Środa, piątek czy niedziela – kiedy i z kim grać, by zapełnić halę?

Po fazie zasadniczej przyszedł czas na wszelakie podsumowania. Zastanówmy się zatem, jak wyglądała frekwencja podczas tej rundy PlusLigi, jak wiele meczów ekipy musiały rozegrać w dni robocze i czy miało to jakikolwiek wpływ na liczbę osób na trybunach.

Mecz LOTOS Trefl - PGE Skra przyciągnął największą liczbę kibiców w sezonie zasadniczym 2016/2017 (fot. Anna Kołakowska)
Mecz LOTOS Trefl – PGE Skra przyciągnął największą liczbę kibiców w sezonie zasadniczym 2016/2017 (fot. Anna Kołakowska)

Zanim jednak analiza cyfr i wysnuwanie wniosków, trzeba ustalić dwie rzeczy porządkowe: przy podziale meczów na weekendy i dni robocze uznajemy, że weekendowe spotkania to te sobotnie i niedzielne, pozostałe, w tym piątkowe, zaliczamy do dni roboczych. Ponadto, w kontekście frekwencji, przyjęte zostały liczby z oficjalnych statystyk PlusLigi.

Resovia z rekordami, hitowa PGE Skra

W fazie zasadniczej PlusLigi rozegrano trzydzieści kolejek, co daje 240 meczów w całej rundzie. W weekendy odbyło się 54% meczów, w dni robocze 46%. Pięć kolejek zorganizowanych zostało w środku tygodnia, tj. drużyny grały w środy (ewentualnie wtorki bądź czwartki). Pozostałe spotkania rozgrywano w ramach kolejek weekendowych, ale wśród nich nie brakowało  meczów, które zaplanowane zostały na piątek czy poniedziałek.

Najwyższą średnią całosezonową frekwencję zanotowano w Rzeszowie. Stolica Podkarpacia jako jedyny reprezentant w PlusLidze przekroczyła średnią ponad 4 tysiące widzów na meczu. Dalej w klasyfikacji znajduje się LOTOS Trefl Gdańsk, PGE Skra Bełchatów, ONICO AZS Politechnika Warszawska, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel. Jedynym klubem, który nie osiągnął średniej tysiąca widzów był BBTS Bielsko-Biała i to on zamyka tabelę klasyfikacji frekwencji.

Biorąc jednak pod uwagę pojemność hal i analizując średnią frekwencję wraz z maksymalną liczbą miejsc siedzących w poszczególnych obiektach, lideruje Asseco Resovia Rzeszów (94% zapełnienia hali), Indykpol AZS Olsztyn i PGE Skra Bełchatów (93%). Wysoki procent zanotowała także ekipa z Będzina (89% zapełnienia hali). Najsłabiej w tym zestawieniu wypada AZS Częstochowa (17%) i Łuczniczka Bydgoszcz (22%). W tej analizie nie wzięto pod uwagę zespołów, które pojedynki rozgrywały w różnych halach (tj. Effectora Kielce – hala Legionów i hala w Chęcinach), Espadonu Szczecin (Azoty Arena i hala w Policach) oraz GKS-u Katowice (hala w Szopienicach i Spodek).

Najchętniej kibice przybywali na wyjazdowe mecze PGE Skry Bełchatów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. PGE Skra aż dziewięciokrotnie przyciągnęła największą liczbę ludzi do innej hali niż ta bełchatowska, kędzierzynianom ta sztuka udała się sześciokrotnie. Najmniej zainteresowania kibice wykazywali zespołem z Będzina, bowiem według statystyk, aż pięciokrotnie to wyjazdowe mecze MKS-u cieszyły się najniższą popularnością w przeciągu całego sezonu.

Weekendy i dni robocze. Czy widać różnicę?

Warto zauważyć, że mecze z najniższą frekwencją aż dwanaście razy rozgrywane były w dni robocze, przy tylko ośmiu spotkaniach w weekendy. Podział ten jest nieco mniej symptomatyczny przy spotkaniach o najwyższej frekwencji, bowiem w kontekście całego sezonu na poszczególnych halach w weekendy najwięcej kibiców przyciągnięto dziesięć razy, zaś w dni robocze osiem.

PGE Skra Bełchatów przyciągała kibiców do hal w całej Polsce (fot. Anna Kołakowska)
PGE Skra Bełchatów przyciągała kibiców do hal w całej Polsce (fot. Anna Kołakowska)

Najmniej kibiców w przeciągu całej rundy zasadniczej pojawiło się w Bielsku-Białej, kiedy BBTS rozgrywał pojedynek z Effectorem Kielce. W hali zasiadło wówczas 400 kibiców, a spotkanie rozgrywane było w czwartek. Rekord frekwencji padł natomiast w Gdańsku, kiedy to pojedynek LOTOSU z PGE Skrą Bełchatów przyciągnął do Ergo Areny 6850 widzów, 11 lutego, w sobotę.

