ósmy tytuł mistrza Polski (fot. CEV)
PGE Skra Bełchatów zdobyła ósmy tytuł mistrza Polski (fot. CEV)

W minionym sezonie najwięcej czasu na boisku spędzili siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy rozegrali aż 34 spotkania i 134 sety. To aż o 12 setów więcej od drugiej w tym zestawieniu Asseco Resovii Rzeszów, która ma na koncie tylko jeden mecz mniej. Najmniej doświadczenia boiskowego zebrali siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała – w 24 spotkaniach zagrali tylko 86 setów i nie zdołali zdobyć nawet połowy punktów wywalczonych przez podopiecznych Sebastiana Świderskiego.

Czym PGE Skra Bełchatów wygrała mistrzostwo Polski? Atakiem! W tym elemencie bełchatowianie mieli aż 43% skuteczności. Na 2841 piłek skończyli 1414, popełnili 203 błędy i 190 razy zostali zablokowani. Z zaledwie 33% skutecznością w tym elemencie zakończyli sezon zawodnicy AZS-u Częstochowa.

Do końcowego sukcesu drużyny prowadzonej przez Miguela Falascę przyczyniła się również zagrywka. Mistrzowie Polski najczęściej posyłali asy, bo robili to z częstotlwością aż 1,7 na set. Do białej gorączki mogli doprowadzić Jakuba Bednaruka gracze AZS-u Politechniki Warszawskiej, bo psuli serwisy na potęgę i w sumie oddali w ten sposób przeciwnikom aż 492 oczka.

Również blok był atutem bełchatowian – zatrzymywali przeciwników średnio 3,2 razy na set. Najmniej efektywni w tym elemencie byli zawodnicy BBTS-u Bielsko-Biała ze średnią 1,9 bloku na set. Gorsze wspomnienia związane z siatką będą mieli siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy tracili punkty za sprawą dotknięcia górnej taśmy aż 55 razy.

PGE Skra Bełchatów zdobyła ósmy tytuł mistrza Polski (fot. CEV)

W przyjęciu zagrywki wyróżniali się jastrzębianie i olsztynianie (po 22% skuteczności). Najmarniej w tym elemencie spisywali się zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów i Cerradu Czarnych Radom (po 17%). Najwięcej błędów bezpośrednio po przyjęciu popełnili reprezentanci AZS-u Politechniki Warszawskiej, a najmniej LOTOSU Trefla Gdańsk.

Sukcesy indywidualne

Szczególnie udany sezon ma za sobą Mariusz Wlazły. Atakujący PGE Skry Bełchatów był najlepszym zawodnikiem PlusLigi i zapisał na swoim koncie 520 punktów, z czego 401 w ataku. Zaraz za nim sklasyfikowano Dicka Kooy’a z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z liczbą 479 oczek. Holender to z kolei najlepiej atakującym ligi (402 szczęśliwe ataki). Trzeci w klasyfikacji najlepiej punktujących jest Michał Łasko z Jastrzębskiego Węgla z wynikiem 442 punktów. Do czołowej piątki załapali się jeszcze Wytze Kooistra (Cerrad Czarni Radom) – 419 pkt. i Michał Kubiak (Jastrzębski Węgiel) – 418 pkt.

Na pozostałych pozycjach wyróżnili się również zawodnicy z niżej sklasyfikowanych drużyn. Na pochwałę zasługuje Dawid Murek. Gracz AZS-u Częstochowa był najlepszy wśród przyjmujących (35,02% przyjęcia doskonałego) i wyprzedził w tym zestawieniu dwóch libero – Pawła Zatorskiego z PGE Skry Bełchatów i Pawła Ruska z LOTOSU Trefla Gdańsk. Zestawienie najlepiej zagrywających wygrał Mariusz Wlazły, który serwował średnio 0,62 asa na set. Tuż za nim uplasowali się dwaj przedstawiciele Indykpolu AZS Olsztyn – Matti Oivanen i Rafał Buszek. Największym postrachem dla atakujących rywali był Piotr Hain, który średnio zatrzymywał przeciwników blokiem z regularnością 0,76 bloku na set. W czołowej trójce znaleźli się również Marcin Możdżonek z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i mistrz Polski Karol Kłos.

Udział liderów w zdobyczach punktowych pierwszej i ostatniej drużyny PlusLigi
Udział liderów w zdobyczach punktowych pierwszej i ostatniej drużyny PlusLigi

_________________________________________________________________________________

Waldemar Wspaniały (działacz siatkarski): Poziom rozgrywek w tym sezonie nie był zachwycający, porównywalny do poprzedniego roku, a może nawet trochę gorszy. Spodziewałem się więcej walki w meczach o medale, zwłaszcza w tym o mistrzostwo Polski. PGE Skra miała jednak zdecydowaną przewagę i myślę, że zasłużenie wygrała, bo trafiła z formą i na końcu sezonu pokazała najlepszą siatkówkę. Mecze pomiędzy Resovią i ZAKSĄ były bardzo wyrównane. Sportowo to największe wydarzenie tego sezonu. Pozostałe drużyny nie namieszały za dużo, a wręcz przeciwnie. W pierwszej rundzie fazy play-off na osiem spotkań kluby z miejsc 5-8. wygrały tylko jednego seta! Niestety, w tym roku zrobiła się przepaść, pomiędzy pierwszą czwórką a resztą. Władze ligi i prezesi zespołów muszą coś z tym zrobić, bo nie przypominam sobie tak zdecydowanej przewagi w ostatnich latach.

