ZAKSA gra na maksa!

Sezon 2015/2016 należy uznać za oficjalnie zakończony! ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdobyła złoty medal mistrzostw Polski, Asseco Resovia musi zadowolić się srebrem, a brąz wywalczyła PGE Skra Bełchatów. Jak można podsumować i ocenić te rozgrywki?

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w sezonie 2015/2016
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w sezonie 2015/2016

Ania: Obecny sezon PlusLigi był dla mnie jedną wielką niespodzianką! Występy większości drużyn przypominały falowanie i spadanie i do ostatniej kolejki nie było wiadomo, kto zmierzy się w finale z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Tylko podopieczni Ferdinanda de Giorgi grali równo, dzięki czemu już w 23. kolejce zagwarantowali sobie udział w walce o mistrzostwo Polski. Uważam, że tytuł ten zdobyli w pełni zasłużenie! Największym pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie fantastyczna końcówka sezonu w wykonaniu AZS-u Politechniki Warszawskiej. Zespół Jakuba Bednaruka miewał pewne upadki, ale spektakularnie pokonując lub urywając punkty takim drużynom jak Asseco Resovia Rzeszów czy LOTOS Trefl Gdańsk, wznosił się na wyżyny i w ostatecznym rozrachunku zajął upragnione ósme miejsce w tabeli. Najbardziej rozczarował mnie natomiast poziom gry zaprezentowany podczas spotkań finałowych. Wszystkie mecze – zarówno o pierwsze, jak i trzecie miejsce – przypominały raczej siatkarską egzekucję niż walkę o medale. Po starciach „na szczycie” spodziewałam się czegoś więcej.

Nie byłam i nie jestem zwolenniczką tegorocznego systemu rozgrywek PlusLigowych. Oczywiście, z punktu widzenia kibica jest to świetne rozwiązanie, ponieważ każdy mecz, a właściwie set jest na wagę mistrzostwa. Motywuje to zawodników do walki oraz czyni mecze ciekawszymi i bardziej zaciętymi. Z drugiej strony musimy pamiętać, że zawodnicy to nie maszyny do wygrywania i nie są w stanie prezentować równie wysokiego poziomu we wszystkich spotkaniach, a przy tak skonstruowanej lidze zmusza się ich do ciągłej gry na pełnych obrotach. Generuje to kontuzje i prowadzi do eksploatacji graczy stanowiących trzon swojej drużyny klubowej oraz reprezentacji Polski. A czy skrócenie rozgrywek ligowych nie miało przypadkiem odciążyć kadrowiczów przed Igrzyskami Olimpijskimi? Cóż za paradoks!

Wierna twierdzeniu, że siatkówka jest sportem nieprzewidywalnym, przez sezonem starałam się nie typować potencjalnych zwycięzców. Jednak pozostając pod wrażeniem ubiegłorocznego występu LOTOSU Trefla Gdańsk, który przebojem wdarł się na podium PlusLigi oraz wywalczył Puchar Polski, byłam przekonana, że PlusLiga nie raz nas zaskoczy. Jak widać, miałam rację!

Dorota: W tym momencie nie ma znaczenia, że ZAKSA nie grała w Lidze Mistrzów i miała czas na spokojne treningi i przygotowania do meczów PlusLigi. Słowa o tym, że Asseco Resovia Rzeszów nie była w formie również są krzywdzące. Należy po prostu docenić sukces kędzierzynian i nie szukać drugiego dna, tym samym umniejszając ich zasługi. Rozegrali fenomenalny sezon, a w finałach udowodnili, że nie mają sobie równych.

Sezonowi 2015/2016 trzeba oddać, że był ciekawy… do momentu najważniejszych rozstrzygnięć. Paradoksalnie, runda zasadnicza obfitowała w znacznie więcej emocji niż finały czy mecze o trzecie miejsce. Niestety, trzy pojedynki o złoto i brąz, będące momentami antyreklamą siatkówki, rzucają nieco cienia na rozgrywki, które były w moim odczuciu niezwykle fascynujące do ostatniej piłki. Cieszę się jednak, że triumf wywalczyła drużyna, wokół której tak niewiele było negatywnego szumu podczas całego sezonu.

