Wróżenie z fusów przed mistrzostwami świata

Polscy siatkarze zmagania na mistrzostwach świata rozpoczną dopiero w środę od meczu z Kubą. Ale najważniejsza impreza tego roku startuje już teraz! Co sądzimy o regulaminie rozgrywek? Jakie szanse mają Polacy i kto jest faworytem tego turnieju? Sprawdźcie, co uważamy na ten temat! 

Reprezentacja Polski zmagania w mistrzostwach świata rozpocznie od starcia z Kubą (fot. Daria Zmarzlik)

Renata Respondek

Mistrzostwa świata na start. Mecz otwarcia już dziś i mam głęboką nadzieję, że organizatorzy ogarnęli już wszystkie punkty regulaminów, przepisów i drabinki turniejowej i do samego końca rywalizacja będzie toczyć się bez przeszkód i niepotrzebnych dyskusji na tematy około sportowe. Swoją drogą to niepoważne, by organizatorzy mieli aż taką dowolność podczas zawodów najwyższej rangi. FIVB musi to zmienić i to już od najbliższych zawodów.

Bardzo ciekawa jestem postawy Polaków, którzy bronią tytułu wywalczonego przed czterema laty w Polsce. Będzie to ogromne wyzwanie dla tej nowo budującej się drużyny, która przecież niewiele ma wspólnego z tą, która triumfowała na poprzednich mistrzostwach. Mam nadzieję, że Biało-Czerwonym uda się awansować do najlepszej szóstki turnieju. Wszystko ponad to będzie dużym sukcesem.
To pierwszy taki turniej, w którym wbrew pozorom bardzo trudno wskazać faworyta. Czołowe drużyny mają swoje problemy: z kontuzjami, kontaktami trener-zawodnicy, zmianą pokoleniową itd. Moim zdaniem, jeśli trafili z formą to bardzo groźni będą Rosjanie. Bez wątpienia mocni będą również tradycyjnie siatkarze ze Stanów Zjednoczonych. Brazylia? Raczej nie tym razem. Włosi? Jeśli ściany bardzo pomogą…
A czarny koń? Może Belgowie. Oni są dla mnie zespołem absolutnie nieprzewidywalnym, który świetnie spisuje się w turniejowej rzeczywistości. Mogą sprawić niespodziankę.

Dorota Kubieniec

Przyznam szczerze, że choć z zaciekawieniem śledzę różne systemy rozgrywek, zarówno turniejów reprezentacyjnych, jak i ligowych, tak w przypadku mistrzostw świata sama się zagubiłam i nie do końca nadążam, skąd te zmiany i dlaczego tak późno zdecydowano się je wprowadzić. Ostatecznie, ważną dla trenerów informacją jest fakt, że do raportu meczowego mogą wpisać czternastu graczy. Problem urodził się także w kontekście punktów, które ekipy zabierają do drugiej rundy – czy liczą się tylko te wywalczone z reprezentacjami, które awansowały dalej, czy może wszystkie zebrane w całej pierwszej rundzie. Ostatecznie (chyba, bo z FIVB nigdy nie można być niczego pewnym) stanęło na punktach z wszystkimi rywalami. Jedno jest natomiast pewne – cały ten cyrk nie wpływa pozytywnie na żaden element układanki zwanej mistrzostwami świata. Nie rozumiem również, dlaczego mecze otwarcia rozegrane będą w niedzielę, a kolejne dopiero w środę. Ale to już problem, z którym muszę się sama uporać…
Jakie są szanse Polaków? Wierzę, że zajdziemy wysoko. W tym momencie, nam, kibicom reprezentacji Polski, pozostaje wiara i trzymanie kciuków, bo nie mamy realnego wpływu na grę Biało-Czerwonych. Nie upatruję w nas murowanego faworyta do medalu, myślę, że można postawić nas w roli „drugorzędnych” pretendentów do gry w najlepszej szóstce, czyli takich, dla których gra o medale jest możliwa, przy 150% formie naszych siatkarzy.
Faworytem są dla mnie reprezentacje Rosji i USA. Kolejni „w kolejce” to m.in. Włosi, Brazylijczycy (których ustawiam tutaj z powodu licznych kontuzji), Francuzi, Serbowie, Irańczycy czy Polacy. Liczę jednocześnie, że podczas turnieju urodzi się jednak kilka „czarnych koni”. W tej roli widzę chociażby Belgów, którzy zaskoczyli już podczas mistrzostw Europy w Polsce. Chciałabym, żeby turniej nabrał kolorytów właśnie dzięki reprezentacjom, które mają potencjał, by walczyć z tymi stawianymi wyżej. Nic tak nie ubarwia turnieju jak niespodzianki. I na nie liczę. Oczywiście, negatywnych niespodzianek w wykonaniu Polaków nie biorę pod uwagę.

Redakcja