Cieszę się, że pokazało się kilku fajnych chłopaków, byłych zawodników Młodej Ligi. Dostali szansę i całkiem nieźle ją wykorzystali. Myślę tu o graczach z Radomia, Kielc czy Warszawy. Z tego co wyliczyłem, w składach PlusLigi było 57 zawodników grających w przeszłości w Młodej Lidze. Na 19 powołanych do kadry B jest 16, którzy grali w Młodej Lidze. Dwóch – Dawid Konarski i Grzegorz Bociek są w kadrze A i będą przygotowywać się do mistrzostw świata.

Grzegorz Ryś (trener siatkarski): Na poziom rozgrywek nie można narzekać. Została utrzymana średnia jakość. Bardzo podobało mi się natomiast, że tak wielu młodych zawodników mogło w tym sezonie zaprezentować swoje możliwości. To są takie nazwiska jak Szalpuk, Bućko czy trochę starsi jak Bołądź, Wachnik, Kowalski, Wolański czy Bednorz. Być może nie zawsze byli to zawodnicy podstawowi, ale ważne, że w ogóle zaistnieli. Stało się to m.in. dzięki powiększeniu ligi do dwunastu zespołów.

Spotkania finałowe były mniej ciekawe niż pojedynki półfinałowe. Meczów półfinałowych odbyło się bardzo dużo i rozstrzygały się one w tie-breakach. Trudno było zdecydowanie wytypować zespół, który awansuje do finału. W finale PGE Skra bez żadnych przeszkód wygrała trzy spotkania i zdobyła tytuł mistrzowski. Trzeba tu jednak podkreślić, że kontuzja Achrema w samej końcówce sezonu musiała mieć wpływ na postawę Asseco Resovii.

Ciekawym objawieniem ligi można mianować Indykpol AZS Olsztyn oraz Cerrad Czarnych Radom. Jeśli chodzi o rozczarowania, to wszyscy typują zespół z Gdańska. Była to jednak jedyna drużyna bez zawodników zagranicznych i to trzeba uznać za plus. Przykład Trefla pokazuje, jak nie powinno się budować zespołu. Zmienianie zawodników w takiej ilości co sezon powoduje, że drużyna gra nierówno oraz nie jest w stanie wykreować znaczących postaci, które stanowiłyby kręgosłup drużyny.

Również AZS Częstochowa nie do końca zaprezentował swoje możliwości. W pierwszej rundzie tym zawodnikom przytrafiło się zbyt wiele kontuzji, a więc konieczne były roszady w składzie. Nie grał Marcin Janusz, kłopoty zdrowotne miał Michał Bąkiewicz, później fatalnie staw skokowy skręcił Miłosz Hebda. Gdyby wszyscy byli w pełnej dyspozycji, mieliby duże szanse, by z powodzeniem walczyć o awans do ósemki.

Robert Prygiel (trener Cerrad Czarnych Radom): Jestem zadowolony z siódmego miejsca w tabeli, ale pozostał mały niedosyt. Jeżeli ktoś przed sezonem powiedziałby, że zajmiemy tę siódmą lokatę i będziemy grać o szóstą, a wcześniej wygramy z PGE Skrą Bełchatów i Jastrzębskim Węglem, to na pewno bym nie uwierzył. Mimo wszystko wydaje mi się, że gdyby nie kontuzje i brak chociaż odrobiny szczęścia, stać nas było na to, żeby zająć szóste miejsce i walczyć o piąte w ostatecznym rozrachunku. Na piątą lokatę po rundzie zasadniczej złożyło się parę rzeczy, np. brak kontuzji. Później niestety urazy przytrafiły się też szóstkowym zawodnikom. Ważny był też fakt, że jako beniaminek byliśmy w PlusLidze drużyną nieznaną i nieprzewidywalną. Potem przeciwnicy na pewno zaczęli analizować nasz system grania, przez co staliśmy się dla nich bardziej czytelni.

Vital Heynen (trener Transferu Bydgoszcz): Play-out to była nasza najlepsza siatkówka, mimo że zawodników generalnie trudno motywuje się przed meczami o tak niskie miejsca w tabeli. Dodatkowo z PlusLigi nie można przecież spaść. Oczywiście 9. miejsce nie jest dla Transferu żadnym sukcesem, bo rok temu klub z Bydgoszczy był czwarty. Wielka szkoda, że inne zespoły, które wygrywały w rundzie zasadniczej, jak na przykład ten z Olsztyna, w play-offach szybko przegrywały. Dobra liga to taka, w której większość klubów prezentuje zbliżony poziom, nie tylko te walczące o medale.

a4Renata Respondek
Magdalena Gajek
Nela Sanecka