Wlazły nie chce do kadry, a kadra nie powinna chcieć Wlazłego

Debata na temat Mariusza Wlazłego w kadrze trąci myszką, a argumentów na „nie” jest naprawdę wiele. Przeczytaj, dwa zupełnie różne komentarze w tej sprawie.

Mariusz Wlazły z barwach PGE Skry Bełchatów (fot. CEV)
Mariusz Wlazły z barwach PGE Skry Bełchatów (fot. CEV)

Wlazły nie jest strażakiem, ale ma jaja

Mam wrażenie, że z premedytacją środowisko siatkarskie chce wykorzystać Wlazłego – po słabych wynikach w Lidze Światowej Polska nawołuje, aby lider Skry Bełchatów znów grał w kadrze, bo brakuje nam armat. Problem tylko w tym, że Wlazły znów jasno odpowiedział, że nie zamierza występować w reprezentacji. Nie zamknęło to nikomu ust, bo dziennikarze wciąż pytają, co by było, gdyby…

Wlazły nie jest strażakiem, który ma gasić kadrowe pożary. Ci co przegrywali niech teraz odbudują morale drużyny, do której kapitan Skry nie od dziś nie należy. Zamiast debatować nad praktycznie zamkniętą sprawą proponuję się zastanowić, którego z młodych atakujących przygotować do gry w pierwszej reprezentacji. Nie oszukujmy się – dużego wyboru nie mamy i nie zapowiada się, że będziemy mieć. Jak najszybciej zainwestujmy np. w Grzegorza Boćka, który przywiózł z Rosji srebro i był najskuteczniejszym zawodnikiem uniwersjady w Kazaniu.

Wlazły działa konsekwentnie i absolutnie nie poddaje się dużej presji otoczenia, a temat przecież cyklicznie wraca. Krótko i treściwie: facet ma jaja i honor. Nie jest teraz ważne, ile par skarpetek kadrowicze dostawali, a ile powinni. Jeżeli zawodnik nie czuje się dobrze w reprezentacji, nie powinien w niej występować, bo to nikomu nie posłuży.

Przypuszczam, że nic nie jest w stanie odwrócić tej sytuacji i sprawić, że kapitan PGE Skry założy biało-czerwoną koszulkę. Zakończmy więc temat raz na zawsze. Wlazły, jak sam podkreśla, skupia się na pracy dla klubu i na rodzinie. Nie można obrażać się na człowieka, który swój czas woli poświęcić własnemu dziecku niż reprezentacji.

W drużynie narodowej powinni grać najlepsi siatkarze, ale tylko ci, którzy rzeczywiście bardzo tego chcą i liczą się z możliwymi konsekwencjami. Giba poświęcił kadrze całe swoje sportowe życie, a teraz ma przed sobą rozwód i życie rodzinne w rozsypce. Nie życzę Wlazłemu tego samego i mam nadzieję, że się nie ugnie.

Magdalena Gajek

___________________________________________________________________________________

Reprezentacja Anastasiego nie dla kapryśnych

Dlaczego Mariusz Wlazły nie jest dobrym pomysłem na wzmocnienie kadry Andrei Anastasiego? Z kilku powodów. Po pierwsze rok po zakończeniu igrzysk olimpijskich to doskonały moment na odmładzanie drużyny. Czołowe postaci w większości reprezentacji świata kończą kariery, by ustąpić miejsca młodszym, mniej ogranym zawodnikom. Tym, którzy potrzebują czasu, aby przygotować się do igrzysk w Rio de Janeiro.

Mariusz Wlazły nie jest ani młody, ani nieograny, a jego sprowadzenie w trybie awaryjnym byłoby co najwyżej chwilowym załataniem dziury, a nie budowaniem drużyny w kontekście kluczowych imprez. Bo czy armata Skry Bełchatów będzie w stanie grać na kolejnych igrzyskach? Nie podejrzewam…

Po drugie w mojej ocenie Andrea Anastasi szuka do swojej drużyny siatkarzy o specyficznym usposobieniu, dla których liczy się bardziej siła drużyny niż indywidualności. Włoch nie będzie sięgał po osoby mogące w jakikolwiek sposób zaburzyć tzw. team spirit.

Tajemnicą poliszynela są informacje dotyczące kadry w erze Mariusza Wlazłego. Wiele mówiło się o tym, że atakujący i jego podgrupa przebywali na zgrupowaniu według specjalnych zasadach. Budziło to konflikty, a ostatnim czego potrzebuje teraz polska drużyna jest stworzenie dodatkowych podziałów i jeszcze jednej grupy uprzywilejowanych. To kadra jest dla siatkarzy czy siatkarze dla kadry?

Trzeci, pomijany, a moim zdaniem kluczowy aspekt tej sprawy – mamy w zespole wartościowego atakującego. Wszyscy, którzy obserwowali w minionym sezonie rywalizację we włoskiej Serie A, powinni się zgodzić, że Jakub Jarosz to nie chłopiec od noszenia piłek i bidonów.

Byłemu atakującemu Andreoli Latina brakuje przede wszystkim zaufania selekcjonera kadry. Jarosz nie błyszczał jako zmiennik, ale to nie wyklucza, że jako podstawowy zawodnik by zawodził. Czekam, aż Jarosz dostanie autentyczną szansę i na przestrzeni całego spotkania pokaże swoje umiejętności. W końcu to on od zawsze był nominalnym atakującym – nie przerobiony na zamówienie Anastasiego Zbigniew Bartman. Apeluję: dajcie szansę Jaroszowi!

Renata Respondek

___________________________________________________________________________________

Informator: Mariusz Wlazły zrezygnował z gry w kadrze w 2011 roku. Jako przyczynę wskazał brak zainteresowania związku jego kontuzją, co szeroko opisał w oficjalnym oświadczeniu. Rok później zawodnik był bliski powrotu do reprezentacji, spotkał się nawet z Anastasim, ale powołania nie otrzymał. Teraz w rozmowie ze Sport.pl Wlazły przypomina słowa Włocha, który stwierdził, że jego obecność na zgrupowaniach zabiłaby ducha drużyny.