Co ciekawe, porównując kolejki rozrywane w tygodniu do dwóch sąsiadujących z nimi weekendowych, wcale wyniki nie wskazują jednoznacznie na mniejsze zainteresowanie pojedynkami w środku tygodnia. W piątej (środowej) kolejce średnia frekwencja we wszystkich halach wynosiła 2099 widzów, przy czym czwarta i szósta kolejno 2043 i 2006. W kolejce dwudziestej trzeciej (także środowej) ta tendencja nieco się jednak różniła. Wówczas średnia wyniosła 1807 widzów, a w sąsiednich kolejkach 2079 i 2049.

Zwróćmy uwagę na to, jak rozkładały się mecze domowe i ich liczba w weekendy oraz dni robocze. Średnio, większość drużyn rozegrała siedem bądź osiem spotkań u siebie w weekend i osiem tudzież siedem pojedynków w dni robocze. Ta tendencja nie sprawdziła się jednak w przypadku ekip z Bełchatowa, Bydgoszczy, Gdańska, Katowic, Kędzierzyna-Koźla, Kielc, Radomia i Szczecina. Wśród tych zespołów, PGE Skra, LOTOS Trefl, GKS Katowice i ZAKSA rozegrali aż dziesięć meczów domowych w weekendy i pięć w dni robocze. Łuczniczka Bydgoszcz i Effector Kielce tendencję mieli odwrotną, bowiem dziesięć meczów zaplanowano od poniedziałku do piątku. Skrajnym przypadkiem są jednak Cerrad Czarni Radom oraz Espadon Szczecin (aż jedenaście pojedynków od poniedziałku do piątku).

Dla przykładu, pierwszych osiem spotkań u siebie szczecinianie rozegrali w dni robocze. Średnia frekwencja wyniosła w tych meczach 1595 widzów, a w kontekście całego sezonu Espadon osiągnął średnio 1280 kibiców na trybunach! Zanim jednak wyciągniemy wnioski, że mecze w dni robocze przyciągają więcej widzów niż te weekendowe, należy wziąć poprawkę na to, że w tym czasie szczecinianie rozegrali pojedynki z całą czołówką, w tym inauguracyjny mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ten pojedynek zgromadził najwięcej kibiców w szczecińskiej hali w trakcie całego sezonu.

W przypadku ekipy z Radomia, która tylko cztery mecze domowe rozgrywała w weekendy, średnia frekwencja podczas tych pojedynków wyniosła 1350 widzów. Spotkania te radomianie grali z Espadonem Szczecin, LOTOSEM Treflem Gdańsk, Cuprum Lubin i Łuczniczką Bydgoszcz. Mecze z czołowymi ekipami PlusLigi radomianie rozgrywali w dni robocze, a średnia frekwencja pojedynków zaplanowanych od poniedziałku do piątku wyniosła 1306 kibiców. W gwoli ścisłości, średnia frekwencja z całego sezonu to 1378 osób.

Dla porównania, kielczanie mecze w dni robocze rozgrywali kolejno z Lubinem, Jastrzębskim Węglem, Warszawą, Będzinem i Gdańskiem. Spotkania te średnio zgromadziły na trybunach 1760 kibiców, podczas gdy pozostałe weekendowe nieco ponad dwa tysiące. Średnia z całego sezonu Effectora to natomiast 1921 widzów.

Rekordy i anty-rekordy frekwencji

Pojedynek Espadonu Szczecin z MKS-em Będzin na żywo oglądało tylko 500 widzów (fot. Anna Kołakowska)
Pojedynek Espadonu Szczecin z MKS-em Będzin na żywo oglądało tylko 500 widzów (fot. Anna Kołakowska)

Które mecze najbardziej przyciągały kibiców do hal? LOTOS Trefl i PGE Skra Bełchatów pobili rekord sezonu, ale ponad pięć tysięcy widzów zjawiło się w Warszawie na meczu ONICO AZS Politechniki z PGE Skrą. Niemal pięć tysięcy kibiców zgromadził także pojedynek GKS-u Katowice z Jastrzębskim Węglem w Spodku, niewiele mniej przybyło na starcie w Rzeszowie z Jastrzębskim Węglem. Niechlubne najniższe frekwencje można przypisać starciom BBTS-u z Kielcami, Częstochowy ze Szczecinem czy Szczecina z Będzinem.

Co ciekawe, porównując tę ostatnią tendencję, nie można jednoznacznie powiedzieć, że rekordy frekwencji bite były w weekendy, a brak zainteresowania kibiców oznacza spotkania zaplanowane w dni robocze. W tym miejscu zdecydowanie bardziej zaznacza się fakt, że kibiców przyciągają topowe ekipy i pojedynki, które zapowiadają się emocjonująco i hitowo, niezależnie od dnia i pory rozgrywania meczu. Dla przykładu, trzydziesta – ostatnia – kolejka, przyciągnęła na starcie Espadonu z MKS-em Będzin tylko pięćset osób i niestety nie pomógł tu fakt zaplanowania rozgrywki na niedzielę.