Wielkość polega na wyjątkowości

Uwielbiam podróże i doświadczanie nowego… Na początku lutego pojechałem więc do Włoch, a konkretniej do Werony. Głównym celem podróży o dziwo nie był tylko balkon występującej w reklamie Julietty ;), a piękna Arena znajdująca się w centrum miasta, lecz przede wszystkim „staż” u trenera Andrei Gianiego – szkoleniowca Calzedonia Verona oraz reprezentacji Słowenii w piłce siatkowej, rzecz jasna.

(fot. Tomasz Wasilkowski)
Hala w Weronie może robić wrażenie! (fot. Tomasz Wasilkowski)

To było moje pierwsze zderzenie siatkówką oglądaną bezpośrednio w Italii. Włoskie szlify zbierałem w Polsce od kilku trenerów pracujących w naszym kraju. Miałem wstępne wyobrażenie tego, co mogło mnie czekać.

Po przylocie spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie – wiosna, piękne słońce i tak przez 4 dni. Później było już niestety mniej atrakcyjnie. A w samym klubie: ludzie niezwykle otwarci, uśmiechnięci, jednym słowem ciepłe przyjęcie przez cały sztab szkoleniowy i zawodników – reprezentantów m.in. Włoch, Serbii, czy USA. Miałem okazję obserwować wszystkie zajęcia, być na odprawach technicznych, treningach siłowych, czyli generalnie byłem bardzo blisko tego, co potocznie nazywa się procesem szkoleniowym. Myślę, że tak naprawdę trudno opisać to wszystko, co zobaczyłem, doświadczyłem. Achh, i ta kuchnia…

Podczas jednej z wielu rozmów, jakie przeprowadziliśmy podczas tych dwóch tygodni z Andreą Gianim, weszliśmy na temat ideologii trenerskiej, filozofii pracy, założeń i wszystkiego, co przynosi powodzenie w pracy trenerskiej. Wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Okazało się, że w części swoich założeń jest bardzo podobny do trenerów, u których miałem wcześniej okazję się uczyć, ale były też kwestie, na które patrzył zdecydowanie inaczej. To jest całe piękno nauki i możliwości wyjazdów do innych krajów, do różnych trenerów. Polega ono na możliwości rozwijania horyzontów, czerpiąc inspirację z różnych źródeł.

(fot. Tomasz Wasilkowski)
Z Andreą Gianim (fot. Tomasz Wasilkowski)

Teraz, po powrocie z Włoch, prowadzę szkolenia dla trenerów i nauczycieli. Staram się najlepiej jak potrafię przedstawić to, czego nauczyłem się od innych, tak wybitnych trenerów. Dokładam wszelkich wysiłków, aby przekazać pozostałym przede wszystkim różnorodność prowadzenia treningu, nawet w najprostszych elementach siatkarskich. Nasza praca, nauczyciela- trenera, jest zajęciem poniekąd artystycznym . Mamy płótno, farby, pędzle, czyli halę, drużynę, piłki itp. A to, co chcemy namalować, stworzyć zależy tak naprawdę tylko od nas. I to jest piękne. Oczywiście mając do dyspozycji tylko ciemne kolory, trudno namalować jest kolorową tęczę, ale to już temat na inną rozmowę…

Wielokrotnie wydawało mi się, że posiadam jedyną prawdę w danej kwestii, a tu nagle, pojawia się trener z drużyną, robi wszystko zupełnie odwrotnie i wygrywa. Jak śmie?!? Świat się wali…

Od czasu do czasu uczestniczyłem w szkoleniach, gdzie występujący prelegent różnił się znacząco w swoich wypowiedziach i założeniach od poprzednika, który skończył wykład kilka minut wcześniej. Do dziś pamiętam konsternację na sali i pojawiające się pytania: „to jak k!@#a w końcu mamy robić?”. (Podkreślnik „k!@#a” wydaje się być kluczowy dla tej wątpliwości 🙂 ). Odpowiedź wydaje mi się prosta: rób tak, jak uważasz za słuszne!

(fot. Tomasz Wasilkowski)
W czasie treningu ekipy z Werony (fot. Tomasz Wasilkowski)

Innych cech charakteru i warsztatu pracy potrzebuje trener w bogatym klubie walczącym o mistrzostwo Polski, a innych umiejętności potrzebuje osoba pracująca w klubie bez pieniędzy i wielkich celów, czy trener w klubie młodzieżowym. To zrozumiałe.

Dlatego warto wyjeżdżać, szkolić się i uczyć, bo każdy może mieć to coś, tę małą część, to jedno zdanie, które odmieni twój sposób postrzegania danej sytuacji. Brazylijczycy trenują inaczej aniżeli Włosi, Amerykanie, Francuzi czy Polacy. A każda drużyna w ostatnim czasie wygrała coś wielkiego. Stojczew jest trenerem o innych podejściu niż Giani, Rezende ma zupełnie inne nastawienie aniżeli Antiga. I to jest niezwykłe.

Jest coś, co słyszę praktycznie za każdym razem, gdy rozmawiam z tymi, którzy „trzęsą” siatkówką, a co powtórzył mi na swój sposób Giani: „Każdy trener jest na swój sposób wyjątkowy poprzez to, jaką jest osobą. Trzeba tylko odpowiednio dobrać ludzi do tego, co chcesz stworzyć”. Te słowa zapadły mi bardzo mocno w pamięć.

Czyż wielkość wybitnych trenerów nie polega na ich wyjątkowości i niepowtarzalności?

PS. Serdeczne podziękowania dla Bartka Bućko za okazaną pomoc!!!