Z cyklu „Trudne sprawy”: kibicem być

W ramach rozrywki przychodzisz na mecze, dopingujesz z całych sił, a Twoja drużyna notuje porażki. Nie jest to prosta sytuacja dla żadnego z kibiców. Jak jej sprostać?

Radzenie sobie z porażkami to jedno z największych wyzwań nie tylko dla zawodnika, ale również dla kibica (fot. Pixabay, HolgersFotografie)

„Renia, widok prawie płaczącego zawodnika to za dużo na moje nerwy”, usłyszałam nie dalej jak wczoraj. Pomyślałam – coś w tym jest. Bardzo trudno jest radzić sobie ze swoimi porażkami czy to sportowymi, czy też tak ogólnie – życiowymi. Jeszcze gorzej jednak (tak mi się przynajmniej wydaje) jest patrzeć, jak ktoś na kim ci zależy, a przecież o to w kibicowaniu chodzi, cierpi tuż po klęsce. Najbardziej bolesnym momentem z perspektywy kibica siatkarskiego jest chyba faza play off czy to rozgrywek ligowych, czy reprezentacyjnych, kiedy drużyna żegna się z marzeniami o sukcesie.

W tym kontekście zawsze przychodzi mi do głowy bardzo już stara historia. Były finały mistrzostw świata w piłce nożnej we Francji w 1998 roku. O zwycięstwo na mundialu gospodarze walczyli z galaktyczną Brazylią. Moja dobra koleżanka była ogromną fanką „kanarkowych”. Do tego stopnia, że każdy, kto chciał się z nią kumplować musiał znać na pamięć hymn Brazylii (tak, miałam go fonetycznie napisany i do dziś potrafię go odtworzyć!). Po druzgocącej porażce 0:3 dziewczyna tak się pochorowała, że przez tydzień nie wychodziła z domu…

W tym miejscu rodzi się pytanie: jak radzić sobie z porażkami? Złośliwi powiedzieliby, że najlepiej zapytać o to kibiców zespołów, które okupują dolną część tabeli, bo oni mają w tej materii doświadczenie. Zakładając oczywiście, że do porażek w jakimkolwiek stopniu można się przyzwyczaić i przejść nad nimi do porządku dziennego. Mówiąc bardziej poważnie, wydaje mi się, że warto w tym wypadku postąpić podobnie, jak z każdą inną życiową klęską – przeanalizować jej przyczyny, wyciągnąć wnioski i spróbować następnym razem coś udoskonalić.

Co to oznacza z punktu widzenia kibica? Może głośniejszy doping, nową przyśpiewkę, przyjście na mecz z rodziną i trzema nowymi kolegami czy koleżankami. A może zakup nowej koszulki czy innego gadżetu, który może podreperować klubowy budżet, by w nowym sezonie działacze mogli pokusić się o zapewnienie zawodnikom i sztabowi jeszcze lepszych warunków? Jedno odradzam – zgrywanie eksperta, którego rady, gdyby jeszcze przed porażką zostały wdrożone, na pewno by uchroniły zespół od zła wszelakiego. To może zrodzić tylko frustrację, a ona jest niezdrowa. Rzekłam życząc wszystkim samych zwycięstw zarówno w fazie play off, jak i zbliżającym się sezonie reprezentacyjnym.