Wywalmy wszystkich na zbity łeb!

Polacy zakończyli swój udział w mistrzostwach Europy na barażach. Podobnie jak przed dwoma laty i tym razem nasz zespół został wyeliminowany przez reprezentację Słowenii, która w starciu z biało-czerwonymi nie straciła nawet seta!

Kibice nie mieli litości dla polskiej drużyny (fot. Anna Kołakowska)
Kibice nie mieli litości dla polskiej drużyny (fot. Anna Kołakowska)

Po meczu z Serbią był dzień „narodowego bólu dupy”, po porażce ze Słowenią śmiało więc można mówić o „stypie narodowej”. Chyba nawet najwięksi pesymiści nie zakładali takiego scenariusza. Nikt nie spodziewał się, że w środowy wieczór okaże się, że polska drużyna narodowa ma kompleks Słowenii. Przed dwoma laty był chociaż ćwierćfinał i przegrana po pięciosetowym boju. Wczorajszą grę można byłoby zaś podsumować kononowiczowskim „nie było niczego”.

Czego zabrakło polskiej drużynie? Zwróciłabym uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze: formy i woli walki do upadłego zawodników, którzy mieli grać na tych mistrzostwach pierwsze skrzypce i zostali wytypowani do wyjściowej szóstki przez trenera de Giorgiego. Drugie zaś, poniekąd wynika z tego pierwszego – zimnej krwi w żyłach polskiego selekcjonera, który nie znalazł recepty na taki stan rzeczy i nie zbudował alternatywnych rozwiązań. To, czego obawialiśmy się po memoriale Wagnera okazało się więc brutalnie prawdziwe – jedną szóstką da się wygrać, ale pod warunkiem, że jest ona w formie, a kontuzje omijają ją szerokim łukiem…

Wśród ekspertów, komentatorów i, siłą rzeczy, całej rzeszy kibiców błyskawicznie pojawiły się skrajne emocje. Co najlepiej zrobić? Wywalić wszystkich na zbity łeb, z trenerem de Giorgim – łajzą pierwszej kategorii – na czele. Zaraz za nim powinien się zawinąć cały jego sztab wraz z gwiazdkami, które nie powinny w ogóle znaleźć się w tej drużynie: 3xK = 3xNIE – Kurki, Kubiaki, Konarskie? Na co to komu?! Wystawmy juniorów – wygrali wszystko w młodzieżówkach, ograją i Serbię w kolejnym sezonie. Jak ciąć, to po całości!

Tak, potrzebne są zmiany. W 100% zgadzam się z tym, że trzeba przeanalizować sytuację i wyciągnąć wnioski, ale na litość boską, wszystkich którzy chcą radykalnych rozwiązań odsyłam do wyników kadry U23 w Egipcie i apeluję o rozsądek. Nie krzyżujmy WSZYSTKICH! Nie wiemy co działo się w tej drużynie od środka. Choć raz bądźmy jak Fin z reklamy kredytów – zachowajmy zimną krew i nie popadajmy w skrajności!

Myślicie, że po wczorajszej klęsce trener Tillie odwiesi garnitur na wieszak, a zaraz za nim buty na kołku powieszą Toniutti, Le Roux, N’Gapeth i Grebennikov? Odpowiem – nie sądzę, choć ich porażka jest jeszcze bardziej druzgocąca i szokująca niż nasza! Ale jeśli poradzą sobie z tą klęską, za rok mogą zostać mistrzami świata. Mam nadzieję, że my też możemy, a Wy jeszcze ją macie?