Zwycięstwo ma wielu ojców. Porażka…?

Polscy siatkarze w pierwszym meczu drugiej fazy mistrzostw świata musieli uznać wyższość przeciwników. Po pięciosetowym boju górą okazała się reprezentacja Argentyny. Po ostatnim gwizdku sędziego wylała się fala goryczy na polskich siatkarzy, sędziów, trenera Heynena, Julio Velasco, bułgarskich organizatorów i świat cały…

Polacy na kolanach w meczu z Argentyną (fot. FIVB)

Podczas każdego turnieju każdej drużynie przytrafia się słabszy mecz. To kwestia, której nikt nie zaprzeczy. Prędzej czy później musiał się on przydarzyć również polskiej drużynie, która do tej pory spisywała się na mistrzostwach świata wyśmienicie. Dość niespodziewanie okazało się, że pogromcą Biało-Czerwonych stała się reprezentacja Argentyny, która w zasadzie przyjechała do Warny, by dograć zawody do końca.

Po pierwszym wyśmienitym secie polscy siatkarze znacznie obniżyli loty i w dalszej części meczu prezentowali się bardzo przeciętnie. Wszyscy. Zabrakło kogoś, kto w kryzysowym momencie wziąłby ciężar gry na siebie, a przy stanie 14:11 w tie-breaku krzyknął „do mnie” i zakończył mecz zwycięskim atakiem. Moim zdaniem ten mecz pokazał, jak ważną rolę w drużynie pełni Michał Kubiak, który ze względu na przeziębienie został w hotelu i nie mógł pomóc kolegom.

Wielu krytykuje kapitana reprezentacji Polski. Mówi się, że niepokorny, ma niewyparzony język, niepotrzebnie prowokuje, bywa niesympatyczny itd. itd. Pewnie wiele w tym prawdy,  niemniej okazuje się, że jego brak bardzo destrukcyjnie odbija się na grze kolegów. W piątkowym meczu wyraźnie zabrakło kogoś, kto potrafi pobudzić, ale i stonować nastroje. A przede wszystkim nie było motoru napędowego, którym w poprzednich meczach był Michał Kubiak.

Tak czy siak nie stawiałabym jeszcze krzyżyka na polskiej drużynie. Zakończyłabym niepotrzebne dysputy o przepisach dotyczących kiwki vel piłki rzuconej. Nie znęcałabym się również na poszególnych siatkarzach, którzy myślę, że są świadomi tego, co zrobili w meczu źle. Potrzeba błyskawicznej i merytorycznej analizy błędów, wyciągnięcia wniosków i odrodzenia mentalnego. Czy jest jeszcze możliwe? Uważam, że tak. Koniec końców po wczorajszej porażce Francuzi są w jeszcze gorszych humorach niż my.

Renata Respondek

Słońce, sport i dobre jedzenie to moja recepta na szczęście. Miłośniczka gorącej Italii i kultury żydowskiej. Cenię ludzi szczerych, z męskim poczuciem humoru. Pijam kawę alternatywną lub espresso. Bez dodatków. Napisz do autorki: r.respondek@volleycafe.pl