Muszę także przyznać, że obecny system rozgrywek bardzo przypadł mi do gustu i optowałabym za tym, żeby podtrzymać go także w kolejnych sezonach. Dlaczego? Przede wszystkim w końcu runda zasadnicza nabrała na znaczeniu. Uhonorowane grą w finałach zostały drużyny prezentujące się najlepiej na przestrzeni kilku miesięcy, a nie, jak dotychczas było, kilku tygodni, w których rozgrywano play-offy.

Trzeba też docenić tych, którzy nie zawsze są w świetle jupiterów, ale z równie dużym zaangażowaniem walczą o niższe miejsca w tabeli. Tu po raz kolejny pochwalić należy m.in. AZS Politechnikę Warszawską i Jastrzębski Węgiel, drużyny, które z wielką ambicją walczyły o siódme miejsce w tabeli. Dobrym prognostykiem na przyszłość są także Cuprum Lubin czy Cerrad Czarni Radom. W końcu oklepane powiedzenia, że „każdy w lidze może być zagrożeniem” nie są tylko miłymi frazesami, a stuprocentową prawdą. Do beczki miodu – łyżeczka dziegciu. W sezonie 2015/2016 całkowicie bezbarwnymi zespołami były dla mnie Łuczniczka Bydgoszcz i Indykpol AZS Olsztyn. Momentami o większości z ekip mówiło się dobrze bądź źle. Łuczniczka i Indykpol przebrnęli przez sezon bez echa.

Porównując zaś przedsezonowe dywagacje i posezonową rzeczywistość przyznać muszę, że dałam się złapać tym, że nazwiska nie grają. Przed startem rozgrywek z podziwem patrzyłam w stronę składu, jaki zbudowała Asseco Resovia Rzeszów. Reprezentanci wielu krajów, ciekawe i popularne nazwiska. Efekt jest jednak taki, że to na szyjach siatkarzy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wisi złoty medal mistrzostw Polski.

Monika: Pierwsze zaskoczenie, a zarazem największe i najsmutniejsze – to poziom wszystkich meczów o złoto i brąz. Wstrząsnęła mną postawa głównie Asseco Resovii, która zamiast walczyć o złoto z ZAKSĄ – biła się sama ze sobą. Muszę przyznać, że od dawna kibicuję Skrze, ale w tym roku szczerze cieszę się z wygranej ZAKSY. To oni byli najlepsi przez cały sezon, dyktowali w tym roku warunki, a przegrana z Pucharze Polski z PGE Skrą tylko ich wzmocniła.

Co mnie zdziwiło? Asseco Resovia – nie w finale, a na przestrzeni całego sezonu. Z dużym zmartwieniem obserwowałam to, co się dzieje z tym zespołem. Z mojego punktu widzenia, to mimo srebra na szyjach zawodników coś się wypaliło w tym teamie. Uważam, że cała liga, poza paroma niespodziewanymi wynikami, nadal jest podzielona na hegemonów i resztę, co stopniowo powinno być niwelowane.

Teraz, po zaskakująco szybkim zakończeniu sezonu 2015/2016, poza transferami włodarze wszystkich klubów powinni się zastanowić nad regulaminem – czy aby na pewno zadowala on wszystkich i czy spełnia reguły fair-play.

Żałuję, że brąz przypadł Skrze, bo zdecydowanie stawiałam ich jako murowanego kandydata do walki z ZAKSĄ, o której dyspozycję byłam spokojna. Spodziewałam się wyższej pozycji przed sezonem warszawskiej Politechniki, a także może ku zaskoczeniu wielu osób – myślałam, że o medal powalczą radomianie. Zachwyciła mnie natomiast świetna postawa chłopaków w Lubina! To prawdziwe walczaki, które chciało się oglądać! Przyznam się szczerze, nie spodziewałam się, że Cuprum skończy ligę na tak wysokim miejscu!

Zobacz wszystkie wyniki i klasyfikację końcową PlusLigi!