Siedmiu wspaniałych, jeden wybrany przez naród

Siedmiu kandydatów: pięciu z Polski, Belg i Argentyńczyk. Tylko jeden z nich będzie nowym selekcjonerem biało-czerwonych. Czy któregoś z nich brałabym w ciemno? Nie, ponieważ nie ma tu nazwiska Radostina Stojczewa. Ale nie brakuje ciekawych propozycji.

Kto poprowadzi reprezentację Polski? (fot. CEV)
Kto poprowadzi reprezentację Polski? (fot. CEV)

Według informacji Przeglądu Sportowego kandydatami na nowego selekcjonera są: Andrzej Kowal, Jakub Bednaruk, Robert Prygiel, Piotr Gruszka, Mariusz Sordyl, Vital Heynen oraz Marcelo Mendez.

Andrzej Kowal  już za czasów trenowania Asseco Resovii Rzeszów miał na barkach sporo krytyki ze strony kibiców, więc można przypuszczać, że jest odporny na hejt. Pytanie, czy to wystarczający argument, by objąć polską kadrę? Wolałabym, żeby tak nie było. Pracę Jakuba Bednaruka szanuję, ale nie ukrywajmy, że nie jest to topowe nazwisko w siatkarskim świecie trenerów. Podobne zastrzeżenia można mieć do Mariusza Sordyla, który zresztą ostatnie lata spędził na trenowaniu dość egzotycznych drużyn. Co do Roberta Prygla i Piotra Gruszki – ci trenerzy nie prowadzą najlepszych drużyn PlusLigi, co dopiero mówić o (jeszcze) topowej reprezentacji. Jeszcze, bo w dobie ostatnich kryzysów i porażek nie wiadomo, czy i jak długo kadra Polski będzie uważana za klasową drużynę.

Polskie kandydatury mnie absolutnie nie przekonują. Nie chcę słuchać o tym, że polski trener zna polski język, polskie realia, polską kulturę, a zagraniczni trenerzy od tylu lat się nie sprawdzają… Jak się nie sprawdzają?! Nie było sukcesów za Castellaniego, Anastasiego, Antigi? Jeśli opcje zagraniczne według włodarzy PZPS nie wypaliły, to nie wiem, czego potrzebuje polska siatkówka, by stwierdzić, że jakikolwiek trener jest w porządku.

Kandydatura Vitala Heynena bardzo mi się podoba… Ale. Jest jedno, bardzo duże zresztą. Co, jeśli Heynenowi znudzi się trenowanie reprezentacji Polski po jednym sezonie albo dostanie ciekawszą propozycję, która umożliwi mu jeszcze większy rozwój? Obawiam się, że długoletnia współpraca PZPS-u z Belgiem może być niemożliwa. Co do Argentyńczyka Marcelo Mendeza, kandydata równie ciekawego. Ostatni konkurs przegrał z de Giorgim, który znał polskie środowisko. Skoro dominują głosy, że chcemy polskiego trenera, a Mendez przegrał z Włochem z powodu „środowiska”, to zastanawiam się, co się zmieniło w sprawie „polskości” Mendeza?

W kontekście charakteru i doświadczenia na prowadzenie w tym wyścigu wysuwa się Heynen. Wydaje się także, że jest faworytem kibiców. Ale… Kandydatem kibiców był także Radostin Stojczew. W biało-czerwonych barwach jednak go nie zobaczyliśmy.

PS. Czy upadła już opcja trzech pierwszych trenerów? Ta propozycja była bardzo w stylu PZPS-u. W końcu skoro zawodnik-trener Stephane Antiga mógł zdobyć mistrzostwo świata, to dlaczego nie zrewolucjonizować stołka trenerskiego i ustawić trzy takowe? Jeśli w wyborze selekcjonera nie chodzi o dobro reprezentacji, a widowiskowość decyzji  – rekomenduję tę kandydaturę! Mówiłby o nas cały świat!